Alicja Jeromin rozpoczęła przygotowania do paraolimpiady. „Brakuje mi tylko złota”


Opublikowane w sob., 25/01/2020 - 16:14

Alicja Jeromin ma już na koncie siedem medali paraolimpijskich, siedem medali mistrzostw świata i dziesięć mistrzostw Europy. Sprinterka startująca w grupie T47 (zawodniczki bez całej lub części ręki), pięciokrotnie była najszybszą biegaczką Europy, czterokrotnie sięgała po tytuł wicemistrzyni paraolimpijskiej. W jej bogatej kolekcji medalowej brakuje tylko paraolimpijskiego złota

Poprzedni sezon był dosyć długi. Odpoczywasz jeszcze czy już trenujesz?

Alicja Jeromin: - Po mistrzostwach świata nie było dużo czasu na relaks, ale tamten sezon już za nami. Na początku grudnia zaczęliśmy przygotowania do paraolimpiady. Akurat jestem po zgrupowaniu. To wstępny etap cyklu. Dopiero robimy siłę biegową i krok po kroku realizujemy plan treningowy.

Jakie masz plany na Tokio? Nastawiasz się na medal?

Czekaj, nie tak szybko. Ja jeszcze przecież wcale nie wiem, czy uda mi się pojechać. Zakładając, że tak, trzeba pamiętać, że może być różnie. To jest sport. Wszystko może się zdarzyć. Będzie na pewno inaczej niż w mistrzostwach świata. Podejrzewam, że stadion w Tokio będzie wypełniony do ostatniego miejsca. Ta presja tłumu może zaważyć na planach medalowych. Ze swojej strony mogę jedynie zrobić wszystko, żeby jak najlepiej się przygotować.

Będę drążyć. Masz nadzieję na życiówkę podczas paraolimpiady?

Śmieję się, że życiówki poprawiam raz na cztery lata. Chciałabym, żeby tym razem było tak samo. Mam nadzieję, że ominą mnie wszelkie urazy, kontuzje, bo to może mnie wykluczyć z igrzysk. Jeśli jednak zdrowie dopiszę, będę gotowa i mam nadzieję, że również wrócę z życiówką.

Śledzisz postępy w przygotowaniach rywalek?

Nie za bardzo. Skupiam się na swojej robocie. W sezonie startowym pewnie wejdę na ranking, sprawdzę, co się dzieje. Chociaż, jak wiadomo, te rankingi nie oddają tego, co się później dzieje na zawodach. Tam już wiele zależy od dyspozycji na miejscu.

Pojawiają się różne informacje o organizacji igrzysk. Ostatnia wiadomość mówiła, że sportowcy będą spali na łóżkach zrobionych z kartonu…

Tak, czytałam. Tych łóżek jestem ciekawa. W sumie, czy to będzie drewno czy tektura, czy jeszcze coś innego, nie jest takie ważne. Najważniejsze, żebyśmy mieli tam komfort spania. Po prostu, żeby były wygodne i sprawy organizacyjne nie odbijały się na naszej rywalizacji sportowej. Od już niemal dwóch lat ciągnie się kwestia upału.

Czy niepokoi cię tokijski upał?

W tym temacie zahartowały nas już inne kraje. W Katarze w 2015 r. było strasznie gorąco. W Dubaju było zaskakująco przyjemnie, wieczorem nawet ubierałam bluzę. W Rio de Janeiro też chłodno nie było. Upał nie eliminuje nas z walki o medale. Teoretycznie ci, którzy żyją na co dzień w takich warunkach mają łatwiej. Do Tokio wybieramy się wcześniej, żeby się zaadoptować i przyzwyczaić do tego co nas czeka.

Zdradź sekret. Czy jeśli zdobędziesz złoto, którego brakuje do kolekcji, to będą to twoje ostatnie igrzyska?

To trudne pytanie. Już po igrzyskach w Pekinie mówiłam, że to ostatni raz. Powoli myślę o końcu kariery. W czerwcu minie 22 lata od kiedy jestem w ciągłych rozjazdach, treningach, startach. Może to już czas, żeby pomyśleć o życiu, pojechać na wakacje w normalnym terminie, skupić się na rodzinie. Nie wiem jednak, czy to się zakończy na Tokio, czy też nie. Na pewno będę chciała zakończyć w wielkim stylu. Jeśli zdrowie pozwoli i wszystko się ułoży, to złoty medal paraolimpijski byłby ukoronowaniem mojej kariery. Wisienką na torcie.

Rozmawiała Ilona Berezowska


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce