„Ile jeszcze zostało?” Bieg Chomika daje przykład jak pomagać zwierzętom [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pt., 12/07/2019 - 12:50

Nie ma co chomikować niepotrzebnych garnków, koców, czy kilogramów karmy dla pupili. Lepiej jest tym wszystkim podzielić się z podopiecznymi schronisk. Okazją do niesienia pomocy na biegowo jest charytatywny Bieg Chomika w Warszawie. Za nami siódma odsłona wydarzenia.

Tradycyjnie udział w biegu był darmowy, a jedyną „opłatą startową” było wsparcie Fundacji Tusia działającej na rzecz bezdomnych zwierząt. Nikogo tu nie dziwił widok biegaczy zbliżających się do biura zawodów objuczonych workami z karmą, posłaniami czy wspomnianymi kocami.

– W tym roku wystartowało trochę mniej ludzi, ale jest fajna energia - Udało nam się zebrać sporo rzeczy na rzecz zwierząt. Widać, że coraz więcej ludzi rozumie ideę tego biegu i chce pomagać – cieszy się organizator zawodów Sebastian Wojciechowski, który jedno okrążenie pokonał w stroju chomika. Później czuwał już nad przebiegiem zawodów.

Do pokonania była zapętlona 10-kilometrowa trasa wokół parku Przy Bażantarni na Ursynowie. Jest to miejsce dobrze znane dla lokalnych biegaczom, bo co sobotę odbywa się w tym miejscu parkrun. Oczywiście na krótszym dystansie.

Od kręcenia się na trasie, niczym tytułowy gryzoń w kołowrotku, można było zgubić się w czasie i przestrzeni. Byli tacy, którzy chcieli wcześniej finiszować, albo… pobiec na kolejne okrążenie. Dlatego jak mantra powtarzano pytanie „ile jeszcze zostało?”.

Najszybciej biegali i liczyli okrążenia Bartek Falkowski (34:07) oraz Olga Miszkiewicz-Górecka (46:19)

– Warto było przejechać przez całą Warszawę, żeby tu wystartować. Biegając tak w kółko można było poczuć się prawie jak na stadionie. Pierwsze 2-3 km napędzał mnie Kamil (Szymaniak - red.), który biegł drugi. Myślałem, że jest tuż za mną, dlatego nie odpuszczałem. Czasami może trudno było dublować, ale z drugiej strony to impreza towarzyska, a inni uczestnicy bardzo mnie dopingowali, co było bardzo miłe – relacjonował Bartek Falkowski.

– To był mój drugi start tu i liczę, że znów za rok latem wrócę – dodał zwycięzca.

– Nie spodziewałam się, że będę pierwsza. Biegło się fantastycznie, choć od tego kręcenia kółek mogło się zakręcić w głowie! W pewnym momencie człowiek przestaje liczyć nawet te rundy, czy jest 5 czy 6… – wtórowała Olga Miszkiewicz-Górecka.

– To już mój kolejny start w tej imprezie. Dowiedziałam się o niej od mojej ukochanej grupy Vege Runners. Wspieramy zwierzęta, a przy okazji możemy się trochę zmęczyć. To dobre połączenie –dodała najlepsza z pań.

Nawet największa liczba darów nie załatwi jednak problemu zwierząt w schroniskach. Porzucone czworonogi czekają na adopcję. Na taki ruch zdecydował się już zwycięzca Biegu Chomika, który wraz z żoną przygarnął dwa dorosłe psy.

– To właśnie żona zaraziła mnie miłością do zwierząt. We wrześniu będę startował w „Zabierz Piesia do Międzylesia” z psem ze schroniska na Paluchu. Nie wiem czy będzie to pies, z którym ostatnio biegłem podczas Biegu Wegańskiego (trzecie miejsce -red). Mam nadzieje, że nie, bo znajdzie wreszcie swój dom. My mamy już dwa psy z Palucha - 12 i 13 lat - i oba nie są biegowe. Gdy je zabieraliśmy do domu, jeden spędził w schronisku całe życie, a drugi pół… – opowiadał Bartek Falkowski, zachęcając by również zgłosić się do biegania z psami z Palucha. – Aby móc to robić, wcześniej trzeba zgłosić się do schroniska i poznać zwierzęta – wyjaśniał.

Organizatorzy Biegu Chomika zapraszają już na Mikołajkowy Bieg Chomika który odbędzie się 5 grudnia. Jak zapewniają, warto pomagać, bo karma wraca.

7. Bieg Chomika – wyniki:

Mężczyźni:

1. Bartek Falkowski - 34:07
2. Kamil Szymaniak - 35:48
3. Marek Wilczura - 36:49

Kobiety:

1. Olga Miszkiewicz-Górecka - 46:19
2. Anna Gadomska - 48:05
3. Krystyna Rzymowska - 49:57

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce