5. Bieg Nadodrzański na awaryjnej trasie: „Słuszna decyzja” [ZDJĘCIA]


Piąty Bieg Nadodrzański, inaugurujący cykl 4 Biegi Racibórz, odbył się dzisiaj na zmienionej, awaryjnej trasie. Można napisać, że aura wygrała z biegaczami, ale to nieprawda. Choć odwilż i ponowny mróz wymusiły zmianę trasy na bardziej bezpieczną, ale złożoną z pętli, to organizatorzy pokazali klasę a zawodnicy prawdziwą siłę ducha. Nawet okrążając niewielki park, ścigali się z równym zaangażowaniem.

Decyzja o zmianie trasy zapadła na kilkanaście godzin przed startem i została podana do wiadomości w mediach społecznościowych. Zawrzało. Nic dziwnego, bo ta tradycyjna wiodła z Przystani Kajakowej, przez miasto i dalej wałami nad Odrą. Na nową miało się złożyć pięć okrążeń po parku. Przesądziły względy bezpieczeństwa: odwilż i ponowny mróz na ranem sprawiły, że niemożliwe stało się zabezpieczenie trasy biegnącej blisko rzeki w taki sposób, by nie stwarzała zagrożenia. Bieg przeniesiono do parku a tamtejsze oblodzone ścieżki stanowiły najlepsze potwierdzenie, że decyzja organizatorów była słuszna.

Część biegaczy krytykowała, ale ci, z którymi udało się porozmawiać, chwalili rozsądek organizatorów. Jak przyznali, wcale nie było gorzej. Po prostu inaczej.

– Bieg był inny. Inny charakter trasy, bardziej crossowy. Do tego powtarzalność, pięć kółek. Nie był to bieg ciągły jak zwykle. Zadecydowały względy bezpieczeństwa i jestem w stanie zrozumieć organizatora, który jest przecież odpowiedzialny za zawodników – mówił Marek Zimnicki, który zaliczył wszystkie edycje Nadodrzańskiego. – Warunki były zmienne, momentami ślisko, ale nie było źle. Jestem bardzo zadowolony. Pogoda zimowa, tak jak powinno być. Kilka lat temu biegliśmy przy -15 stopniach, więc dzisiaj nawet mało zimowo.

Joanna Griman w tej imprezie brała udział po raz pierwszy, ale planuje zaliczenie całego cyklu: - Fajny bieg, ale trochę trudny – przyznała druga wśród kobiet. – Wiadomo, że w takich warunkach nie zrobi się życiówki. Śnieg, lód i te pętle, które dla mnie były bardzo męczące. Ale jeśli decydowało nasze bezpieczeństwo, to decyzja organizatorów słuszna. Po co ryzykować upadki? – oceniła zawodniczka. Dzięki zmianie udało się ich uniknąć i 359 osób dotarło bezpiecznie do mety.

Najszybciej dokonał tego Paweł Pac z Brzegu. Pokonanie krętej i miejscami oblodzonej trasy dychy zajęło mu 36:29 min. Otrzymał za to, poza trofeum, pomarańczową koszulkę lidera cyklu 4 Biegi Racibórz. Jak sam przyznał, był tym faktem zaskoczony. – To mój pierwszy Bieg Nadodrzański, nie spodziewałem się koszulki i tego, że będę liderem cyklu. Nie doczytałem nawet, że to jest cykl… - przyznał tuż po dekoracji, mocno zaskoczony. – To dla mnie końcówka sezonu, jednego z dwóch, bo mam kolarski i biegowy. Postanowiłem wystartować, bo jestem w dobrej formie na koniec. Zaliczam dwa ostatnie biegi i odpoczywam. Taki był plan. Teraz muszę się zastanowić nad startem w Biegu Twardziela… - mówił. - Nie miałem nawet butów na taką nawierzchnię i dzień przed zaryzykowałem, kupując jakieś w sklepie. Zadziałało.

Drugie miejsce zajął Robert Antczak (37:24) a podium dopełnił Tomasz Olaniszyn (37:26). Koszulka liderki powędrowała do raciborzanki Patrycji Rębisz, która zwyciężyła z czasem 41:16. Druga była Joanna Griman (42:52) a trzecia Sabina Wojtaszewska (43:26).

Pełne wyniki: TUTAJ

KM


Polecamy również:


Podziel się: