121. Boston Marathon - "Biegowy Woodstock" [FOTO]

121. Boston Marathon - "Biegowy Woodstock" [FOTO]


Meb Keflezighi stwierdził niedawno, że Maraton Bostoński to „dziadek wszystkich maratonów”. Tradycję i przebieg zmagań na trasie z Hopkington na Boylston Street w Bostonie przybliży najlepszy Polak na mecie tegorocznej edycji - Sebastian Wojciechowski (czas 2:41:31 i 191. miejsce wśród mężczyzn), autor bloga Plan Lake Biwa.

Paszport przyszedł pocztą

Sebastian Wojciechowski: Kojarzycie e-maile z kartami startowymi? Na maraton w Bostonie „paszport biegacza” przychodzi pocztą. Jeszcze na długo przed startem widać tradycje, klasę i lata doświadczenia w organizacji. Bieg działał już na długo zanim powstało IAAF (założone w 1912 roku - red) i stworzono rekomendacje przebiegu tras maratonów. Nie są tu spełnione wszystkie wymogi regulaminowe, jak choćby spadek wysokości i odległość startu od mety. W 1924 przesunięto jedynie start do Hopkinton, żeby dystans liczył ustalone wtedy 42,195 km.

Od tamtej pory trasa jest taka sama. W 2011 roku padł w Bostonie rekord świata (Geoffrey Mutai – 2:03:02 - red), który nie mógł przez to zostać wynikiem oficjalnym. O uznanie rekordu zabiegał usilnie dyrektor Dave McGillivray. Zresztą na ekspo miałem okazję przez bardzo krótką chwilę wymienić z nim kilka zdań. Spodobała mu się moja koszulka Biegu Chomika.

Chociaż oficjalnie nie może paść to najlepszy wynik w historii, to na liście nagród widnieje premia za pobicie rekordu świata. O wyniku z 2011 roku mówi się raczej jako anomalii, bo przeważnie uzyskiwane tu czasy można uznać za „wolne”, oczywiście na tle innych biegów tej klasy. W ten poniedziałek zdecydowanie nie było w Bostonie warunków na oszałamiające rezultaty.

17 kwietnia był pięknym słonecznym i ciepłym dniem. Wspaniałe wręcz warunki na... grilla na trawniku przed domem w ten świąteczny dzień. Na bieganie maratonów - wręcz przeciwnie. Wg oficjalnych danych, ponad 2 tys. osób (ok. 8 proc) udzielono opieki medycznej.

Biegowy Woodstock

Nie ma innego biegu na świecie organizowanego co roku, który mógłby poszczycić się aż 121-letnią tradycją. Ten maraton odbywa się od 5 pokoleń, zawsze w trzeci poniedziałek kwietnia w Patriot's Day. Dzień ten jest wolny od pracy. Maratończyków dopingują praprawnukowie świadków zmagań pierwszych śmiałków. Dla miejscowych ta impreza jest tu „od zawsze”. Przez kilka dni miasto dosłownie żyje tym wydarzeniem. Zaraz po wylądowaniu w Bostonie kapitan samolotu życzył powodzenia wszystkim startującym. Tę atmosferę oczekiwania na wielkie wydarzenie czuło się na każdym kroku. Ulica na, której znajdywała się meta, Boylston, przypominała taki biegowy Woodstock.

Co do samego ekspo. Sporo mówi się ostatnio o tym, że polskie biegi nie są specjalnie atrakcyjne dla obcokrajowców. Tutaj, na tym najbardziej prestiżowym wystawia się sporo biegów z całego świata, również Europy. Nie znalazłem w tym roku ani jednego polskiego.

W Bostonie bardzo widać dbałość o najdrobniejsze szczegóły – funkcjonuje m.in. specjalny system przejść dla pieszych z wysepką na środku drogi i wahadłowym płynnym zamykaniu jednej połowy szosy, by umożliwić pieszym bezkolizyjne przejście przez ulicę.


Polecamy również:


Podziel się: