Chomiki pobiegły i pomogły. Z rozmachem. Czterech na podium! [ZDJĘCIA]


W czwartek na warszawskim Ursynowie rozegrano trzeci już Bieg Chomika. Udział w imprezie był darmowy, a uczestnicy wsparli podopiecznych „Fundacji Znajdki” przynosząc na start karmę, koce i zabawki dla potrzebujących zwierząt. - Zebraliśmy 300 kg karmy, podkłady, środki czystości, zabawki, smycze - informują z dumą organizatorzy. 

Porównując tę edycję z pierwszymi zawodami, rozegranymi rok temu dostrzegalna była spora różnica niemal w każdym aspekcie organizacji imprezy. Dyrektor zawodów nie zasypywał gruszek w trocinach... tzn w popiele, mówiąc, że ta edycja będzie ekskluzywna. Nie było już biura zawodów zlokalizowanego w bagażniku auta, a zawodnicy nie tłoczyli się na parkingu. W zamian biegacze mieli do dyspozycji miejscowy skatepark (co tylko niezbyt podobało się miłośnikom jeżdżenia na deskorolce - red).

Wśród ramp i „funbox'ów” pojawiło się m.in. stoisko do wydawania pakietów, a także stół do masażu. Na jednej z przeszkód skateparku narysowano... podium. Kredą. Co ważniejsze, meta nie była już namalowaną linią na ziemi, jak to bywało poprzednio, w zamian pojawiła się dmuchana brama. W ten sposób uleciała kameralna otoczka zawodów, przypominających minioną epokę biegów. Uczestnicy otrzymali bowiem dobrze zorganizowany, mały bieg na ok. 200 osób z transmisją na portalach społecznościowych. XXI wiek...

„Chomiki” rywalizowały na dystansie 10 km. Trasa składa się z sześciu okrążeń i prowadziła wokół Parku Przy Bażantarni. Od biegania w kółko mogło się zakręcić w głowie, ale uczestnicy niczym gryzonie w kołowrotku cierpliwie kręcili kolejne rundy. Nie brakowało pomyłek wynikających ze zmęczenia. Niektórzy chcieli kończyć rywalizację za wcześnie, inni biegli o jedno okrążenie więcej niż trzeba.

Tempo biegu nadawali Wojciech Kopeć i Mikołaj Raczyński. Co jakiś czas zawodnicy zmieniali się na prowadzeniu. Mijały kolejne rundy, ale nikt nie decydował się na ucieczkę. Ostatecznie obaj w biegli solidarnie na metę, unosząc ręce w geście zwycięstwa. Co prawda według aparatury o ułamki sekund szybszy był Wojciech Kopeć - brązowy medalista MP w półmaratonie z 2014 roku, ale obu przypisano identyczny czas – 33:27 i pierwsze miejsce ex aequo. Dzięki temu na... drugie miejsce awansował Marek Wilczura z wynikiem 35:39. Na najniższym stopni upodium znalazł się Daniel Karolkiewicz, który metę przekroczył jako czwarty z rezultatem 36:25.

- Podczas biegu powiedzieliśmy sobie, że jest to bieg charytatywny i nie ma sensu się ścigać. Zarówno ja jak i Mikołaj chcieliśmy zrobić dobry trening. Chciałem pobiec po 3:20 min./km ten dystans i sprawdzić się trochę. To tempo odpowiadało Mikołajowi. Zmienialiśmy się na prowadzeniu. Na ostatnim okrążeniu uzgodniliśmy, że złapiemy się za ręce przed metą, żeby nie było żadnych niedomówień, że ktoś kogoś wyprzedził - powiedział nam po biegu Wojciech Kopeć.

- Ten pomysł mi się bardzo podobał. Jak dobiegłem do Wojtka to ustaliliśmy, że robimy mocny bieg ciągły. To jest super bieg z fajną inicjatywą. Nie zawsze trzeba walczyć o sekundy i miejsca. Wygrałem bieg zimą, ale wtedy biegłem sam i tempo było wolniejsze. Teraz, biegnąc we dwójkę, było super - dodał Mikołaj Raczyński, zwycięzca Mikołajkowego Biegu Chomika.

Wśród pań od początku prowadziła Weronika Brzuchalska. Biegaczka ma za sobą niezwykle zabiegany czas. W przeciągu trzech dni startowała w trzech imprezach – we wtorek w mityngu Warsaw Track Cup, w środę razem z koleżankami zwyciężyła w Nocnej Sztafecie Janusza Kusocińskiego, a teraz była najlepsza w Biegu Chomika, z rezultatem 42:22.

- Uwielbiam takie biegi, gdzie się biega w kółko. Mój ulubiony dystans to 10 000m na bieżni. Pokonywanie rund nie stanowi dla mnie problemu. Atmosfera była super, uczestnicy dopingowali się wzajemnie. Starałam się biec obok jednego z kolegów, więc przypadkowo dorobiłam się pacemakera, który mi sporo pomógł (śmiech). Po każdym kilometrze mówił mi jaki mamy czas. Bardzo mu dziękuje. Oczywiście wynik mógłby być lepszy, ale to był bardziej treningowy start. Czuję, że jestem już trochę zmęczona. Teraz dochodzi jeszcze sesja i egzaminy. To jest moja trzecia nieprzespana noc. Gdybym odpoczęła... - opowiadała zwyciężczyni.

Drugie miejsce zajęła Róża Bartnicka zwyciężczyni pierwszej edycji imprezy, która tym razem uzyskała czas 43:11. Trzeci była Natalia Gałązka, z wynikiem 44:35.

Po biegu na uczestników czekały medale (w formie magnesów, które można powiesić na lodówce), dekoracja zwycięzców oraz losowanie nagród. Wśród nagród był losowany Pakiet VIP na 8. PKO Festiwal Biegowy do Krynicy- Zdroju. Szczęśliwcem został Bartłomiej Sternik.

- Cieszę się, że padło na mnie. Z programu Festiwalu Biegowego najbardziej interesuje mnie Życiowa Dziesiątka. To jest ciekawy bieg, słyszałem, że można tam wykręcić dobry wynik. Chętnie poprawie swój rezultat. Z resztą oferty jeszcze muszę się zapoznać - powiedział nam Bartłomiej.

FestiwalBiegów.pl jest patronem medialnym Biegu Chomika.

RZ

Polecamy również:


Podziel się: