Andrzej Gondek ma plany pełne śniegu, wiatru, ekstremalnych temperatur i...


Opublikowane w czw., 26/11/2015 - 04:41

Fjӓllrӓven Polar wymaga pokonania 300 km, ale nie jest biegiem. Uczestnicy stają się maszerami...

Zakładam, że trochę biegu tam będzie, ale zasadniczo rzeczywiście zawodnicy powożą psim zaprzęgiem. Na pewno od czasu do czasu trzeba będzie dać wytchnienie psom i jakoś je wspierać w trudnym terenie i głębokim śniegu. Oprócz stania na saniach, trzeba będzie też czasami biec za nimi. Będziemy z psami stanowić jeden zgrany zespół.

Co zadecydowało, że wybrałeś właśnie ten wyścig?

Warunki, w jakich się odbywa. Zdecydowało moje zamiłowanie do wyzwań wytrzymałościowych. Uznałem, że koło podbiegunowe, niskie temperatury, śnieg, silny wiatr i przebywanie na tej lodowej pustyni przez cały czas trwania zawodów, to coś, co pozwoli mi się jeszcze bardziej zahartować. Chciałem się zmierzyć z własną psychiką.

Z drugiej strony będzie to bardzo dobry element mojego przygotowania do Yukon Arctic Ultra, czyli mojego głównego projektu 2017 roku. Będę tam biegł 700 km ciągnąc sanie i wykorzystując pewne elementy survivalu. Poza tym Fjӓllrӓven Polar to świetna przygoda!

Nie masz doświadczenia w powożeniu psim zaprzęgiem. Podejrzewam, że wielu innych zawodników również nie próbowało tego wcześniej. Czy planujesz jakieś szkolenie?

Ta ekspedycja jest tak zorganizowana, że mogą wziąć w niej udział osoby, które tak jak ja, nie mają doświadczenia w powożeniu psim zaprzęgiem. Wśród organizatorów są osoby z ogromnym doświadczeniem np. Kenth Fjellborg (jeden z najbardziej znanych szwedzkich maszerów-red.), który będzie nas szkolił. Drugą osobą wśród organizatorów, której nie można pominąć jest Johan Skullman, były oficer armii szwedzkiej, który przez 30 lat służył w trudnych warunkach klimatycznych.

Skąd uczestnicy biorą niezbędny sprzęt?

Organizatorzy zapewniają także niezbędne wyposażenie oraz psy. Zadbają też o ekwipunek, który będzie potrzebny podczas 5 dni przebywania w niskich temperaturach.

Szukasz kontaktu z innymi maszerami? Pytasz ich o wskazówki techniczne?

Jeszcze nie. Na razie skupiam swoją uwagę na tym, żeby zdobyć jak największą liczbę punktów. Przygotowania rozpocznę 11 grudnia i obejmą one również kontakt z maszerami.

Planujecie jakiś wspólny projekt z Danielem Lewczukiem i Markiem Wikierą?

Na razie nie planujemy, ale pytasz o to za wcześnie. Spotykamy się za parę godzin i kto wie, co z tego męskiego spotkania wyniknie! Na razie jednak Daniel szykuje się do Ironmana, Marek chyba myśli o krajowych, długodystansowych zawodach. Ja na pewno mam przed sobą Fjӓllrӓven Polar, powtórzę Rzeźnika, a może zdecyduję się na tę jego nową, 500-kilometrową wersję.

Czy po tych nowych przygodach powstanie jakaś książka?

Tego nie wiem. Poprzedniej też nie zakładałem z góry. Pojawiła się jako wynik przemyśleń, przeżyć i emocji. Napisałem ją zachęcany przez rodzinę i przyjaciół. Następnej nie planuję, ale jeżeli któregoś razu przyjdzie mi do głowy myśl, że fajnie byłoby to zebrać i opisać, podzielić się z innymi, wtedy to zrobię. Na pewno jednak nie jest to moim kolejnym celem.

Dziękujemy i życzymy powodzenia w zbieraniu głosów. My już zagłosowaliśmy!

Rozmawiała Ilona Berezowska

fot. Archiwum Andrzeja Gondka, Fjӓllrӓven Polar

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce