Kobiety na 5-tkę. Organizatorzy również! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 28/11/2015 - 23:16

W Lgocie Murowanej niedaleko Zawiercia sobota należała do kobiet. Panie biegały i maszerowały na "piątkę". Panowie także nie zawiedli - gorąco dopingowali swoje partnerki, pomagając im zmierzyć się z mroźną aurą i jurajską trasą.

Bazę dla zawodów zapewnił hotel Fajkier, a trasę o długości 2,5 km poprowadzono w jego malowniczej okolicy. Scenerii dopełnił mróz, który oszronił drzewa i pola, sprawiając, że otoczenie wyglądało jak z bajki. Organizatorzy, Tatiana i Rafał Galińscy stanęli na wysokości zadania, wkładając w przygotowanie imprezy całe serce.

- Bardzo podobało mi się organizowanie imprezy dla kobiet. Trzeba zwrócić uwagę na każdy szczegół. - mówił po zawodach Rafał Galiński. - Mieliśmy dużo pracy, ale staraliśmy się planować od strony zawodniczki. Zrobiliśmy odprawę wewnątrz budynku, bo temperatury są niskie. Chcieliśmy też, żeby zaraz po zawodach była szansa odpoczynku w cieple. Nagrodziliśmy prawie 40 kobiet. Staraliśmy się podarować nawet drobne rzeczy, dyplom, kwiaty... Tak, żeby zachęcić do uprawiania sportu każdego.

Uczestniczki miały do wyboru bieg na dystansie 5 km, marsz nordic walking na tej samej trasie lub power walking na dystansie 2,5 km. To ewenement w skali kraju. W Lgocie Murowanej odbyły się bowiem pierwsze w kraju zawody power walk. Państwo Galińscy są pionierami tej dyscypliny o amerykańskich korzeniach. Power walk wymaga poprawnej techniki jak nordic walking, ale w przeciwieństwie do niego obywa się bez dodatkowego sprzętu w postaci kijów.

Mimo rywalizacji o jak najlepsze miejsca w klasyfikacjach generalnych i wiekowych, zawodom towarzyszyła niezwykle serdeczna atmosfera. - Babki są mniej napięte na wynik - ocenia organizator Rafał Galiński. - Oczywiście, poza czołówką, jakieś 60-70% przyjeżdża, żeby się przejść z przyjaciółkami, spędzić czas w ładnym miejscu. U facetów jednak działa testosteron i to on powoduje, że jest parcie na wynik.

Panowie także spisali się na 5-tkę, dopingując panie. Krzyczeli, dzwonili i trąbili, robili zdjęcia i kręcili filmy. Wielkie emocje udzieliły się wszystkim. - Zagrzewaliśmy dziewczyny do boju. Dzisiaj były tak fantastyczne, że nie chciało się nam wierzyć, że już dotarły do półmetka albo mety. Bardzo cieszyły nas też power walkerki, które wystartowały w pierwszych takich zawodach.

Imprezę krótko, ale trafnie podsumowała Sylwia Pasińska-Skowron: - Mega energetycznie, z wielkim pozytywnym potencjalem. Taki ladies power! Lubię takie naturalne trasy i babskie plotki po.

Popiera ją Julia Zięba, która na imprezy przyjechała z Katowic: - Uwielbiam takie zawody, w ktorych nie ma olbrzymiej ilości zawodnikow. Imprezy organizowane przez państwa Galińskich mają wyjątkowy charakter. Wkładająą w organizację i prowadzenie zawodów tyle serca i wysiłku, nadając im atmosferę podobną do tej "u cioci na imieninach". Starają się, aby każdy zawodnik, zarówno ten, który stan na podium i ten z dalszych miejsc, był usatysfakcjonowany. Powiem krótko: bardzo to lubię i staram sie uczestniczyc w takich imprezach zawsze, kiedy mogę!

KM

Polecamy również:


Podziel się: