20. PKO Maraton Poznań znów biało-czerwony! Brawo Monika Stefanowicz! Cosmas Kyeva pisze historię imprezy [WYNIKI, ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 20/10/2019 - 12:45

Ponad 6,5 tys. maratończyków wybiegło dziś na ulice stolicy Wielkopolski, by uczcić jubileusz Maratonu Poznań. Wśród nich były 64 osoby, które w wielkopolskim klasyku startują od początku (sami panowie). Bohaterką imprezy została Polka Monika Stefanowicz, która wygrała rywalizację kobiet! Wśród mężczyzn bezkonkurencyjny był Cosmas Kyeva z Kenii. To historyczna, bo już trzecia wygrana tego zawodnika w Poznaniu!

ZAPIS TRANSMISJI WIDEO

Na dwudziestą edycję Maratonu Poznań organizatorzy zafundowali biegaczom nową trasę. Odwrócony przebieg, z podbiegiem ul. Św. Wawrzyńca zlokalizowanym już na początku trasy, miał sprzyjać uzyskiwaniu dobrych wyników, z rekordami imprezy włącznie. Na zachętę przygotowano premie w wysokości 10 tys. zł. Do połamania były wyniki 2:11:45 (mężczyźni) i 2:31:55 (kobiety).

Uciekający Afrykańczycy

Zgodnie z oczekiwaniami bieg poprowadziła grupa kenijsko-etiopska, z ubiegłorocznym rekordzistą imprezy Cosmasem Kyevą w czubie stawki. Za liderami uformowała się skromna, bo dwuosobowa grupa polska, z Kamilem Karbowiakiem i Tomaszem Grycką. Za maratońskimi debiutantami bieg kolejny Polak - Emil Dobrowolski, zwycięzca poznańskiego klasyka z 2016 r. - wraz z Arletą Meloch (zwyciężczynią z tego samego 2016 roku, która również pobiegła dziś w Poznaniu) ostatni z rodzimych biegaczy, który stanął na najwyższym stopniu podium imprezy.

Tempo 9-osobowej grupy liderów, wśród których znaleźli się także pacamekerzy, było co prawda równe - od 3:06 do 3:08 min./km na pierwszych 20 kilometrach - ale niesatysfakcjonujące, bo z prognozą wyniku poniżej rekordu imprezy. Przyspieszenie nastąpiło dopiero na półmetku, gdy nad Jeziorem Maltańskim zaatakowali Mathew Kiptoo i Raymond Kemboi Chemungor.

Na ok. 35. kilometrze z prowadzącego duetu odpadł Mathew Kiptoo, a dystans do prowadzącego Chemungora skrócili Etopczyk Getachew Kene Tufa i Cosmas Kyeva. Na ok. 36-37. kilometrze Kyeva wyprzedził Tufę, a po chwili dopadł Chemungora. Po chwili Kyeva rozpoczął samotny bieg do mety, tylko co jakiś czas oglądając się przez plecy w poszukiwaniu rodaka. Ten jednak nie przyspieszał.

Na 40. kilometrze Kyeva miał 26 sekund przewagi nad Raymondem Kemboi Chemungorem i bardziej niż na goniącym rywalu, skupiał się już na rekordzie imprezy, który wciąż był w jego zasięgu. Ostatnie metry Kyeva musiałby jednak pokonać w tempie ok. 3 min./km, by połamać swój własny wynik z 2018 r...

Kenijczyk wygrał pewnie, po raz trzeci w karierze (2011, 2018 i 2019), zostając jednocześnie najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii Maratonu Poznańskiego (cieniem na karierze biegacza kładzie się dyskwalifikacja za doping, do której doszło kilka miesięcy po pierwszej wygranej w Poznaniu). Dziś do pełni szczęścia, czyli rekordu trasy, nieco zabrakło - straty z pierwszej części dystansu okazały się zbyt duże. Cosmas Kyeva przeciął metę po 2 godzinach, 12 minutach i 5 sekundach - to trzeci najlepszy wynik w historycznej tabeli imprezy.

– Jestem zadowolony, bo wygrałem. Chciałem rekordu trasy, niestety tempo biegu w początkowym etapie było zbyt wolne – opowiadał na mecie Cosmas Kyeva. – Nowy przebieg trasy nie zrobił większej różnicy, było trochę łatwiej, bo bez podbiegów, ale jej charakter pozostał bez zmian – ocenił zwycięzca.

Drugie miejsce utrzymał Raymond Kemboi Chemungor (2:13:00), bo Mathew Kiptoo wyraźnie opadł z sił (2:15:58).

Polacy z mieszanymi uczuciami

Za plecami Afrykańczyków swój pojedynek o miejsca w TOP10 toczyli Polacy. Zgodnie z zapowiedzią debiutujący w maratonie Kamil Karbowiak i Tomasz Grycko biegli razem (średnie tempo 3:10 min./km na 15. kilometrze). Za plecami mieli Emila Dobrowolskiego, który ten start postanowił zacząć wolniej.

Po 25. kilometrze z rywalizacji wycofał się Tomasz Grycko. Z kolei Kamilowi Karbowiakowi przytrafiły się problemy z logistyką, gdy na dwóch kolejnych punktach zabrakło umówionych żeli. Kryzys Kamila wykorzystał Emil Dobrowolski, dochodząc i przeganiając zawodnika z Brzegu.

Ostatecznie, po zejściu z trasy wszystkich „zająców”, Emil Dobrowolski uplasował się na piątym miejscu z czasem 2:17:06.

– Fajna pogoda, mimo słońca. Wiatr przyjemnie chłodził niż przeszkadzał. Trasa odwrócona, chyba lepsza niż dwa lata temu, gdy startowałem tu ostatni raz. Początek był płaski, z górki, dopiero za połówką zaczynały się podbiegi. Byłem na nie przygotowany – mówił na mecie maratończyk z podwarszawskiego Chotomowa. – Moje piąte miejsce jest dobre, bo zostałem najlepszym z Polaków. W porównaniu z ostatnim startem tutaj, gdy również byłem piąty, poprawiłem się o 5 minut (2:22:48 w 2017 r. - red.). Powalczyłem na końcówce, uciekłem Kamilowi (Karbowiakowi – red.) dwa kilometry przed metą – relacjonował najlepszy z Polaków.

– Kenijczycy są do ruszenia, może nie przeze mnie w tym momencie, ale krajowa czołówka może to zrobić – ocenił Emil Dobrowolski,

Mieszane uczucie targały Kamilem Karbowiakiem, który w debiutanckim biegu na 42,195 km był szósty z wynikiem 2:17:17.

– Jestem zadowolony z wyniku, ale z tego, co działo się na trasie, już nie. Na dwóch kolejnych punktach zabrakło moich żeli i po 30. kilometrze pojawił się spory kryzys. Na 35. kilometrze przyjąłem w końcu żele i siły wróciły – żałował Kamil Karbowiak, który już wypatruje 11 listopada i biegów niepodległości.

Nieoficjalne polskie podium uzupełnił Robert Czerniak (2:29:53).

Maraton zaczyna się po 30. kilometrze

Niespodziewany przebieg miała rywalizacja kobiet. Jak z procy wystrzeliła Etiopka Tigist Tadese Bedada, która obrała kurs na rekord trasy. Biegnąc z pacemakerem i w towarzystwie grupy szybkich amatorów, kolejne kilometry połykała w fenomenalnym tempie 3:28 - 3:30 min./km. Prognoza wyniku wskazywała na wynik w okolicach 2 godzin i 26 minut, a więc najlepszy osiągnięty kiedykolwiek na polskiej ziemi (liderką tego zestawienia jest Kenijka Sheila Jerotich, która w 2019 r. w Warszawie nabiegała 2:26:06).

Znakomite tempo Etiopka utrzymywała do 28-30 kilometra, gdy opadła z sił. Wobec blisko 6-minutowej przewagi nad goniącą Moniką Stefanowicz i kolejną minutą nad Beatą Lupą (debiut w maratonie), mało kto spodziewał się jednak, że Etiopka nie wygra tego biegu.

Jeszcze na 40. kilometrze Bedada miała 46 sekund przewagi nad goniącą Moniką Stefanowicz, ale to Polka wytrzymała trudy biegu. Wspierana przez pacemakera Marcina Kęsego, a później przez swojego męża, dogoniła Etiopkę, by w końcu uciec rywalce na 16 sekund (czas Polki na mecie - 2:37:42).

– Cieszę się niezmiernie! 17 lat temu tu debiutowałam, zajmując drugie miejsce. Dziś, po 25 latach kariery, tylu medalach mistrzostw Polski, trzech startach na igrzyskach olimpijskich, w końcu udało mi się wygrać w moim ukochanym Poznaniu! – cieszyła się na mecie Monika Stefanowicz.

Pochodząca z Wągrowca, ale przez lata związana ze stolica Wielkopolski biegaczka, podziękowała trenerowi Zbigniewowi Nadolskiemu oraz "zającom", bez których nie zdołałaby dogonić Etopki.

Trzecie miejsce w Poznaniu zajęła debiutantka Beata Lupa (2:40:42)

Wyniki:

Mężczyźni:

1. KYEVA Cosmas, KEN - 2:12:05
2. CHEMUNGOR Raymond Kemboi, KEN - 2:13:01
3. KIPTOO Mathew, KEN - 2:15:58
4. TUFA Getachew Kene, ETH - 2:16:06
5. DOBROWOLSKI Emil, POL - 2:17:06
6. KARBOWIAK Kamil, POL - 2:17:17
7. CZERNIAK Robert, POL - 2:29:53
8. MARYSIAK Adam, POL - 2:31:28
9. STAJNIAK Bartłomiej, POL - 2:33:41
10. GRONOSTAJ Grzegorz, POL - 2:36:08

Kobiety:

1. STEFANOWICZ Monika, POL - 2:37:42
2. BEDADA Tigist Tadese, ETH - 2:37:58
3. LUPA Beata, POL - 2:40:42
4. MORIMOTO Sawa, JPN - 2:45:16
5. CZARNECKA Lidia, POL - 2:51:51
6. ŻUKOWSKA Iwona, POL - 3:02:18
7. GROMADZKA Anna, POL - 3:05:54
8. OWCZAREK Dagmara, POL - 3:07:13
9. KACZMAREK Agata, POL - 2:59:09
10. BEREZNOWSKA Patrycja, POL - 3:08:59

(AKTUALIZACJA) 20. PKO Maraton Poznań ukończyły 6 072 osoby - to czwarty wynik w historii imprezy. Rekord frekwencji padł w 2017 r. - 6 355 osób na mecie.

Wyniki: TUTAJ

red. na pods. transmisji WTK

fot. Tomasz Szwajkowski dla www.FestiwalBiegow.pl

zdjęcie główne: Organizator


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce