Kalendarz „(not) ordinary girl” zaprezentowany [ZDJĘCIA]


Ten kalendarz był szykowany w najwyższym sekrecie. Aleksandra Szmigiel, autorka dynamicznych, oryginalnych zdjęć sportowców, które zazwyczaj robi podczas zawodów lekkoatletycznej elity, skąpo informowała co dzieje się za zamkniętymi drzwiami studia fotograficznego. Jednak 30 listopada zasłona opadła. Swoją premierę miał kalendarz „(not) ordinary girl”

Na udział w tym niezwykłym przedsięwzięciu zgodziły się m.in. Joanna Jóźwik - brązowa medalistka mistrzostw Europy w Zurichu, Angelika Cichocka - mistrzyni Europy z Amsterdamu, Justyna Święty Ersetic - mistrzyni Europy na 400m indywidualnie i w sztafecie, oraz mistrzyni Polski na 200m z 2017 r. Anna Kiełbasińska.

Dziewczyny pozowały nagie, ale jak zapewnia autorka zdjęć, w sesji chodziło o lekkoatletykę.

– Każda zwykła dziewczyna ma w sobie coś niezwykłego.Trenujesz lekkoatletykę i to w sobie odkrywasz. Musisz podjąć decyzję, czy chcesz za tą swoją niezwykłością pójść. Bohaterki sesji za tym poszły – wyjaśnia Aleksandra Szmigiel.

Joanna Jóźwik na odkrycie w sobie miłości do biegania potrzebowała czasu. Musiała przyzwyczaić się do treningów.

– Zaczęłam zauważać co mi to daje, jak ja się czuję na bieżni, zaczęłam wygrywać i poczułam, że zakochuję się w tym sporcie – mówiła Jóźwik, która podczas sesji wystąpiła wymalowana złotą farbą. Chociaż efekt takiej stylizacji uznała za doskonały, to jednak był on okupiony kilkugodzinną próbą zmycia farby z włosów.

Angelika Cichocka zanim jeszcze poznała, czym jest praca na treningu, zakochała się w biegu. Rzuciła dla niego dom rodzinny, miasto, szkołę. – Pierwsze dwa tygodnie nie były łatwe, ale ja zawsze marzyłam, by znaleźć się w tym punkcie, gdzie jestem teraz – podkreśliła.

Annę Kiełbasińską do biegania nie było łatwo przekonać. Dla niej moment odkrycia tego niezwykłego pierwiastka, pozwalającego w pełni poświęcić się biegom, nastąpił dopiero po pierwszej wygranej: – Pomyślałam wtedy: Kurczę, dobra jestem!

Chociaż sesja była dla biegaczek wyzwaniem, przekraczaniem własnych granic, nie zastanawiały się długo. – Wierzyłyśmy, że Ola pokaże nas tak, jakbyśmy same chciały się widzieć – mówi Anna Kiełbasińska

– Na zdjęciach Oli zawsze widać ogromny profesjonalizm. Nawet przez sekundę nie obawiałam się o efekt tej sesji – zaznaczyła Joanna Jóźwik

Kalendarz nie jest jednorazową akcją. Jak zdradziła nam jego autorka, będą kolejne edycje.

IB


Polecamy również:


Podziel się: