"Jestem szczęśliwy, ale przede mną druga trudna część". Dariusz Strychalski z pomocą chorej Lence na półmetku wyzwania GSS+GSB


Opublikowane w sob., 15/06/2019 - 01:51

Około godziny 20 w upalny piątkowy wieczór Dariusz Strychalski dobiegł do Prudnika na obrzeżach Górnego Śląska w województwie opolskim, kończąc w ten sposób pierwszą część ekstremalnego wyzwania biegowo-charytatywnego: przebiegnięcia Głównych Szlaków Sudeckiego i Beskidzkiego i zbiórki pieniędzy na leczenie i rehabilitację 7-letniej Leny Bęben, cierpiącej na rzadką chorobę autoimmunologiczną przejawiającą się ostrą niewydolnością płuc.

– Czuję się bardzo dobrze – powiedział nam biegacz krótko po dotarciu do Prudnika. Tam wsiadł do samochodu, którym towarzyszący mu na ostatnich kilometrach biegu Przemysław Sikora przewiózł go do Ustronia, skąd w sobotę rano Darek wyruszy na część Beskidzką swojego wyzwania.

– Nogi bolą niezbyt mocno, dokuczają mi tylko stopy – dodał biegacz. – Wczoraj po południu za Lądkiem-Zdrojem złapała mnie kilkugodzinna ulewa, tak bardzo przemoczyłem nogi, że aż buty nie chciały się zdejmować. A dziś początek był po mokrej trawie, do tego dwa strumyki i doprawiłem sobie i buty, i stopy. Zmienić obuwia nie miałem jak, bo praktycznie cały czas biegłem sam i nie było komu podrzucić drugiej pary.

44-letni ultras z podbiałostockich Łap sam jest niepełnosprawny po poważnym wypadku. Potrąconemu przez ciężarówkę mężczyźnie nie dawano szans na przeżycie. Wyszedł ze śpiączki, przeszedł ciężkie operacje i - mimo częściowego paraliżu prawych ręki i nogi - zaczął biegać na długich dystansach.

Ukończył m. in. legendarne ultramaratony Spartathlon w Grecji (246 km) i Badwater w amerykańskiej Dolinie Śmierci (217 km). Założył fundację „Zwycięzca” i kolejne wyzwania łączył ze zbiórkami charytatywnymi, by pomagać innym poszkodowanym przez los.  

Podziwialiśmy Rafała Bielawę, gdy najpierw bił rekord przebiegnięcia Głównego Szlaku Beskidzkiego, a jesienią ubiegłego roku – Głównego Szlaku Sudeckiego. Oba wyzwania, choć nie na rekordowy czas, Darek Strychalski postanowił połączyć w jedno, dodając do nadludzkiego wyczynu sportowego kolejny cel charytatywny - pomoc chorej dziewczynce. #BiegiemDlaLenki realizuje wspólnie ze Stowarzyszeniem Zarazić Pasją.

Czerwone Główne Szlaki Sudecki i Beskidzki to w sumie ok. 950 km. Sudecki ze Świeradowa do Prudnika długości blisko 450 km Dariusz Strychalski podzielił w planie na 7 dni. Kolejne 500 km szlakiem Beskidzkim z Ustronia do Wołosatego planuje pokonać w kolejny tydzień, ostatni dzień spędzając na trasie w Bieszczadach z uczestnikami Biegu Rzeźnika. (czytaj dalej)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce