Biegowe „2 w 1”. Ambasador na podium Altus Cup!


Opublikowane w wt., 05/02/2019 - 10:07

Fanom towerruningu zapewne z trudem przychodzi zapełnienie kalendarza zawodami tego typu. Z tego też powodu 3 lutego był dniem wyjątkowym, bowiem wówczas w Katowicach odbył się Altus Cup i Puchar Polski w biegu po schodach.

Po wielu perypetiach i przełożonych terminach w końcu udało się rozegrać zawody w Katowicach, które śmiało można nazwać „2 w 1”, gdyż biegnąc raz możliwe było... sklasyfikowanie w dwóch biegach: Altus Cupie i Pucharu Polski w biegu po schodach (wcześniej pod nazwą „Bieg Dwóch Wież”). I tak było w moim przypadku – zapisany pierwotnie na dwie różne imprezy spod szyldu tego samego organizatora wystarczyło mi jednokrotne wspięcie się na najwyższy budynek w Katowicach, by pojawić się na liście wyników obu imprez. Oceniać tę sytuację można różnie, ale plusem niewątpliwie był fakt, że mniej się męcząc pojawiłem się dwukrotnie na podium!

By zdobyć budynek Altusa trzeba było wybiec na 30. piętro, lecz do pokonania były... 33 kondygnacje, bowiem start odbył się z poziomu -3. Zawodnicy startowali natomiast co 30 sekund, co było w moim odczucia odpowiednim czasem, gdyż co prawda minąłem po drodze dwóch zawodników, lecz wyminięcie obyło się bez żadnych problemów.

Sam bieg dla najszybszych był wręcz sprintem – najszybszy tego dnia Mateusz Marunowski jako jedyny zszedł poniżej 3 minut i zameldował się na szczycie z czasem 2:55. Na drugim miejscu zameldowałem się ja, z czasem 3:11, a podium dopełnił Rafał Hazan z czasem 3:20.

A tak wyglądały wyniki Pucharu Polski: pierwsze miejsce również padło łupem strażaka z Jaworzna, drugie zajął Paweł Zakowicz z czasem 3.06, a trzecie – moja skromna osoba.

Wśród kobiet w Altus Cupie: wygrała Dominika Wiśniewska-Ulfik z czasem 3.50, drugie miejsce zajęła Anna Ficner (3:55), a trzecie - Ilona Gradus (4:10). W Pucharze Polski dwa pierwsze miejsce były bez zmian, za to na najniższym stopniu podium stanęła Justyna Adamus-Kowalska z czasem 4:26.

Szkoda, że nie zadbano o otoczkę i uatrakcyjnienie całego wydarzenia. Osoby towarzyszące biegaczom praktycznie nie miały żadnego kontaktu z samym biegiem. Mimo specyfiki zawodów z pewnością można było zadbać choćby o tablicę z wynikami czy kamerką z mety bądź z różnych pięter. Żeby oddalić zarzut, że wszystko to wymaga środków pieniężnych – czy nie można było choćby zrobić stref dopingowych na poszczególnych piętrach? I zawodnicy z pewnością doceniliby takie wsparcie kibiców, a osoby trzecie zobaczyłby swoich bliskich walczących o jak najlepszy czas. Możliwości z pewnością było wiele i szkoda, że nie zostały one wykorzystane.

Osobiście, swój udział traktuję za duży sukces, gdyż był to mój debiut w biegu po schodach, który potraktowałem jako zwieńczenie okresu przygotowawczego do nowego sezonu. W tym roku prawdopodobnie już nie pojawię się na klatce schodowej, lecz jeśli tylko na horyzoncie pojawi się jakaś ciekawa impreza... to w sumie czemu nie!

Kacper Mrowiec, Ambasador Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce