Hat-trick zwycięzcy mimo kontuzji. 3. Jeżobieg w Zgierzu dla WOŚP [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 13/01/2019 - 18:49

Nazwa Jeżobiegu pochodzi od jeża ze Zgierza, bohatera wiersza da dzieci autorstwa Wandy Chotomskiej. Impreza ta odbyła się po raz trzeci w dniu finłu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a cały dochód z wpisowego znów zasilił konto WOŚP. Tradycyjnie biegano po prawie kilometrowej pętli wokół stawu w Parku Miejskim w Zgierzu.

– Nasz bieg organizuje trzeci raz ta sama załoga, czyli zgierski sztab WOŚP razem ze stałą ekipą Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu, któremu fundusze z orkiestrowej zbiórki zapewniają wsparcie sprzętowe – przypomniała nam znana z poprzednich edycji Katarzyna Jałowiec. – W tym roku nowością jest Mini Jeżobieg na deptaku dla trzydziestki dzieci od 2 do 13 lat. Poprzednio był siarczysty mróz, ale to i tak były lepsze warunki od tej chlapy co teraz jest – zakończyła organizatorka. Bieg bowiem odbył się w deszczu i odwilży.

Tegoroczną nowością była możliwość skorzystania z opartej na GPSie aplikacji telefonicznej do zliczania ilości okrążeń. W użyciu były jednak również tradycyjne nalepki, przyklejane do numerów startowych zawodników po każdym okrążeniu.

Wśród 200 uczestników, na starcie spotkaliśmy Kingę i Magdę z Łodzi. – Ja tu już biegnę drugi raz, a Magda pierwszy – powiedziała nam Kinga – a tydzień temu obie wystartowałyśmy w Biegu Trzech Króli. W godzinę może się uda przebiec 10 km, ale najważniejsze to pozbierać te złotówki dla dzieciaków, żeby wyszła jakaś fajna suma. – Oblodzenia się nie boimy, w razie potrzeby będziemy się przytrzymywać paznokciami – dodała Magda ze śmiechem.

Jak się okazało, lód i śnieg na trasie zdążyły się praktycznie całe wytopić w padającym deszczu. Pod dostatkiem było za to błota. W tych warunkach bezkonkurencyjny okazał się etatowy zwycięzca Jeżobiegu, miejscowy biegacz Robert Wójcik, który zwyciężył tu już po raz trzeci! Pokonując 16 kółek wyrównał swój własny ubiegłoroczny rekord, a konkurencję wyprzedził o co najmniej jedno okrążenie.

Agnieszce z Łodzi przez całą godzinę biegania towarzyszył piesek Lego. – Przyszłam tu z rodziną i przyjaciółką, niektórzy biegali, staramy się wspierać Orkiestrę co roku – opowiadała. – Wcześniej 12 lat mieszkałam pod Zgierzem. Od początku jestem na Jeżobiegu. Lego jednak biegł ze mną pierwszy raz. Zrobił 10 kółek, ostatnie już pobiegłam bez niego. Na co dzień ze mną biega po 5-15 km. Start się trochę opóźnił, ale te warunki pogodowe mi nie przeszkadzały.

– Cieszę się, że udało mi się ustrzelić hat-tricka na własnym podwórku. Jednak biegłem na tylu środkach przeciwbólowych, że pewnie w ciemności bym świecił – przyznał z krzywym uśmiechem zwycięzca. – Parę dni temu na treningu przewróciłem się na lodzie i mocno stłukłem kość ogonową. Pierwszych pięć pętli biegło się fajnie, drugie pięć już ciężko, a po dziesięciu miałem już zdrętwiały cały prawy pośladek. Wyszło prawdopodobnie 16 okrążeń, czyli chyba wyrównałem swój zeszłoroczny rekord trasy.

– Biegałem po wewnętrznej alejce po tej błotnistej ciapie, ale często dublując współzawodników musiałem wyskakiwać na zewnętrzną. Tam jest twarda nawierzchnia, ale bardzo mokra, więc chyba lepszą przyczepność miałem na błocie – relacjonował swój bieg.

Jak wspomniał na zakończenie Robert, każdemu z trzech Jeżobiegów towarzyszyła inna pogoda. Za pierwszym razem był śnieg, potem bezśnieżnie ale straszny mróz, a teraz deszcz, błoto i topniejący śnieg. Jak będzie za rok? Będziemy na miejscu i opowiemy...

Niebawem zdjęcia.

KW


Polecamy również:


Podziel się: