Gliwice po raz drugi sprowokowane do biegania [ZDJĘCIA]


Za nami drugi bieg w cyklu Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej. Zobaczcie, jak bawiono się w sobotę na Śląsku.

Zaplanowany na godz. 10:00 start opóźniono, bo w biurze zawodów... utworzyła się kolejka chętnych do zapisu. Okazało się, że druga odsłona imprezy przyciągnęła wielu nowych zawodników. Również i oni otrzymali numery startowe obowiązujące przez cały cykl oraz zaproszenia na bal, który odbędzie się na zakończenie.

Przed startem wręczono żółte koszulki liderów za poprzedni bieg. Zasada jest taka, że co miesiąc losowana jest kategoria wiekowa, której zwycięzcy otrzymają koszulki techniczne z logo biegu – żółte, w odróżnieniu od białych, które kupić może każdy. Za styczeń nagrody otrzymali Ewelina Puchała i Łukasz Pacuła w kategoriach K20 i M20. W lutowym biegu wylosowano kategorie 30-latków, ale w nordic walking.

Zawody przyciągnęły również kilkunastu miłośników canicross. Na linii startu zaroiło się od szczekających czworonogów, które z niecierpliwością czekały na sygnał startowy. Psy jako potencjalnie najszybsze mogły wyruszyć na trasę jako pierwsze. Kilka minut po nich strzał do startu usłyszeli biegacze, jeszcze później zawodnicy nordic walking.

Mierząca 3,45 km leśna trasa była odrobinę błotnista, ale warunki do biegu właściwie idealne. Zwłaszcza w porównaniu z poprzednią edycją biegu, kiedy zawodnicy mierzyli się z piętnastostopniowym mrozem i oblodzonymi ścieżkami. Pogoda w lutym zdecydowanie rozpieszcza biegaczy. Podobnie jak organizatorzy, bo atmosfera jest naprawdę niezwykła. Poza serdecznym powitaniem w biurze zawodów, każdy mógł liczyć na solidny doping. Wykrzykiwane przez komentatora i widzów słowa zachęty towarzyszyły każdorazowo rozpoczynającym kolejne okrążenie, dodając sił do walki i wywołując uśmiechy na zmęczonych twarzach.

Na mecie na każdego czekała oczywiście ciesząca się coraz większą sławą herbata pani Heleny oraz słodki upominek. Wiele było radości i satysfakcji z osiągniętych wyników. Większość zapytanych osób chwaliła się czasami lepszymi niż poprzednio, inni obiecywali sobie poprawę za miesiąc, w kolejnym biegu w cyklu Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej.

Tomek przybiegł sprawdzić swój czas na dychę. – Nigdy nie biegałem po pracy, jestem dziś po „nocce”. W zasadzie dobrze mi to poszło. Było bardzo fajnie. To jest świetna sprawa, zwłaszcza jeśli ktoś się przygotowuje np. do jakiegoś maratonu. Może sobie co miesiąc przyjeżdżać i sprawdzać jaki ma czas, czy jest progres.

Dwie uśmiechnięte Anie debiutujące w cyklu, zachwalały zawody jedna przez drugą: - Było rewelacyjnie. Fajna trasa, bo nie było ani pod górkę ani bardzo z górki, taka równa. Atmosfera jest wspaniała! Bawiłyśmy się doskonale. – Zapytane czy wrócą za miesiąc odpowiadają chórem: - Pewnie!

KM

Polecamy również:


Podziel się: