4 Deserts: Polacy w czołówce Sahara Race! Za 3 miesiące pobiegną w Chinach


Opublikowane w śr., 26/02/2014 - 12:48

Polscy uczestnicy prestiżowego cyklu 4 Deserts – Andrzej Gondek, Marek Wikiera, Marcin Żuk i Daniel Lewczuk wrócili już na łono ojczyzny po pokonaniu morderczej pustyni Wadi Rum w Jordanii, pierwszej w kalendarzu cyklu. Miejsca, które tam zajęli, są znakomite!

Pierwsze biegowe kroki w Sahara Race nasi śmiałkowie postawili 16 lutego, tuż po godz. 8:00 rano tamtejszego czasu Wcześniej przez kilkanaście godzin zmagali się z ulewnym deszczem, który kompletnie przemoczył im namiot i ubrania. A to był dopiero przedsmak emocji.

Wobec problemów naszych zawodników z Internetem długo czekaliśmy jednak na doniesienia z pustyni (długo mogliśmy śledzić tylko cyferki na tablicy wyników imprezy). Gdy już do nas dotarły, można się było przerazić:

„(…) Jesteśmy już po 4 etapie, czyli mamy w nogach juz 160 km. Dzisiejszy etap, oprócz biegu, podejść na wzniesienia, miał również 20m przejście na czworakach w tunelu pod autostradą. (…).Dziś oszczędzaliśmy siły przed dniem prawdy - czyli jutrzejsze 90 km. Choć powiem szczerze jest chyba cienka granica między oszczędzaniem sił, a biegiem na maxa - na mecie i w pierwszym i w drugim scenariuszu padam na twarz” – relacjonował na facebooku „Wybiegaj Marzenia” Andrzej Gondek.    

Kolejne dni to ciągła walka z żywiołem. Warunki zarówno pogodowe jak i terenowe były bardzo niesprzyjające:

„Po 13h 10 min. i 21 sek. dotarłem do Camp 5! Nie wiem jak się nazywam - to nie było 90 km po piachu... to jak przebić Tatry wszerz, nie było nawet 1 km płasko!!! Padam na twarz, cudem dotarłem do bazy, robię coś do jedzenia i idę spać. Paznokcie schodzą mi plastrami. (…) Całkiem wysiadło mi lewe kolano i dobre 20 km szedłem. Na szczęście wziąłem leki i ostatnie 30 km dawałem radę biec” – to kolejny, przejmujący sms od Andrzeja Gondka.

Kolejne wpisy i kolejne doniesienia o arcytrudnych warunkach na trasie, które zmuszają do wycofania kolejnych zawodników. Ale „Nasi” są twardzi – co więcej – atakują kolejne pozycje w klasyfikacji generalnej biegu! 

Ostatni etap, liczący „tylko” 5,6 km, nie był liczony do klasyfikacji, wiec wszyscy zawodnicy przebiegli go razem. 22 lutego o  godz. 8:30 czasu lokalnego finiszowali dumnie u stóp skarbca w starożytnej Petrze. Na mecie powitała ich grupa pielgrzymów, która odśpiewała grupowe „Polska! Biało-czerwoni”. Nie musieli śpiewać słynnego „Polacy nic się nie stało”, gdyż nasi rodacy zajęli wspaniałe miejsca w klasyfikacji generalnej: Andrzej Gondek był 12., Marek Wikiera 21., Marcin Żuk 67. a Daniel Lewczuk 89.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce