2. Bieg Instytutu Lotnictwa: Trudne warunki do latania [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 11/10/2015 - 17:17

Zimny i wietrzny dzień nie odstraszył biegaczy, którzy po raz drugi skorzystali z zaproszenia Instytutu Lotnictwa w Warszawie. Ponad 400 osób wzięło udział w 5-kilometrowym biegu poprowadzonym po zamkniętym na co dzień terenie pomiędzy zabudowaniami Instytutu. Wiodąca trzema pętlami, trasa, nie sprzyja życiówkom. Jest urozmaicona i kręta. Do tego zawodnikom przeszkadzał silny wiatr.

Zwycięzca biegu był znany już po pierwszej pętli. Kamil Jastrzębski, wyśmienity góral, obrońca tytułu sprzed roku miał w tym momencie biegu zbyt dużą przewagę, by dać się wyprzedzić. Na metę przybiegł z czasem 16:57 i nie do końca był niego zadowolony.

- Biegło mi się gorzej niż w tamtym roku. Wiatr mnie hamował i wydaje mi się, że trasa była o 400 metrów dłuższa niż przed rokiem. Było naprawdę ciężko, no i miałem mocnego rywala, który biegł na drugim miejscu. Nie walczyłem o czas, tylko o zwycięstwo - powiedział nam Kamil.

Drugi na mecie, podobnie jak przed rokiem był Piotr Mielewczyk z Lęborka, który nie tylko „utrudniał” zwycięzcy realizację planu, ale też przez całą trasę zmagał się z Tomaszem Szalą.

- To dla mnie okres roztrenowania, ale lotnictwo to tak trochę moja branża. Studiuję na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa. Tam też się dowiedziałem, o tym biegu i cieszę się, że wziąłem w nim udział. Od początku biegłem za Piotrkiem Mielewczykiem, chwilę nawet byłem przed nim, ale miejscami było ciasno i sporo straciłem na zakręcie. Co z resztą, nie miało znaczenia, bo Piotrek był ode mnie mocniejszy - powiedział nam Tomasz Szala, triatlonista, zwycięzca zeszłorocznego Volvo Triathlon Series, trzeci zawodnik Zimowego Triathlonu Warszawskiego, który ostatecznie z czasem 17:55 zajął trzecie miejsce w Biegu Instytutu Lotnictwa.

Wśród pań zwyciężyła Joanna Skutkiewicz.

- Bardzo wiało, na szczęście biegaliśmy między budynkami, więc i tak nie było najgorzej. Zawsze mam cięższy moment między 3. a 4. kilometrem, ale przy tak krótkim dystansie, łatwo to przezwyciężyć. Sam bieg był bardzo fajny. Podobała mi się zarówno organizacja, jak i atmosfera - powiedziała nam zwyciężczyni biegu.

Nie wszyscy biegli z myślą o zwycięstwie. Zainteresowanie i żywiołowy doping obudził zawodnik, który postawił pokonać dystans w stroju pilota.

- Uznałem, że skoro biegnę w Instytucie Lotnictwa, to mogę pobiec w stroju pilota. Na szczęście, przed samym startem rozum mi podpowiedział, żeby maskę jednak zdjąć. To była naprawdę dobra decyzja, bo hełm okazał się zbyt ciężki. Oddałem go po pierwszym okrążeniu. Tak dobrze mi się biegło, że nawet nie wiem, jaki czas zrobiłem. Nie sprawdziłem tego - wyjaśnił nam Mikołaj, który niedawno skończył studia inżynierskie mechaniki lotniczej i postanowił kontynuować edukację lotniczą, zwłaszcza że, na co dzień pracuje jako obsługa naziemna.

Do Warszawy przyjechało również 8 łódzkich kibiców piłkarskich, którzy nie byli… bandytami.

- Przyjechaliśmy, bo lubimy i propagujemy sport. Chcemy pokazać, że kibice nie są bandytami, tylko ludźmi, którzy mają pasję. Naszą jest sport. Bieg nam się bardzo podobał. Wiatr nam absolutnie nie przeszkadzał i jesteśmy zadowoleni z czasu, a jeszcze bardziej z tego, że pobiegliśmy razem - powiedzieli nam Karol i jego koledzy.

Podobnie, jak przed rokiem, część biegaczy pojawiła się znacznie przed czasem, by obserwować samoloty, lądujące na płycie lotniska, tuż za siatką Instytutu. Atrakcją, były też samoloty samego Instytutu. Dzieci niechętnie je opuściły, by stanąć na starcie Biegu Małego Lotnika.

Pełne wyniki w naszym KALENDARZU IMPREZ.

IB

Polecamy również:


Podziel się: