Dominika Stelmach wicemistrzynią WfLWR 2019! Osmulski i Kowalczyk wygrywają w Poznaniu, Nożyński i Paduszyńska na Florydzie, Baran w Wiedniu! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 05/05/2019 - 17:40

Za nami szósta edycja Wings for Life World Run. Bieg przeszedł sporą metamorfozę, jeszcze bardziej zbliżając się do sportu amatorskiego i globalnej celebry wspólnej aktywności w szczytnym celu, ale w głównych rolach znów wystąpili polscy biegacze. W tym roku ponownie stanęli na podium w klasyfikacji globalnej, wygrywali też lokalne edycje imprezy.

Dotychczasowe edycje globalnego biegu, w którym uczestnicy „biegną dla tych co nie mogą” i wspierają badania nad leczeniem przerwanego rdzenia kręgowego, zgromadziły ponad pół miliona biegaczy. W tym roku na start zgłosiło się 120 054 biegaczy w 12 fizycznych i kilkudziesięciu wirtualnych lokalizacjach, rozsianych na 6 kontynentach. Wystartowało ostatecznie 81 347 osób - najwięcej w Wiedniu, mateczniku Red Bulla - 10 790 z 13 656 zgłoszonych osób. W Poznaniu wydano 8 262 numerów startowych, ale w wynikach znalazło się 7 416 zawodników. Biegano też z aplikacją WfLWR, w Kaletach w ten sposób bawiło się 113 osób, w Warszawie - 36 osób, Kretowinach - 4 osoby, a na Wyspach Kokosowych… jedna osoba.

Bieg ruszył tradycyjnie o godz. 13:00 na całym świecie – biegano w dzień i w nocy, w śniegu i chłodzie, skwarze i w wysokiej wilgotności, po płaskim i na wysokościach. Optymalne warunki do rywalizacji były na Słowacji i w Polsce (ok. 10-12 stopni Celsjusza), najtrudniejsze w Austrii i Włoszech (śnieg zalegający na trasie i ok 2-4 stopnie Celsjusza) oraz w USA (26 stopni) i Brazylii (30 stopni Celsjusza).

Rozjechali się po świecie

Tytułu globalnego zwycięzcy z 2017 (92,14 km) i 2018 r. (89,85 km) nie bronił tym razem szwedzki wózkarz Aaron Anderson, który wcielił się w rolę lotnego reportera WfLWR w Zadarze. Triumfatorka globalnego rankingu z 2017 r. (68,21 km) i zwyciężczyni aż 4 lokalnych rund WfLWR Dominika Stelmach wybrała tym razem Rio de Janeiro.

Bartosz Olszewski, globalny wicemistrz WfLWR z 2017 r. (88,24 km) postawił na rekreację w Poznaniu i nie brał udziału w zasadniczej rywalizacji (ostatecznie zaliczył półmaraton).

Najlepszy Polak biegu z 2018 r. Jacek Cieluszecki (67,30 km), a także ubiegłoroczni zwycięzcy z Poznania - Dariusz Nożyński (66,86 km) i Wioletta Paduszyńska (48,13 km), pobiegli w tym roku w Sunrise na Florydzie – to tu, wedle przewidywań organizatorów, miały się dziać najważniejsze wydarzenia tegorocznej edycji globalnego biegu.

Edycja 2019 WfLWR różniła się znacząco od wcześniejszych. W stawce zabrakło wielu czołowych zawodników z minionych lat, zawodowych biegaczy - m.in. Włocha Georgio Calcaterry, Austriaka Lemaworka Tetemy, Niemca Floriana Neuschwandera czy Ukraińca Evgenyia Glivy. Zmieniono też tempo samochodu pościgowego, który przyspieszał już co pół godziny, wcześniej co godzinę, do maksymalnej prędkości 30 km/h (wcześniej 26 km/h). Zabieg ten miał skrócić imprezę, a co za tym idzie dystanse uzyskiwane przez uczestników. Bieg miał być krótszy, ale bardziej zacięty – tego chcieli organizatorzy i to się potwierdziło.

Sprinterzy, maratończycy, ultrasi...

Bazą poznańskiego biegu były ponowie Międzynarodowe Targi Poznańskie. Przez pierwsze 5 km trasa poprowadziła biegaczy przez centrum miasta. Na Rondzie Śródka zawodnicy kierowali się - przez Kobylnicę (15 km) i Pobiedziska (30 km) - w stronę Jeziora Lednickiego.

Faworytem do polskiego podium WfLWR był niewątpliwie ultramaratończyk Kamil Leśniak, brązowy medalista MP w biegu górskim na długim dystansie z tego roku, czwarty zawodnik Biegu 7 Dolin z 2013 r. Podobnie jak podczas marcowego Półmaratonu Warszawskiego, torunianin postawił na lekki i przewiewny strój wróżki.

W stawce byli też m.in. czołowy łódzki średnio- i długodystansowiec Tomasz Osmulski (debiutował na dystansie maratońskim) czy Patrycja Włodarczyk, mistrzyni Polski w biegu na 10 000 m i 3000 m z przeszkodami z 2003 roku, czterokrotna zwyciężczyni Silesia Marathonu, zwyciężczyni Maratonu Turyńskiego z 2017 r. z maratońską życiówką 3h09. To właśnie ta dwójka prowadziła poznańską stawkę w początkowej fazie rywalizacji.

Oni biegli, samochód gonił

Pierwszym złapanym przez samochód pościgowy biegaczem na świecie był Dawid Mzee. Kilkanaście lat temu Szwajcar złamał kręgosłup w wypadku na trampolinie. Dzięki nowatorskiemu leczeniu wspieranemu przez Fundację Wings for Life, stanął niedawno na nogi. W niedzielę, przy pomocy specjalnego wózka do chodzenia pokonał w Zug symboliczne kilkadziesiąt metrów, podkreślając szczytną ideę wydarzenia.

Równie ciekawie było w sferze sportowej. Po pierwszej godzinie zmagań WfLWR 2019, a po premierowych 30 minutach jazdy samochodu pościgowego, poruszającego się wówczas z prędkością 14 km/h, stawka biegu na świecie skurczyła się do nieco ponad 60 000 osób. Zawodnicy powracający do bazy zawodów - organizatorzy podstawiali autobusy, biegnący w Poznaniu wybierali też tramwaje - promienieli uśmiechem. Podkreślano przede wszystkim unikalny i charytatywny format rywalizacji i dobrą organizację.

Po półtorej godziny rywalizacji na świecie biegło już 38 000 osób, w tym 4 200 w Poznaniu. Globalnymi liderami rywalizacji byli wówczas zawodnicy biegnący z aplikacją – ścigający się w Salzburgu Niemiec Matthias Bach oraz biegnąca w St Gilgen, Austriaczka Carina Leitner.

Na ok. 20 kilometrze do poznańskiego lidera rywalizacji Tomasza Osmulskiego na krótko dołączył Piotr Frydrychowski, znany bliżej uczestnikom biegów na 5 i 10 km na Kujawach i w Wielkopolsce. Ale gdy samochód meta jechał z prędkością 16 km/h, łodzianin biegł już sam (nie licząc asysty stewardów na rowerach).


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce