15. Maraton Komandosa: P. Bereznowska… w cudzych butach. REKORD! [ZDJĘCIA]


W Lublińcu Kokotku rozegrano już 15. edycję legendarnego Maratonu Komandosa. Zwyciężył niezawodny Piotr Szpigiel, który z ostatnich pięciu edycji wygrał aż cztery. Był jednak daleko od swojego własnego rekordu trasy. O nowy rekord pań pokusiła się za to Patrycja Bereznowska. Jest drugą kobietą w historii Maratonu Komandosa, której udało się złamać barierę 4 godzin. Nowy rekord wynoszący od tej chwili 3:54:35, ustanowiła… w cudzych butach.

Maraton Komandosa rządzi się swoimi prawami a przepisy określające wygląda stroju i jego parametry są bardzo konkretne. Określone barwy, waga plecaka, długość cholewki buta… Tutaj zastrzeżenia miały rywalki Patrycji Bereznowskiej a sędzia je potwierdził. Butów, a więc także zawodniczki, nie dopuszczono do startu. W ostatniej chwili z pomocą przyszła jedna z biegaczek.

- Inne zawodniczki doniosły, że mam buty niezgodne z regulaminem. Były o kroju wojskowym, skórzane i powyżej kostki, ale sędzia przychylił się do protestu. Koleżanka przysłuchiwała się temu i stwierdziła, że ma w samochodzie drugie buty, które sędzia zatwierdził. Wprawdzie są mniejsze niż moje i paznokcie trochę bolą, ale udało się. Zaraz idę się przebrać i poczekam na nią, żeby podziękować za to, że mnie uratowała – mówiła na mecie Patrycja Bereznowska.

– W tym roku trasa jest zmieniona i wydaje mi się, że trudniejsza. Więcej jest piachu, do tego odcinek przez łąkę rozrytą przez dziki, mocny podbieg. Tym bardziej jestem zadowolona, że udało osiągnąć zamierzony cel, czyli złamać 4 godziny a przy tym poprawić rekord trasy - cieszyła się na mecie nasza mistrzyni i rekordzistka świata w biegu 24-godzinnym, triumfatorka Iron Run w 2017 r.

Patrycja na trasie ustąpiła tylko dziewięciu mężczyznom. Najszybszy z nich był Piotr Szpigiel, który zwyciężył w tej edycji z wynikiem 3:12:19. Choć przyznał, że to nie był najlepszy czas, z biegu był zadowolony.

- Plan był taki, by zacząć spokojnie i równo a później spróbować walczyć. Byłem w tym roku przygotowany najsłabiej z tych wszystkich lat, miałem kontuzję i niewiele trenowałem. Ale plan udało się zrealizować. Pierwsza połowa spokojna, na drugiej atak i udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Artur Pelo poszedł mocno początek, odskoczył mi na 4 minuty w połowie, ale udało mi się to zniwelować na 28 kilometrze. Dużym zaskoczeniem jest tutaj drugie miejsce policjanta Jacka Michulca. Szacun! Dzisiaj pogoda nie była dobra do biegania w mundurze, zdecydowanie za gorąco.

Drugie miejsce zajął wspomniany Jacek Michulec, który ubiegłoroczny wynik poprawił o 37 minut. Na metę wbiegł z czasem 3:20:42, sam chyba nieco zaskoczony taką lokatą. Jak sam przyznał, jest typowo górskim biegaczem. – Jestem biegaczem górskim, służę w policji, służbach mundurowych. Miałem dzisiaj ogromny dylemat czy wybrać dzisiaj górskiego Eliminatora czy Komandosa. Jednak w górach biegam cały rok, więc ten jeden weekend w roku rezerwuję na ten maraton – mówił wielokrotny uczestnik m.in. Biegu 7 Dolin w Krynicy.

– Miałem dzisiaj ambitny plan: wytrzymać tempo 4:30 i znaleźć się choć na trzecim stopniu podium. Udało się na drugim. Walka była zacięta, długo biegłem z innym zawodnikiem, który odpadł na 30 kilometrze. Potem wyprzedziłem Artura Pelo, który przeżywał kryzys. Dzisiaj wszystko zagrało, warunki dla mnie idealne. Były w tym roku liczne ultra, setka w Krynicy, był Maraton Komandosa, teraz czas na roztrenowanie… – przyznał Jacek Michulec.

Trzecie miejsce zajął Seweryn Duda z wynikiem 3:26:49. Podium pań dopełniły Katarzyna Puczyłowska (4:26:43) i Wioletta Kościelniak (4:43:49). 15. Maraton Komandosa ukończyło 458 osób, w tym 29 kobiet. Pełne wyniki: TUTAJ.

Wyjątkową oprawę tej edycji nadali zaproszeni goście. Medale na mecie wręczali między innymi: Wanda Panfil, Kamila Gradus, Małgorzata Sobańska, Jan Huruk i Jerzy Skarżyński.

KM

Polecamy również:


Podziel się: