4. Półmaraton Chełmski – z wizytą u Ducha Bielucha

4. Półmaraton Chełmski – z wizytą u Ducha Bielucha



Pagóry Chełmskie to mezoregion, na którym leży miasto Chełm, liczące – jak informuje napis na medalu – 625 lat. Blisko stąd zarówno na Ukrainę, jak i na Białoruś. Jedną z najbardziej znanych atrakcji miasta są podziemia w grubym na kilkaset metrów podłożu kredowym. Bywa, że niektórzy zwiedzający je turyści mają nieszczęście spotkać grasujące w nich, lokalne straszydło – Ducha Bielucha. Pierwszy półmaraton chełmski zorganizowany cztery lata temu nosił właśnie jego imię: Chełmski Półmaraton z Duchem Bieluchem i miałem przyjemność w nim uczestniczyć.

Relacja Pawła Pakuły

Impreza – jak to często bywa z pierwszymi edycjami – dosyć kameralna ale bardzo przyjemna; trasa poprowadzona trochę po mieście, trochę po obrzeżach, nad zalewem Żółtańce. Początek i koniec z racji licznych podbiegów był wymagający i zmuszał do czujności podczas zmian tempa. W tym roku wybrałem się do Chełma po raz drugi.

Jak było? Świetnie organizacyjnie; ze startem i metą w ładnym, miejskim parku nad rzeczką Uherką. Pogoda jak zwykle była idealna do... opalania się na plaży! Gorąc od rana nie odpuszczał, do tego trasa inna niż przed czterema laty, tym razem bardziej miejska i co za tym idzie bardziej pagórkowata. Pomimo niełatwych warunków organizatorzy wzorowo zadbali o biegaczy kierując ich w odpowiednią stronę na skrzyżowaniach i rozstawiając liczne punkty z napojami oraz żywnością. Do biegu głównego na dystansie półmaratonu dodano bieg towarzyszący na 5 km. Oddam w tym miejscu głos dla Tomasza Koguciuka, jednego z organizatorów, który opowie o imprezie i jej historii.

Tomasz Koguciuk: - Pięć lat temu, jesienią, był w Chełmie bieg kontrolny na 5 km upamiętniający wybuch II wojny światowej. Frekwencja była wtedy niewielka i wyniosła niecałe 100 osób. Potem, w pierwszych półmaratonach startowało 200, 300 osób. Obecnie, z roku na rok startuje więcej ludzi. [...] W tym roku pakiety odebrało około 320 osób ale nie wszyscy wystartowali. Być może część osób przestraszyła się upałów i nie przyjechała. Nasz półmaraton nie należy do łatwych, jest jednym z cięższych w Polsce bo są duże podbiegi, Pagóry Chełmskie. Przewyższenie: +/-140m.

Poza tym zawsze jest tu upał, jest ciężko. Tylko w pierwszej edycji było trochę deszczu. Dlatego w związku z warunkami musimy się zabezpieczyć na trasie od wzglądem bezpieczeństwa: ustawić dużo wody, pomarańczy, zadbać o służby medyczne. [...] Czasy może nie należą do najlepszych ale sam biegłem tu kiedyś, myślałem, że będzie lepiej. Tu trzeba się mierzyć jak z biegami terenowymi: nastawić się nie na czas ale na miejsce. [...] Ważne, aby nie przedobrzyć na początku. W przyszłym roku zamierzamy rozszerzyć festyn rodzinny, zorganizować gry i biegi dla dzieci. Chcemy też pozyskać więcej sponsorów. Myślimy ponadto wstępnie o zorganizowaniu jakiejś ligi półmaratonów województwa lubelskiego.

Czasy osiągnięte przez czołówkę biegu były rzeczywiście typowo amatorskie. Biegnąc przez pierwsze kilometry byłem zaskoczony, pewnie podobnie jak prowadzący bieg, że najszybszy biegacz nie przemieszczał się szybciej niż w tempie około 3:40 mi/km. Rywalizację OPEN wygrał młody biegacz z Chełma, Tomasz Mydlak osiągając wynik 01:17:08. On, jako jedyny złamał 01:20. Dwaj następni zawodnicy: Wojciech Pietrzyk z Krakowa (01:20:48) i Tomasz Roszkowski z Warszawy (01:22:05) mieli do zwycięzcy znaczną stratę.

Pierwsza wśród Pań przybiegła Anna Humin z zaprzyjaźnionego z chełmskimi biegaczami klubu z Krasnegostawu: „Krasnystaw Biega”. Osiągnęła wynik 01:34:55 i była 21 OPEN na 265 zawodników, którzy ukończyli.

– Było bardzo dużo wody na trasie, wolontariusze super, bardzo pomagali. Jest tu w Chełmie wszystko jak zawsze fajnie zorganizowane. Fajna zabawa, polecam Chełm! – komplementowała organizatorów biegaczka z Krasnegostawu.

Drugą Panią na mecie była Olga Zarzeczna z Lublina (01:39:52), trzecią Ewa Furmanik ze Świerży koło Dorohuska (01:41:36). Być może najszczęśliwszą wśród kobiet była ta niewysoka, drobna dziewczyna, która wylosowała nagrodę specjalną – skok spadochronowy!

Polecam chełmski półmaraton - może nie na życiówkę bo o nią tu równie trudno jak na trasie maratonu w Lublinie ale na wyścig lub po prostu niezobowiązujący bieg miejski jak najbardziej. Piąta edycja już za rok.

Paweł Pakuła


Polecamy również:


Podziel się: