Irena Women's Run: Stelmach wygrywa, Panfil tuż za podium! Frekwencja mocno w dół [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 20/10/2018 - 19:32

Już bez obecności wielkiej patronki imprezy, zorganizowano w stolicy bieg dla kobiet – Irena Women's Run. Uczestniczki wierzą jednak, że legendarna lekkoatletka kibicowała im z góry.

Dziewiąta edycja Irena Women's Run odbyła się 20 października, symbolicznie w imieniny wybitnej patronki, medalistki olimpijskiej i rekordzistki świata, zmarłej w czerwcu tego roku. Organizatorzy chcieli przypomnieć uczestniczkom o jej obecności; na ogrodzeniu stadionu Agrykoli powieszono archiwalne zdjęcia, a po dekoracji wyświetlono czarno-białe materiały.

Początkowo panie na ulice Warszawy miały wyruszyć pod koniec maja, jednak termin imprezy został przesunięty. Co więcej, miały być tu rozegrane Otwarte Mistrzostwa Polski kobiet na 5 km, które ostatecznie trafiły do gospodarzy Biegu Ursynowa. Nie da się też nie zauważyć, że w tym roku zabrakło kogoś jeszcze. Chodzi o sponsora tytularnego. Dotychczasowy, południowokoreański gigant rynku elektroniki wspierał zawody od początku, czyli od 2010 roku.

Najszybciej 5-kilometrową trasę, prowadzącą m.in. przez Łazienki Królewskie i Al. Ujazdowskie, pokonała Dominika Stelmach. Wicemistrzyni świata w długodystansowym biegu górskim uzyskała czas 17:43. Trzymana w dłoni chusteczka przypominała, że biegaczka wraca do biegania po chorobie.

– Po chorobie zawsze startuje się ciężko. Dlatego biegłam spokojnie, bliżej tempa maratońskiego. Nie wiedziałam czy będzie jakaś konkurencja. Okazało się, że praktycznie od początku biegnę sama. Trzymałam równe tempo – relacjonowała zwyciężczyni.

Druga była Natalia Grzegorczyk z wynikiem 18:57, a trzecia Aleksandra Rudzińska z rezultatem 20:18.

Tuż za podium znalazła się mistrzyni świata w maratonie z 1991 roku Wanda Panfil. 59-letnia biegaczka uzyskała wynik 20:21. Do trzeciego miejsca straciła tylko 3 sekundy. Mistrzyni przyznała, że chciała stanąć na podium.

– Nie trenuje mocno. Widocznie zostało mi jeszcze coś z dawnych czasów. Wystarczyło trochę przysnąć i już się fajnie czuję. Dodatkowo się cieszę, bo moja zawodniczka była druga – mówiła Wanda Panfil, która, jak wielu sportowców w kraju i na świecie, miała osobiste wspomnienia z postacią wielkiej patronki Irena Women’s Run.

– Pamiętam jak w 1991 roku w Tokio dobiegłam do mety i z gratulacjami podeszła do mnie właśnie Irena Szewińska. Powiedziałam wtedy „Dziękuję pani Irenko”. Na co ona, że „w sporcie nie ma pań”. Od tej pory byłyśmy po imieniu... W tym roku widziałyśmy się jeszcze wiosną. Mówiła mi, że dużo startuje, ale nigdy nie biegłam u niej. Dlatego obiecałam, że będę. Chciałam być na podium i zrobić to dla niej. Musimy o niej pamiętać, bo to była wielka postać! – podkreśliła Wanda Panfil.

Bieg miał wymiar charytatywny. Na specjalnym stoisku można było zjeść ciastko i wspomóc biegaczkę oraz dziennikarkę biegową Małgorzatę Nowak, dotkniętą chorobą Stilla. Niedawno jeszcze można było spotkać ją na zawodach i biegowych ścieżkach. Dziś porusza się na wózku inwalidzkim i potrzebuje funduszy na rehabilitacje.

–  Dziś zbieramy pieniądze na rehabilitacje dla Gosi. To jest nasza koleżanka ze ścieżek biegowych. Bardzo chciałam tu być – podkreśliła Dominika Stelmach.

– Taka pomoc ze strony biegaczy i uśmiech, który mi dają, to chyba najlepsza rehabilitacja. Usłyszałam mnóstwo ciepłych słów. Środowisko biegaczy jest cudowne! – mówiła nam Gosia. – Póki co marzę o tym, żeby wrócić do normalnego życia. Choroba spowodowała, że mam złamany kręgosłup... Zostawiła wiele spustoszenia w organizmie. Chciałabym się opiekować córeczkami i być dobrą, sprawną, mamą i fajną żoną. To mój priorytet. Oczywiście bieganie tli się w tyłu głowy...

Mimo fantastycznej atmosfery i podkreślania solidarnie przez obie płci, że biegi dla pań są potrzebne, to frekwencja w Warszawie wyraźnie dziś nie dopisała. Jest o czym myśleć. Zadbano gorliwe o wygrodzone barierkami strefy startu / mety, tak, by nawet mysz się nie prześliznęła, ale zabrakło jakiejkolwiek promocji wydarzenia. Na stronie imprezy w dziale aktualności jest słownie jedna informacja...

Efekt? 568 biegaczek na mecie. Dla porównania, w 2015 roku finiszowało 2149 uczestniczek. Może przyszłoroczna jubileuszowa dziesiąta edycja przyniesie zmiany na lepsze. – Cieszę się z wygranej, bo to fajny bieg. Mam nadzieje, że za rok będzie znacznie więcej kobiet, bo to impreza dla nas – podkreśliła Dominika Stelmach.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce