Kenijski sen Szymona Brzozowskiego."Polecam!"


Opublikowane w czw., 13/09/2018 - 11:35

Podsumowanie

Na 12 dni pobytu, 10 było dniami treningowymi, odbyłem w tym czasie 14 jednostek, które łącznie złożyły się na 209 km. Cały sierpień zamknąłem z 495 kilometrami na koncie.

Treningi w Iten są naprawdę wymagające, wysokość, ukształtowanie terenu dają się mocno we znaki. Po 3 – 4 podbiegach w trakcie jednego treningu, nawet zbieg nie przynosi już ulgi. Mięśnie są zmęczone, zakwaszone i generalnie ma się dość. Nie uświadczycie tu górskiego powietrza, a raczej sporo spalin i kurz spod kół mijających was aut.

Trudno robi się tu jednostki szybkościowe. Ja, jak już wspominałem, korzystałem z bieżni. Ponad wszystko wybija się tu siła biegowa. Podłoże jest mało przyjazne, sporo kamieni, gliniasta, błotnista nawierzchnia. Cała ta mieszanka ,kiedy kończysz trening dysząc jak parowóz, czując delikatny zawrót głowy daje ogromną satysfakcję, że dałeś radę i wiesz że wychodząc na kolejny trening będzie równie ciężko, ale znowu chcesz to poczuć: ból, pieczenie mięśni i możliwość powiedzenia sobie: „stary, kawał dobrej roboty”!. Mam nadzieję, ze wykonana tu praca da efekt 30 września w Warszawie podczas maratonu.

Nie chorowałem, nie miałem żadnych problemów żołądkowych. Z leków które przywiozłem nie wykorzystałem nawet jednej tabletki. Jedyny problem jaki mnie tu spotkał, to wysychająca skóra na twarzy - zużyłem tonę kremu, żeby z tym walczyć.

Czy warto?

Polecam taki wyjazd każdemu biegaczowi, który nie boi się ciężko popracować. Tutaj można skupić się na treningu, a przy okazji co nieco zobaczyć. Iten pozwala też docenić w jakich komfortowych warunkach możemy żyć i trenować w Polsce!

Szymon Brzozowski

Polecamy również:


Podziel się: