Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa: coś się kończy, coś zaczyna… [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 14/12/2019 - 18:52

Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa numer 12… a właściwie numer 72. Tak, tyle razy biegacze i kijkarze stawali na starcie tej cyklicznej imprezy. I nikomu się jeszcze nie znudziło! Jak to możliwe? Wyjaśnienie jest proste. To nie są zawody, tutaj nie przyjeżdża się po wynik i nie wraca do domu od razu z linii mety. Tutaj trzeba sobie zostawić czas na upieczenie kiełbaski nad ogniskiem, pogawędki z przyjaciółmi, spotkania…

To dlatego dzisiaj, na zakończenie, zawodnicy nie żegnali się ze sobą, ale mówili „do zobaczenia w styczniu!”. Bo to, że znowu się spotkają jest pewne. I to nawet szybciej niż na starcie styczniowej edycji, bo wcześniej odbędzie się wielki bal podsumowujący kolejny sezon. To podczas tej gali zostaną wręczone złote, srebrne i brązowe Radiostacje, czyli statuetki, dla których wielu co miesiąc motywuje się do walki z lenistwem.

Wytrwali zbierają je od lat. Większość przyznaje jednak, że zdobycie statuetki tylko na początku było powodem, dla którego w soboty stawiają się na starcie i to niezależnie od pogody. Z czasem to rodzinna atmosfera i chęć spotkania z przyjaciółmi stały się decydującym czynnikiem. Taki już jest urok tej imprezy. Dlatego dzisiaj zawodnicy wymieniali się świątecznymi życzeniami a wielu pojawiło się w przebraniach, mikołajkowych czapkach czy z rogami reniferów. Jedna z drużyn całą pętlę pokonała wspólnie, z ogromnym transparentem.

– Jesteśmy grupą NordicUS, istniejemy od dwóch lat a dzisiaj zrobiliśmy sobie zakończenie sezonu tutaj na Gliwickiej Prowokacji – mówił na mecie Leszek Kot, założyciel grupy. - Startowaliśmy w niej od stycznia i zwykle było nas od jedenastu do piętnastu osób. Dzisiaj szliśmy razem, w grupie, bardzo rekreacyjnie i bez ścigania. Chcieliśmy zakończyć cykl jako grupa. Wielu z nas zapewniło sobie brązową, srebrną albo złotą statuetkę, pierwszą w życiu. To pierwszy cykl, jaki zaliczyliśmy jako grupa – dodał z dumą.

Dlaczego wybrali akurat tę imprezę? – Prowokację mamy najbliżej Tarnowskich Gór, ale zadecydowało przede wszystkim to, że jest tak przyjazna dla zawodnika. Co o tym decyduje? Bardzo fajna trasa, niska opłata startowa, która nie przepada, jeśli ktoś nie może przyjechać, ale przechodzi na kolejny miesiąc. To rzadkość i ogromny ukłon w stronę zawodników. Jest też super atmosfera, której nie ma gdzie indziej – wyliczał.

Jednak Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa to nie tylko okazja do spotkań i miłego spędzania czasu. Dla wielu osób to bodziec i motywacja, by zawalczyć o lepszy czas, urwać z wyniku kilka sekund, pobiec o jedną pętlę więcej, zrzucić kilka kilogramów, przygotować się do startu w innych zawodach. Gliwicki cykl wyzwala zdrową rywalizację.

– Była też walka – przyznaje Leszek Kot. - Na początku wszyscy twierdzili, że potraktują start w Prowokacji jako zabawę, przejdą się rekreacyjnie… a później okazało się, że ten gen rywalizacji w nas tkwi. Wiele osób walczyło o swoje czasy, poprawiało je, ścigało się z innymi. Po kilku miesiącach okazało się, że każdy zna czas swojego przeciwnika, swoich okrążeń… Oj, była walka. Zwykle nasi zawodnicy wybierali jedno albo dwa okrążenia, ale byli też tacy, którzy szli trzy i cztery, żeby spróbować swoich sił, przesunąć granice.

Nagrodą za comiesięczne pokonywanie lenistwa, oprócz satysfakcji, będą statuetki gliwickiej Radiostacji: złote, srebrne i brązowe (zależnie od liczby startów w ciągu roku) oraz prawdziwy bal, który odbędzie się 11 stycznia 2020.

KM


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce