Biegając z Przemysławem. „Nic tylko pochwalać...”


Opublikowane w pon., 16/09/2019 - 09:24

Po sławetnym piątku trzynastego, połowa września wypadła w niedzielę. Ponad 400 biegaczy z okolic bliższych i dalszych postanowiło spędzić ten dzień w Pleszewie (woj. wielkopolskie).

Bieg Przemysława upamiętnia objęcie przez Przemysła II w 1283 roku miasta Pleszewa jurysdykcją sądu kaliskiego, co staje się pierwszą wzmianką o mieście.

Tegoroczny, dziewiąty już Bieg Przemysława odbywał się pod hasłem „Bieg po czysty oddech”. Dbałość o ekologię i zarazem o zdrowy styl życia wzajemnie się przenikały. Zorganizowano biegi dla dzieci w rozbudowanych kategoriach wiekowych, na wielu dystansach odpowiednich do ich możliwości. Najmłodsi otrzymywali pakiety startowe jak dorośli biegacze.

Również na mecie medale, prócz wielkości, niewiele się różniły. To jest droga, którą powinni podążać inni organizatorzy biegów mających zamiar angażować kolejne pokolenia. Dzieci czują, że są w tym dniu biegaczami, jak ich rodzice czy bliscy.

Dorośli biegali na dystansach 5 i 10 km (1 lub 2 pętle po mieście). W tym roku doszła jeszcze jedna kategoria, służb mundurowych, którą ufundował Komendant PSP w Pleszewie.

Wspaniała atmosfera biegu, kibice, zaangażowanie organizatorów dawało się czuć wjeżdżając do miasta. Staje się regułą chyba dbałość o klimat właśnie w tych niewielkich biegach. Pakiety, które chudną z roku na rok, w Pleszewie zawsze są „na bogato”. Dodatkowo sponsorzy dorzucają do nich swoje wyroby, charakterystyczne do tego regionu, takie jak pomidory, ser smażony wielkopolski z Kowalewa, czy wysokiej klasy wytwory firmy Florentyna – kubki termiczne, lunch boxy i inne.

Trasa pozwala na komfortowe bieganie i walkę o życiówki, pomimo dość sporego podbiegu pod rynek na koniec pętli.

Po biegu medale malowane ceramiczne i rewelacyjna rozgrzewająca zblendowana zupa do picia (a po co komu łyżeczki – i bardzo dobrze!) oraz naturalne bułki, które pamiętają starsi biegacze od lokalnego potentata piekarniczego.

Nic tylko pochwalać takie angażowanie społeczności lokalnej w krzewienie biegania. To przyciąga i powoduje, że ludzie tam wracają. Przyciągając innych czy zabierając swoje dzieci by poczuły bakcyla biegania.

Michał Talaga


 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce