3 000 km, ulewy... Polacy przemierzają Nową Zelandię


Opublikowane w czw., 23/01/2020 - 14:32

Australijka Lucy Clark na szlak Te Araroa wybiegła z jasnym celem – pokonania 3 000 km w rekordowym czasie.

W tym celu biegaczka codziennie pokonywała co najmniej dystans maraton. Zaliczyła wyspę północną i południową, przepływając pomiędzy nimi kajakiem. Nie brakowało jej po drodze przygód w postaci błądzenia po drodze, biegu po błocie i w ulewnym deszczu, ale cel osiągnęła - została pierwszą Australijką, która przebiegła przez Nową Zelandię i została najszybszą kobietą na Te Araroa . Na mecie swojego wyzwania stanęła po 66 dniach.

3 dni po Australijce na Te Araroa wybiegli Polacy - Joanna Olczyk i Marek Pastuszka. Blogerom z „Daleko Od Domu” aż tak się nie spieszy.

Na północnym krańcu Nowej Zelandii nasi rodacy stanęli 13 listopada. Zgodnie z planem, na wyprawę przeznaczyli od 4 do 5 miesięcy. Dwa miesiące to czas na ukończenie części północnej. Kolejne dwa to wyspa południowa. Im również nie brakuje po drodze przygód

„Odkąd wyszliśmy z Hamilton zaczęło lać i nie były to godzinne kapuśniaczki tylko całodniowe ulewy. O ile jeden dzień marszu w deszczu da się wytrzymać, to kiedy zaczyna padać przez kilka dni z rzędu i nie ma jak wysuszyć namiotu, pojawia się mały problem. W deszczu przyszło nam wchodzić na górę Pirongia”

– piszą na swoim blogu polscy podróżnicy.

Zwykle biegają tylko w wolnym czasie – choć Marek Pastuszka ma na swoim koncie m.in. Bieg 7 Dolin w wersji 66 km – i do przygód podchodzą z humorem.

„Kiedy wpadnie się w bajoro po kolana, wszystko staje się prostsze, bo od tego momentu można przestać się starać”

– przekonują.

Za sobą nasi śmiałkowie mają już 1695 km szlaku. Dziś są gdzieś w rejonie Wellington. Koniec wyprawy przewidziany jest na kwiecień.

Postępy Joanna Olczyk i Marek Pastuszki na Te Araroa można śledzić TUTAJ.

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce