11. Bieg Katorżnika: Dłuższa trasa, błoto, smród i stęchlizna remedium na upały! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 08/08/2015 - 21:06

Ponad 1400 osób bawiło się w jedenastej edycji Biegu Katorżnika. Tym razem do pokonania było 12,5 km, a nie tradycyjne 10 km (zmiany wymusiły susza i niski poziom wody), co miało zrekompensować zawodnikom nieco niższy poziom trudności naturalnych przeszkód. Łatwo wcale jednak nie było.

Bieg umilały "woda, bagno, rowy, błoto, smród i stęchlizna, pijawki i inne robactwo" - jak opisują organizatorzy z WKB Meta Lubliniec. Ponad 30 stopni na termometrze też dawało się we znaki. I to bardzo...

Nasza ekipa pierwszy raz na Biegu Katorżnika była rok temu. Wiedzieliśmy czego się spodziewać: tłumów, błota, euforii. Organizatorom udało się jednak zaskoczyć!

Zaczęło się od pogody. Śląsk, podobnie jak resztę kraju zalewa fala upałów. Temperatura sięgająca 40 stopni w cieniu, suche powietrze i żar lejący się z nieba, chociaż to nie zależało od WKB META, paradoksalnie i bez wątpienia pomogło w zawodach.

Kiedy dotarliśmy na miejsce swój bieg właśnie kończyli dziadkowie oraz jedna babcia. Niezwykle miło oglądało się tę radość na mecie. Chociaż starsza pani nie była pocieszona faktem, że ścigała się sama ze sobą, radość z pokonania własnych słabości a także biegu, na który żadna inna Babcia się nie zdecydowała była bezcenna.

Od początku do końca braliśmy udział w Biegu Kobiet. Ustawione przed linią startu Panie  omawiały taktykę. - Dokładnie wiecie czego się spodziewać, brałyście już udział w biegu? - pytamy kilka zawodniczek

- No jasne! - Pewnie! - To mój trzeci start, rok temu poprawiłam swój czas o 2 godziny, liczę na to,że dzisiaj będzie kolejna życiówka - słyszymy w odpowiedzi.

Drogie Panie skąd do nas przyjechałyście? Pytał Organizator Prowadzący. Warszawa, Kraków, Opole, Węgry, Austria! Odpowiadały Panie. Tak..... Bieg Katorżnika to międzynarodowa impreza, która nie tylko jest chętnie odwiedzana przez zawodników ale także przez media.

Wreszcie wybiło południe. Punktualnie o 12 panie wystartowały..., a raczej wskoczyły do wody by przemierzyć wydłużoną trasę. Chociaż dystans był tu tylko umowny.

Wprawdzie nie braliśmy wcześniej pod uwagę śledzenia pań od startu aż do mety krok w krok, w trakcie biegu zdecydowaliśmy, że obejdziemy trasę razem z zawodniczkami. Pomysł nie był do końca rozsądny o czym świadczą "pamiątki" na nogach w postaci licznych otarć i ran, jednak dzięki temu poświęceniu, mogliśmy w pełni przekonać się czym jest Katorżnik.

Błoto. Mnóstwo błota. Wody. Korzeni. Dziur. A oprócz tego woda, błoto i jeszcze trochę wody. Na koniec kilka przeszkód - wspinanie na most, trochę czołgania. Oczywiście było też bieganie. Na trasie dziewczyny spotykały się z przychylnością mieszkańców, którzy przygotowali prywatne wodopoje.

Chociaż trasa wydawała się trudna, żadna z zawodniczek nie narzekała. Wręcz przeciwnie. Panie pomagały sobie nawzajem, rozmawiały, uśmiechały, nie zabrakło także żartów, za każdym razem gdy widziały aparat robiły śmieszne miny, pozy a także wołały - O nie! Nie zdążyłam przypudrować noska. Atmosfera była naprawdę miła i z pewnością my jak i katorżniczki długo będą wspominać bieg.

- Już czekam na kolejny, Katorżnik jest jak narkotyk. Weźmiesz udział raz, musisz przyjechać za rok - usłyszeliśmy. - A ja za rok zdecyduję się na "Ucieczkę", chcę spróbować czegoś innego ale na pewno tutaj - powiedziała jedna z Pań.

Wreszcie udało nam się wydostać z lasu. Wprawdzie towarzystwo zaskrońców i innych leśnych żyjątek było bardzo miłe, jednak przebywanie na ścieżce w towarzystwie ludzi bardziej nam odpowiadało. Kilka minut po dotarciu na metę wbiegła zwyciężczyni, tuż za nią druga pani. Po chwili trzecia z zawodniczek. Pierwsza trójka nie była zaskoczeniem dla organizatorów. Niepocieszony jednak był generał Roman Polko, który na metę wbiegł... tuż za podium pań.

- Cóż kobiety mnie wyprzedziły - śmiał się - Mam nadzieję, że jestem chociaż czwarty w kategorii kobiet - podsumował były szef GROMu, Ambasador Festiwalu Biegów.

Jedenasty Bieg Katorżnika przechodzi do historii. Ponad 1400 osób będzie mogło wspominać swój udział w tym niezwykłym wydarzeniu. Krew, pot, łzy? Być może. Pijawki, smród i stęchlizna. Jak najbardziej. Nikt nie mówił,że będzie lekko i przyjemnie. Są jednak tacy, którzy zamiast wygrzewać się na plaży wolą łamać zasady, bariery i przekraczać własne granice!

Wyniki znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

KK

fot. KK, Ladislav Maras

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce