"Biegowy nowotwór". Bieg Dookoła ZOO na cenzurowanym


Opublikowane w śr., 13/02/2019 - 12:49

Powrót Biegu Dookoła ZOO do kalendarza imprez biegowych w Warszawie biegacze powitali z radością. Czekali na to 5 lat.

Jednak nie każdemu pomysł zorganizowania siódmej edycji imprezy się podoba. Na facebooku powstała grupa, która namawia do bojkotu wydarzenia z powodu ewentualnych niedogodności, które bieg i obecność biegaczy może wywołać wśród zwierząt. 

„Kochamy biegać, jesteśmy pasjonatami, ale zatraciliśmy się totalnie. Bieganie nas nudzi, nie potrafimy czerpać radości z samego biegania dlatego szukamy jakichś kolejnych kretyńskich rozwiązań aby podbudować swoje ego. Jednym z nich jest warszawski Bieg Dookoła ZOO. Totalny, biegowy nowotwór”

– pisze twórca grupy, który w bezceremonialny sposób przekonuje, że w poszukiwaniu biegowych atrakcji, stwarza się niepotrzebne zamieszanie w nietypowych miejscach.

„Minęło te 18 lat i to co się teraz odpieprza to jest totalne nieporozumienie. Ja rozumiem, że fajnie jest jakoś urozmaicać to swoje bieganie, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że ten sport zaczyna zmierzać w złym kierunku. Biegacz z 2019 roku musi oprócz biegania mieć zapewnione coś ekstra aby się biedaczek nie nudził i zechciał dalej udawać biegacza. Zaczynamy więc na maksa, z brudnymi butami ładować się w przestrzeń publiczną. Nie wystarcza nam już to, że dla nas biegaczy - zamyka się ulice miast i wpuszcza na górskie szlaki, które są dla wszystkich”

- czytamy na profilu grupy, która martwi się o wpływ biegu na zwierzęta w ogrodzie zoologicznym.

Wbrew przyjętemu stylowi komunikacji, sprawa zrobiła się poważna. Została przedstawiona na radzie miejskiej, trafiła do mediów i w formie interpelacji do prezydenta Warszawy. To zmusiło do odpowiedzi dyrekcję warszawskiego ZOO.

„Z punktu widzenia naszych zwierząt, przyzwyczajonych do niemal 900 tysięcy zwiedzających rocznie, w tym nawet 30 tysięcy w jeden weekend, obecność biegaczy jest zwyczajnie obojętna. Co więcej, tłumy zwiedzających powodują czasem zagrożenia (np. śmieci wrzucane na wybiegi, dokarmianie, przechodzenie przez barierki), gdy tymczasem cichy i kontrolowany bieg nie wprowadza żadnych zakłóceń”

- wyjaśnia dyrekcja ogrodu (pisownia oryginalna) i zapewnia, że dobrostan zwierząt jest wartością nadrzędną i nie ma mowy o lekceważeniu potrzeb mieszkańców ZOO.

Ten wątek wydaje się być dobrze uargumentowany. Dyrekcja podaje przykłady podobnych biegów na świecie, wylicza korzyści, zdradza przeznaczenie zbiórki pieniędzy i widzi pozytywną rolę biegu w promowaniu ogrodu.

„Bardzo się cieszymy, że społeczeństwo jest tak czułe na sprawy związane ze zwierzętami. To bardzo pozytywne. Ale nikt bardziej od nas nie jest uwrażliwiony na dobrostan naszych mieszkańców i nigdy nie podjęlibyśmy inicjatywy, która miałaby zaburzyć ich komfort. Przeciwnie, jesteśmy pierwsi, którzy protestują np. przeciwko fajerwerkom w Warszawie czy pokazom lotniczym tuż nad ZOO”

- zapewniają w stołecznym ogrodzie zoologicznym.

Pozostaje jeszcze kwestia tygrysicy sumatrzańskiej. Chociaż sprawa jest stara, na nowo rozpala emocje. Zoja, tygrysica wychowana przez ludzi, w 2009 r. była atrakcją biegu. Jednak jej udział w imprezie okazał się kontrowersyjny. Roczne wówczas, 57-kilogramowe zwierze miało w zwyczaju wychodzić na spacery, być prowadzone na smyczy przez swojego opiekuna i w towarzystwie psa, z którym na co dzień przebywała. Podczas biegu wyszła na taki właśnie spacer i zetknęła się z biegaczami, co utrwalił m.in. fotoreporter PAP (zdjęcie i komentarz za Wirtualną Polską):

„W czasie biegu dookoła ZOO Zoja i Frida były na swoim spacerze, wraz z opiekunami szły na samym końcu peletonu – było to dla nich rozrywką i jednocześnie atrakcją biegu. Jako niedorosły kociak, dodatkowo wychowany przez ludzi, Zoja nie stanowiła dla biegaczy wówczas żadnego zagrożenia.”

- czytamy w oświadczeniu dyrekcji stołecznego Zoo, ale nie wszyscy ówcześni uczestnicy biegu zapamiętali spotkanie z dzikim kotem, chętnym do zabawy jako rozrywkę. Komentarze z 2009 r., które pojawiały się bezpośrednio pod relacjami z biegu, pokazują inny obraz sytuacji

„Byłam i biegłam. Gość z tygrysem biegł może metr ode mnie. Nie Był Go W Stanie Utrzymać!!. Radośnie biegł za kolegami przede mną. Często psa trudno jest utrzymać a ten "kicuś" był większy od owczarka, który teoretycznie miał go pilnować. Opiekun tygrysa ignorował moje prośby o odsunięcie się ode mnie i od biegnących. Nie czułam się bezpiecznie. Kompletny brak odpowiedzialności”

- pisała jedna z uczestniczek biegu podpisana pod komentarzem jako „Kinio”.

7. Bieg Dookoła Zoo zaplanowano na 27 kwietnia.

IB


Polecamy również:


Podziel się: