Biegacze walczyli w lesie. Nocna Wataha 2018 na finiszu [FOTO]


Opublikowane w sob., 20/10/2018 - 11:24

W piątkowy wieczór na pograniczu Częstochowy i Olsztyna a dokładniej na Jurajskiej Ścieżce Biegowej odbył się czwarty i ostatni bieg Nocnej Watahy. W las ruszyła prawdziwa wataha biegaczy – trzysta osób oświetlonych czołówkami, żądnych przygód, życiówek, punktów do klasyfikacji drużynowej oraz legendarnych już medali z wilkiem.

Nikogo nie zraziła kiepska pogoda: było chłodno a tuż przed startem zaczął kropić deszcz. Na trasie dołączyła mgła, utrudniająca zawodnikom bezpieczne poruszanie się po leśnych ścieżkach. Nie obyło się bez kilku upadków, ale wszyscy w całości dotarli do mety. Mimo trudnych warunków, w ostatniej odsłonie Nocnej Watahy padł rekord frekwencji.

Zawodnicy mieli do wyboru dystans 5 lub 10 km. Dla większości decyzja nie była trudna, bo już na początku roku zdecydowali, czy zbierają punkty w klasyfikacji generalnej na jednym z dwóch dystansów lub też w MIX-ie (2 x 5 km + 2 x 10 km). Krótszy bieg cieszył się zdecydowanie większym zainteresowaniem.

Ten dystans wybrał także Marek Czakiert, który obchodził swoje urodziny. Bieganie nocą po lesie uznał za idealny sposób na ich uczczenie: - Świętuję urodziny z przyjaciółmi, bo ta grupa, która tutaj jest, to właśnie moi przyjaciele. Czemu w taki sposób? Piątka na pięćdziesiątkę, to taki pomysł – mówił na mecie. – Kilka lat temu na pewno nie ruszyłbym się sprzed telewizora a dzisiaj biegam, skaczę, chodzę… Biegłem dla przyjemności nie na wynik. Walczę tylko z sobą i pokonuję swoje słabości. To moja druga Wataha w tym roku i tak się fajnie złożyło, że wypadła akurat w urodziny.

Nie tylko Marek świętował biegając. Urodziny miał również Dominik Klimek, który zrobił sobie wyjątkowy prezent, wygrywając nie tylko bieg na dystansie 10 km, ale też cały cykl: - Mam dzisiaj 23. urodziny, przebiegłem 10 km w czasie 36:20 i wygrałem. To był taki zamierzony prezent urodzinowy, choć po półmaratonie nie było łatwo walczyć o wygraną. Czekam na nagrodę i jadę do domu świętować dalej, tym razem z rodziną, bo na mnie czekają – przyznał zwycięzca.

Jako drugi na mecie zameldował się Paweł Rękowicz a trzecie miejsce zajął Przemysław Kilan. Wśród pań na dłuższym dystansie bezkonkurencyjna była Agnieszka Jeż. Drugie miejsce zajęła Aneta Ślęk a na trzecim uplasowała się Paulina Rybak.

Na dystansie 5 km najszybszy okazał się Aleksander Zięba, drugie miejsce zajął Miłosz Bik a podium dopełnił Bartosz Grzybowski. Trzy najlepsze panie to: Anna Pażucha, Sylwia Nowacka oraz Patrycja Brzozowska.

KM


Polecamy również:


Podziel się: