5. Bieruński Bieg „Utopca”: lepszy, trudniejszy i z rekordem! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 13/01/2019 - 15:58

Nie mieli łatwo uczestnicy 5. Bieruńskiego Biegu Utopca. Z trudnymi warunkami na trasie zmagali się dzisiaj nawet ci, którzy wybrali krótszy, towarzyszący dystans 5,65 km. Mimo śniegu i chlapy, wszyscy bawili się świetnie a organizatorzy pokazali, że można ten bieg zorganizować jeszcze lepiej nić przed rokiem. Nic dziwnego, że impreza co roku bije rekordy, notując wzrost frekwencji o około 100 osób z każdą kolejną edycją.

„Utopiec”, jak potocznie mówią o tej imprezie biegacze, doczekał się grona stałych bywalców i fanów. Pakiety startowe rozchodzą się jak świeże bułeczki a zdobycie numeru startowego w tygodniach poprzedzających bieg graniczy z cudem. Jedyną szansą są licytacje numerów specjalnych prowadzone przez organizatorów imprezy. Dochód w całości jest przeznaczany na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, podobnie jak ze wszystkich numerów, puszek, aukcji i kiermaszu prowadzonego przed i po biegu.

Ci, którzy wystartowali tutaj raz, niemal zawsze wracają. Podobnie jak Marta Giedwiłło: - To była moja czwarta edycja Biegu Utopca i za każdym razem warunki były inne. W tym roku temperatura około 2 stopni powyżej zera sprawiła że śnieg, którego było całkiem sporo, był roztopiony i mokry. Wybrałam krótki dystans. Po starcie pierwszy kilometr biegliśmy jeszcze przez miasto, więc buty pozostały suche, ale zaraz potem skręciliśmy w wąską ścieżkę nad rzeczką, na której już można było poczuć zimowe warunki i mokry śnieg. Dodatkowo ścieżka ta okazałą się "wąskim gardłem", spowalniając lekko zawodników, którzy musieli biec gęsiego. Później znów całkiem spory odcinek asfaltu i wbiegliśmy na pętelkę wokół zalewu Łysina. To chyba najciekawszy i najbardziej wymagający odcinek tej trasy: wąska, kręta i lekko górzysta ścieżka. Ostatni kilometr to znów asfalt i meta na bieruńskim rynku – relacjonowała biegaczka.

– Organizacja biegu jak zawsze na medal. Biuro Zawodów zlokalizowane jest w hali sportowej, dzięki czemu przed biegiem i po nim można spędzić czas w pomieszczeniu, co przy niskich temperaturach na zewnątrz jest dużym atutem. Dodatkowo podczas trwania biegów odbywają się tam animacje dla dzieci. Po biegu oczywiście każdy otrzymał ciepły posiłek i darmową herbatkę w ilościach nieograniczonych. No i oczywiście to, co najważniejsze: wpisowe przeznaczone na WOŚP i możliwość wsparcia akacji również na miejscu – wyliczała plusy imprezy.

Zachwyceni byli też uczestnicy głównego biegu na dystansie 17 km. To już konkret, bo trasa ma wybitnie crossowy charakter, nie jest płaska a dzisiejsza aura postawiła poprzeczkę jeszcze wyżej: - Trasa jest wymagająca, crossowa ale urocza. W tym roku było dość ślisko, sporo śniegu, do tego mokro i momentami trochę błota. Zdecydowanie trudniej niż rok temu – oceniała Violetta Paul. - Organizacja biegu jak poprzednio bardzo fajna: dwa punkty z ciepłą herbatą na trasie, mili wolontariusze, kibicujący wszystkim. Atmosfera bardzo miła. Podobno padł rekord frekwencji i to mnie wcale nie dziwi. To bieg z tych, w których warto wystartować.

Rekord padł faktycznie – bieg ukończyło 791 osób, czyli o 94 więcej niż przed rokiem. Najszybciej do mety dotarł Piotr Pałka (1:09:22), wśród pań triumfowała Beata Lange (1:25:05). Poza biegiem głównym i towarzyszącym (5,65 km) odbył się także rekreacyjny marsz nordic walking na krótszym dystansie. Pełne wyniki: TUTAJ

KM

fot. Mirek Bortel, Ambasador Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce