„Herby Maratonów” alternatywą dla „Korony (Pół)Maratonów Polskich”?


Opublikowane w sob., 15/12/2018 - 10:17

Heraldyka to nauka o herbach i ich rozwoju. Dawniej każda rodzina szlachecka szczyciła się swoim godłem. Od teraz i biegacze mogą powalczyć o swoje własne insygnia. Wszystko w ramach Herbów Półmaratonów i Maratonów Polskich.

Na projekt natknęliśmy się przypadkowo w internecie, choć inicjatywa istnieje już od kilku lat. Biegacze, którzy chcą posiąść herb muszą w czasie 2 lat ukończyć 6 maratonów, lub też przebiec 6 półmaratonów w ciągu jednego roku kalendarzowego. Jak poinformowali nas inicjatorzy „Herbów”, do tej pory pamiątkowe godła trafiły do 1500 osób. Ostatnia pula rozesłana została w październiku, po weryfikacji i wpłacie darowizny (30 zł).

– Sama idea pojawiła się w roku 2016 i wyszła od samych biegaczy. My szybko na takie sygnały zareagowaliśmy, dokonaliśmy rejestracji stowarzyszenia i przystąpiliśmy do realizacji projektu jakim jest „Herb Maratonów” oraz „Herb Półmaratonów” – wyjaśnia Wojciech Kujatt, koordynator przedsięwzięcia.

– Trzeba powiedzieć, że herby są inicjatywą stworzoną przez biegaczy i dla biegaczy, a w całym tym pomyśle nie ma mowy o działalności typowo komercyjnej. Osoby, które chcą otrzymać pamiątkowy herb, wnoszą niewielką darowiznę na rzecz stowarzyszenia, lecz tak naprawdę całość tej kwoty jest spożytkowana na proces weryfikacji wniosków, utrzymania domeny, koszty samych projektów czy też wykonania pamiątkowych herbów – wylicza nasz rozmówca

Imprezy, w których startują uczestnicy mogą odbywać się w kraju lub za granicą. Organizatorzy „herbu” nie wskazują biegów, w których należy wziąć udział.

– Nie mamy jakichkolwiek nakazów. Ważne, aby z biegu została opublikowana oficjalna lista wyników i miał on swój regulamin. Dopuszczamy także, by biegi odbywały się w tym samym mieście, a we wniosku o wydanie herbu zostały umieszczone dwa te same maratony - jeden z bieżącego, a drugi z poprzedzającego roku – wyjaśnia Wojciech Kujatt.

– Naszym zdaniem, narzucanie konkretnych biegów pozbawia biegacza wyboru. Zdecydowanie prowadzi także do zachwiania rynku biegowego, gdyż masa niszowych półmaratonów czy maratonów boryka się ze spadkiem frekwencji, a na pewne określone biegi ludzie polują sekundy po uruchomieniu zapisów. Jeśli więc ktoś ukończy ileś tam maratonów czy półmaratonów, ale nie wbije się na listę startową ostatniego z wymaganych, Korony nie zdobędzie.

Zdaniem Wojciech Kujatta, „herby” nie są konkurencją dla „Korony Półmaratonów Polskich” i „Korony Maraton Polskich”, ale jedynie alternatywą.

– Wybór pomiędzy naszą inicjatywą, a innymi tego typu odznaczeniami, zostawiamy samym biegaczom. My na pewno nie chcemy konkurować - chcemy dać wybór. Dla nas filozofia herbu jest nieco inna niż ta w „Koronie”. Nie narzucamy biegaczom jakichkolwiek biegów i nie faworyzujemy organizatorów. Dla nas bieganie to wolność, więc taką wolność zostawiamy „herbowiczom”. Kryterium jest tylko dystans który musisz ukończyć – podkreśla Kujatt.

Inicjatorzy „herbów” mają kilka nowych pomysłów. Na początku grudnia wystartował projekt „Klub Herbu Maratonów” - dla osób, które ukończyły 50, 100, 250 lub 500 maratonów lub półmaratonów. Kolejnym inicjatywą jest „Herb maratończyka XXI wieku” - dla wyróżniających się i inspirujących biegaczy. W przyszłości planują też wprowadzenie „Herbu Ultra”. Jak się dowiedzieliśmy, trwają jeszcze jeszcze ustalenie jakie kryteria powinny brać pod uwagę.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: