Kiedy GLIWICE BIEGAJĄ, dzieją się cuda. Biegowe mikołajki


Opublikowane w sob., 07/12/2019 - 08:54

Podobno nie można pomóc wszystkim, bo potrzebujących jest zbyt wielu a ich potrzeby zbyt zróżnicowane. Podobno. W Gliwicach to nie problem. Tylko tam mogła powstać akcja, podczas której pomagano jednocześnie dzieciom, osobom schorowanym, starszym, samotnym, pacjentom hospicjum… a nawet zwierzętom. I to wszystko biegiem! Bo kiedy Gliwice Biegają, zaczynają się prawdziwe cuda…

Gliwice Biegają to grupa osób, dla których słowo „niemożliwe” jest tylko wyzwaniem a nie przeszkodą. Organizowali biegi charytatywne, pomagali zebrać fundusze na leczenie kilku osób, pobiegli tygodniową sztafetę, pobili dwa rekordy, co roku biegiem zanosili prezenty dzieciom z domów dziecka… Teraz przeszli samych siebie, tworząc akcję, podczas której pomogli wszystkim potrzebującym.

- Wsparliśmy sześć starszych, schorowanych osób, które większość pieniędzy wydają na lekarstwa, pomogliśmy 43 dzieciom z rodzin zastępczych, które otrzymały swoje wymarzone prezenty, odwiedziliśmy 26 pacjentów Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Gliwicach. W tym roku nasze serca po raz pierwszy mocniej zabiły dla Inspektoratu do Spraw Ochrony Zwierząt. Dowiedzieliśmy się, że ich działalność jest zagrożona i postanowiliśmy pomóc – relacjonowała Karolina Fysz, jedna z organizatorek całego wydarzenia.

Uczestnicy akcji mogli wesprzeć ją przygotowując prezenty dla poszczególnych osób lub wpłacając datek. Wszystkie upominki zapakowano i opisano. W piątkowy wieczór biegacze wyruszyli w trasę a za nimi udały się samochody wyładowane prezentami. Trasa mierzyła 5 km i prowadziła przez miejsca, w których mikołaje spotkali się z obdarowanymi: prywatne domy, hospicjum, Rynek. Meta mieściła się na Sali gimnastycznej 4 LO, gdzie czekały dzieci z rodzin zastępczych oraz poczęstunek. Prezenty wręczał prawdziwy Mikołaj, w którego wcielił się jeden z biegaczy. Było głośno, kolorowo i bardzo radośnie.

- Trudno powiedzieć, ile osób włączyło się w akcję. Nie wszyscy byli dzisiaj na finale, niektórzy dostarczyli prezenty w tygodniu, inni wpłacili jakiś datek przez Internet albo organizowali zbiórki w miejscach pracy – wylicza Karolina. - Trudno to zliczyć i ogarnąć. Ale myślę, że pomogło nam około dwustu osób.

Pomoc nie polegała tylko na wybraniu z listy prezentu (były tam imiona, wiek i wymarzone podarunki) i dostarczeniu go do magazyny Mikołaja. Mnóstwo osób włączyło się w przygotowani akcji poprzez jej nagłaśnianie w mediach, znalezienie potrzebujących, skatalogowanie ich potrzeb, przygotowanie trasy biegu i poprowadzenie go, organizację spotkania z rodzinami i poczęstunku dla biegaczy. Jedni piekli ciasta i ciasteczka, Ryszard przez większość popołudnia parzył dziesiątki litrów herbaty dla zmarzniętych biegaczy a Dominika poświęciła całą noc, by każdy z uczestników akcji otrzymał pamiątkowy medal. Kilka osób nie wzięło udziału w całym biegu, bo w ostatniej chwili pojechali dokupić brakujące prezenty. Wszyscy zrobili to zupełnie bezinteresownie. Trudno ich przekonać, by powiedzieli coś o sobie. Powtarzają, że są jednością, grupą Gliwice Biegają.

- Jestem jedną z osób, które dbały o to, by to wszystko się wydarzyło. To był wspólny wysiłek. Udało się – mówił Dariusz Frąc. – Każdy miał swój wkład, robił to, co akurat było do zrobienia, bez narzekania. Nieważne czy trzeba było upiec sernik czy pojechać po karmę dla zwierząt. Jeśli chodzi o taki akcje, potrafimy się zorganizować, zaangażować rodziny i przyjaciół, stanąć na głowie, by się udało. Jesteśmy takimi wariatami.

Zdjęcia: TUTAJ

KM


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce