4. Białołęcki Bieg Wolności: "Trzeba pamiętać i wyciągać wnioski" [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 16/12/2018 - 18:29

Warszawa: W śnieżnej scenerii odbył się już Białołęcki Bieg Wolności. Impreza przypomniała o 37. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Już po raz czwarty biegacze rywalizowali wokół murów Aresztu Śledczego przy ul. Ciupagi. Po wprowadzeniu stanu wojennego było to miejsce internowania ponad 600 działaczy opozycyjnych i przywódców „Solidarności”. Symbolicznie do pokonania był dystans 13 km. Start nastąpił o godz. 12:13, nawiązującej do daty wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Zanim jednak biegacze ruszyli na trasę przed bramą główną złożono kwiaty.

Warunki nie należały do najłatwiejszych. Po raz pierwszy w historii imprezy spadł śnieg. Zmarznięci mogli się ogrzać przy „koksownikach”, dobrze znanych ze zdjęć i kronik. Wśród uczestników nie brakowało osób, dla których wydarzenia z grudnia 1981 są kartką z podręcznika historii, ale też takich, którzy żyli w tamtych trudnych czasach.

Wygrał Mikołaj Raczyński, z wynikiem 46:17. Biegacz przez większość dystansu rywalizował o wygraną z Bartkiem Falkowskim, który ostatecznie, tak jak rok temu, musiał zadowolić się drugim miejscem, uzyskując czas 46:26.

– Zimna mnie nie zaskoczyła, bo ostatnio można było dopasować trening do warunków. Biegło mi się nawet dobrze, oczywiście jak tę pogodę. Starałem się kontrolować sytuację i przyspieszyłem na ostatnich 2 km. Średnia wyszła ok. 3:30 min/km. To mnie cieszy, zwłaszcza, że dopiero wracam do treningów. To udane rozpoczęcie kolejnego sezonu, a jednocześnie zwieńczenie starego. Ten rok nie był dla mnie zbyt udany. Fajnie, że na koniec udało się wygrać – powiedział nam Mikołaj Raczyński, znany też jako „Biegający Filozof”.

– Z wykształcenia jestem nie tylko filozofem, ale też historykiem. Uważam, że trzeba pamiętać o skutkach i tragediach jakie niosło z sobą wprowadzenie stanu wojennego. Trzeba pamiętać, żeby wyciągać wnioski na przyszłość. Ale na to wydarzenie trzeba patrzeć z różnych stron. To nie jest czarno-biała historia… – dodał zwycięzca.

Wśród pań wygrała Izabela Parszczyńska, dla której była to już trzecia wygrana z rzędu. Zawodniczka z Tarchomina od początku prowadziła i kontrolowała przebieg zmagań na nieodległej od domu trasie. Na mecie zameldowała się z wynikiem 51:26, a nad drugą z pań Hanną Nejfeld miała 6 minut przewagi.

– Nie spodziewałam się dobrego czasu, bo trzecie okrążenie było nieco leniwe. Jak się dublujemy, to ciężko utrzymać kontakt z przeciwnikiem. Jednak wynik nie był tu najważniejszy. Trzeba przyznać, że warunki były tu najtrudniejsze odkąd pamiętam. Gdy wygrywałam tu pierwszy raz, to była tylko taka wielka kałuża, a tak poza tym to tylko leżało trochę błota. Teraz momentami było bardzo ślisko, widziałam jak panowie przede mną rozkładają ręce. To był znak, żeby trochę zwolnić. Takie rwane tempo spowodowało, że mam wysokie tętno – relacjonowała zawodniczka Adidas Runners.

– Bardzo lubię tu startować, bo bieg ma fajną ideę, do tego jest rozgrywany blisko mojego domu i ma taki nietypowy dystans – mówiła tuż za metą zwyciężczyni.

Mimo trudnych warunków, 4. Białołęcki Bieg Wolności ukończyło 403 biegaczy. Frekwencja mogła być nieco wyższa, ale część uczestników schodziła z trasy już po pierwszym „symbolicznym” okrążeniu (trasa składał się z trzech rund - red).

Wyniki:

Mężczyźni:

1. Raczyński Mikołaj - 46:17
2. Falkowski Bartek - 46:26
3. Urmanowski Daniel - 46:39

Kobiety:

1. Parszczyńska Izabela - 51:26
2. Nejfeld Hanna - 57:26
3. Przygoda Urszula - 58:03

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się: