Ja i Maraton. Sentymentalny jubileusz pamięci Zbyszka Marszałkowskiego [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 21/10/2018 - 17:17

10. Jubileuszowy Ja i Maraton w Wodzisławiu Śląskim był po raz trzeci poświęcony Zbyszkowi Marszałkowskiemu, prezesowi Klubu Sportowego „Forma”, pomysłodawcy imprezy. Biegacze i miłośnicy nordic walking wystartowali, by uczcić pamięć o koledze. Nie przeraziły ich ani trudna, krosowa trasa, ani zimno i mżawka.

Zasada jest prosta: 7-kilometrową trasę można pokonać maksymalnie sześć razy, uzyskując w ten sposób królewski dystans. Kijkarze mogli wybierać między 7 i 14 km oraz półmaratonem. Pamiątkowy medal przysługiwał już za jedno okrążenie, decyzja, by ruszyć na kolejne, nie należała więc do łatwych.

Nie ułatwiała jej także znajomość trasy: trudnej, krosowej, pokrytej śliskim błotem. Zawodnicy przecinali pola uprawne, zaorane lub z burakami, wspinali się na błotniste wzgórza, z których zbiegali wąskimi i śliskimi ścieżkami.

Niektórzy mieli szczęście spotkać dziką zwierzynę. Inni nieco mniej… jak dwie zawodniczki, którym przed nosem przebiegło stado kilkunastu dzików.

Na szczęście biegu nie utrudniała pogoda. Było chłodno i wietrznie, ale deszcz nie spadł. Na i tak błotnistej nawierzchni, byłoby to dodatkowe utrudnienie.

– Trasa jest naprawdę wymagająca, biegło się trudno, a najgorsze było błoto oblepiające obuwie. Widać to po wyniku, który nie jest rewelacyjny, chociaż biegłem „na maksa”. Swoje zrobiło też zmęczenie, bo to mój czwarty maraton w ciągu miesiąca – mówił na mecie Przemysław Basa. – To był taki maraton „na spontana” bo w ostatnim tygodniu wspomniał o nim mój przyjaciel. Mówił, że jubileuszowy, bo dziesiąty, a to także mój mały jubileusz: czterdziesty maraton. Wybrałem dobrze. Organizacja świetna, rewelacyjnie oznaczona trasa, bardzo przyjemna atmosfera i wielu znajomych.

Na brak znajomych nie narzekali na pewno członkowie „Formy”, którzy licznie stanęli na starcie. Krzysztof Węglarczyk, Mirosław Kuczok i Krzysztof Lesik pokonali półmaraton. – Musieliśmy tu być, bo to jubileuszowy maraton, no i pamięci Zbyszka – mówili jeden przez drugiego. – Trasa jest wymagająca, co roku błotnista, bo po deszczu, ale Zbyszek takie lubił. Zawsze mówił, że im trudniej, tym lepiej. On w ogóle najbardziej lubił biegać maratony, bo lubił się zmęczyć. Nic dziwnego, że akurat ten bieg nosi jego imię. Choć niestety, bo przecież powinien być wśród nas…

Zbyszek Marszałkowski, prezes Klubu Sportowego „Forma” Wodzisław Śląski, zmarł niespodziewanie w nocy 28 czerwca 2016 roku w wieku 58 lat. Miał w planach start w maratonie w Atenach, organizację wielu biegów i wyzwań. Nie udało mu się ich spełnić.

Dzieło Marszałkowskiego przejęli klubowicze i przyjaciele. W Wodzisławiu Śl. wciąż odbywają się kultowe biegi zapoczątkowane przez niego, jak zimowy Bieg Twardziela czy właśnie Ja i Maraton.

Katarzyna Marondel


Polecamy również:


Podziel się: