Artur Kozłowski przez OWM: „Staram się nie rzucać...”

Artur Kozłowski przez OWM: „Staram się nie rzucać...”


Biegacz z Sieradza, jedyny Polak, który wygrywał ORLEN Warsaw Marathon wraca do stolicy, by bronić tytułu mistrza Polski w maratonie. Nam opowiedział o swoich przygotowaniach do tego startu i strategii na niedzielny bieg.

To już ostatnie chwile przed startem piątej edycji OWM. Jak samopoczucie?

Artur Kozłowski: Czuje się bardzo dobrze. Jestem zadowolony, bo przygotowania przepracowałem bez żadnych kontuzji i w dobrej formie. Jestem pozytywnie nastawiony. Ale co przyniesie bieg, to zobaczymy.

Tak jak rok temu do maratonu przygotowywałeś się na obozie w Albuquerque w USA. Jak przebiegały treningi?

Przygotowania wyglądały nieco inaczej niż w zeszłym roku. Wszystko szło dużo sprawniej. Rok temu w tym okresie miałem już za sobą jeden maraton w Houston. Tym razem mocno odpocząłem i zregenerowałem siły. Byłem tam przez 4 tygodnie. Uważam, że jestem dobrze przygotowany.

Jesteś jednym z faworytów do wygranej. Ale 12 miesiącu temu Twoja pozycja wyglądała zupełnie inaczej...

Faktycznie. W zeszłym roku były też zupełnie inne założenia. Liczył się czas 2:11:30. Wypełnienie tego minimum (na IO w Rio de Janeiro – red.) od początku mi przyświecało. Wiedząc, że pierwsza grupa pójdzie szybko od początku, byłem pewny że muszę biec równo. Stąd całe zamieszanie ze swoim pacemakerem itd.

Teraz sytuacja jest inna. Biegnę na miejsce i zabieram się z pierwszą grupą. Liczę, że tempo będzie w moim zasięgu. Oczywiście maraton jest ciężkim dystansem. W zeszłym roku cała druga część dystansu prowadziła pod wiatr, co było „zabójcze” dla niektórych zawodników. Liczę jednak, że uda się fajnie pobiec.

Myślisz o wypełnieniu minimum na mistrzostwa świata w Londynie (2:11:15 - red)?

To wyjdzie w praniu. Mam nadzieję, że uda mi się zaatakować w tym roku mój rekord życiowy - 2:10:58. Po cichu liczę, że bieg tak właśnie się ułoży i to się powiedzie. Mam jednak respekt przed maratonem. Często czułem się super, a na biegu wychodziło różnie. Bywało też w drugą stronę, gdy przed startem nie czułem się najlepiej, a biegło mi się bardzo dobrze. Staram się więc nie rzucać zapewnieniami na prawo i lewo. Jestem pozytywnie nastawiony. Na trasie zobaczymy co z tego wyjdzie.

Śledziłeś listę zgłoszeń do tegorocznych Mistrzostw Polski w maratonie? Jesteś zdecydowanym faworytem.

Tak, ale ja nie mam wpływu na obsadę. Ciężko mi też komentować czy stawka jest słaba czy mocna. Dla mnie najważniejsze jest, żeby skupić się na dobrym biegu. A to, że lista startowa jest taka a nie inna? Chyba taka jest rzeczywistość w polskim maratonie. Nie mamy wielu dobrych maratończyków. Jednak przed startem wszyscy mają jednak równe szanse. Każdy może zdobyć medal.

Sprawdzasz prognozy pogody na niedzielę? Aura nie jest zbyt łaskawa ostatnio.

Przeglądam już prognozy, ale w tym roku nie mam tej „spinki” związanej z czasem, jak choćby przed igrzyskami. Dodatkowo wiem, że będę biegł z pierwszą grupą, więc będzie za kim się schować i trochę „przewieść”. Mam nadzieję, że tym razem wiatr nie będzie rozdawał kart tak jak w zeszłym roku.

Czego byś życzył innym biegaczom którzy staną w niedziele na starcie?

Życzę wiatru w plecy i osiągania życiówek. Trasa w Warszawie jest bardzo szybka, można próbować atakować swoje rekordy. Nie powinno być upału czy też mrozu, więc będzie to dobra pogoda do biegania. Powodzenia. Trzymajcie też za mnie kciuki!

Rozmawiał Robert Zakrzewski

PS. Niebawem więcej o zagranicznych rywalach Artura Kozłowskiego w OWM

red.


Polecamy również:


Podziel się: