Karolina Kołeczek: "Szkoda, że nie zamknęli nas w COS-ach. Moglibyśmy jakoś trenować"


Opublikowane w wt., 31/03/2020 - 13:02

Najlepsza polska płotkarka Karolina Kołeczek (ubiegłoroczny rekord życiowy na 100 m ppł. 12,75 sek. to piąty wynik sezonu 2019 w Europie) bardzo ucieszyła się z postanowienia Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który potwierdził ważność uzyskanych już kwalifikacji olimpijskich na igrzyska przełożone na rok przyszły. Impreza w Tokio odbędzie się w terminie 23 lipca – 8 sierpnia 2021 roku.

– Uważam, że to słuszna decyzja i bardzo cenna dla zawodników, którzy wcześniej zdobyli kwalifikację, bo daje nam komfort pracy i spokój w przygotowaniach przez ponad rok, który pozostaje do igrzysk. To ważne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy nie wiadomo, jak sezon się potoczy, czy jakiekolwiek zawody się odbędą. My zresztą nie od pewnego czasu mamy gdzie trenować, więc nasza dyspozycja jest i będzie daleka od oczekiwanej.

"Z nowym trenerem biegam szybko jak nigdy dotąd"

A ty gdzie spędzasz ten bardzo trudny czas? U siebie w Poznaniu?

Nie, na razie przebywam w Lublinie, gdzie jest siedziba mojego klubu AZS UMCS. Mamy z trenerem pewne plany związane z tym miastem, ale to dotyczy przyszłego roku, więc na razie nie chciałabym jeszcze o tym mówić.

Czy ty też, jak wielu sportowców, byłabyś przez 2 tygodnie „uziemiona” w kwarantannie?

Ja, na szczęście, nie miałam kwarantanny, ale i tak, wskutek zaostrzenia przepisów, nie mam za bardzo gdzie trenować, bo wszystko jest pozamykane: ośrodki, stadiony, nawet wiele parków. Możemy robić jedynie trening podtrzymujący, ale najgorsze, że nie wiemy ile czasu to wszystko potrwa i nie mamy żadnej perspektywy. Siedzimy w domu i nie wiemy, na czym stoimy.

Można chociaż pójść do lasu i tam pobiegać. Wprawdzie samemu, ale jednak...

Dla zawodników, którzy biegają na dłuższych dystansach, jest to jakieś rozwiązanie zastępcze, można nawet pomierzyć i zrobić jakieś odcinki. Ale ja jestem płotkarką i muszę zrobić technikę! Do tego szybkość i wytrzymałość szybkościowa, więc potrzebuję kolców... Bez stadionu to masakra! Ale stadiony są zamknięte i nikt nas nie wpuści, bo nie będzie ryzykował kar pieniężnych. Można trenować najwyżej w dwie osoby, a gdyby nawet ktoś wpuścił Kołeczek na stadion, to tego samego chcieliby inni trenerzy i zawodnicy. Więc nic z tego. Błędne koło.

Rzeczywiście, łatwo nie jest...

Trochę liczyłam na to, że ministerstwo sportu, albo PZLA stworzą zawodnikom kadry narodowej jakieś warunki do treningu. Myślę na przykład o Centralnych Ośrodkach Sportu. Można by przecież wszystkich nas zbadać i zdrowych zawodników zamknąć w COS-ach, żeby mogli tam trenować, oczywiście bez prawa opuszczania terenu ośrodka. Byłby to swego rodzaju areszt, ale trudno.

Na szyi kółka olimpijskie, w głowie finał w Tokio. Karolina Kołeczek: "Mogę biegać jeszcze szybciej"

Sportowcy wyczynowi nie powinni wypadać z rytmu treningowego, bo po 4, 6 czy 8 tygodniach takiej przerwy będziemy drugie tyle czasu potrzebowali na powrót do sprawności i powolne, stopniowe rozpoczęcie jakiegokolwiek treningu. Trzeba na powrót przyzwyczajać się do tartanu, kolców, płotków. A czas nieubłaganie leci.

Ja wiem, że mnóstwo ludzi jest w takiej sytuacji, że nie może normalnie wykonywać swojej pracy. Ale na przykład ci, którzy robią to zdalnie, w momencie cofnięcia zakazów będą mogli od razu iść normalnie do swego miejsca pracy. Sportowiec tak nie zrobi. Będzie potrzebował jeszcze kolejnego czasu, żeby na powrót wdrożyć się w trening.

A jak sądzisz, kiedy będziecie mogli wrócić do rywalizacji na stadionach i na bieżni?

Trudno cokolwiek przewidywać, nawet fachowcy nie potrafią tego określić. Myślę, że jak coś ruszy, jak pojawią się pierwsze zawody, będzie to może lipiec, a bardziej pewnie sierpień. Pytanie też, co będzie z Mistrzostwami Europy (zaplanowane na 26-30 sierpnia w Paryżu, na razie nie zostały odwołane – red.). Nic więc nie wiemy o imprezach, a najgorsze, że nie mamy możliwości treningu. Ileż można robić pompek, brzuszków i innych takich ćwiczeń! (śmiech)

Ale żeby nie było, że się jakoś bardzo skarżę. Wiem doskonale, że niemal wszyscy ludzie są w bardzo trudnej sytuacji, zarówno psychicznej, jak i ekonomicznej. Tracą pracę, bo już zaczęły się zwolnienia, mają coraz mniej pieniędzy... Czeka nas długi kryzys, to mnie przeraża.

My sportowcy też nie wiemy na czym stoimy finansowo. Nie ma zawodów, więc nie możemy zarabiać. Nie wiadomo, co będzie ze stypendiami, bo jeśli zostaną odwołane ME, nie będzie w tym roku żadnej docelowej imprezy, która jest podstawą do zdobycia stypendium na kolejny rok. Nie wiemy, co z tym zrobi Ministerstwo Sportu. Nie wiemy też jak wobec braku zawodów, możliwości pokazania się przez nas i osiągnięcia wyniku, zachowają się nasi sponsorzy, czy dalej będą chcieli nas wspomagać. Ciężkie czasy przyszły...

Karolina Kołeczek i Joanna Linkiewicz dołączają do Grupy Sportowej Orlen

Karolino, pozostaje nam wierzyć, że ta trudna sytuacja zostanie jak najszybciej opanowana i wrócimy do jakiejś, choćby względnej, normalności. I życzmy sobie przede wszystkim zdrowia, bo to teraz najważniejsze.

Oczywiście. Nie daję się, musimy sobie jakoś radzić. I także życzę zdrówka!

Rozmawiał Piotr Falkowski

zdj. autor, Marek Biczyk (PZLA)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce