Lekkoatleci w bieli i czerwieni, Anja Rubik królowej sportu. Jest "The Calendar 2020" Aleksandry Szmigiel


Opublikowane w pon., 18/11/2019 - 17:35

Rok temu Aleksandra Szmigiel, była lekkoatletka, a od 6 lat fotoreporterka sportowa specjalizującą się w „królowej sportu”, wymyśliła kalendarz „(not) ordinary girl”, pokazujący polskie lekkoatletki w pieknym, kobiecym ujęciu. Chwyciło. Kalendarz bardzo się spodobał, autorka postanowiła pójść za ciosem. Wydawnictwo na rok 2020 jest już dostępne, a nazywa się po prostu „The Calendar 2020”, bo rok mówi wszystko – to data igrzysk olimpijskich w Tokio.

Kalendarz "(not) ordinary girl" zaprezentowany! [ZDJĘCIA] 

– Chcę co roku wydawać kalendarz z lekkoatletami, bo ta dyscyplina tkwi głęboko w moim sercu. Chciałabym ich pokazywać nie tylko od strony sportowej, jak to robię na co dzień, ale też w innych aspektach, niezbyt ludziom znanych. Tym razem postanowiłam znaleźć coś, co chwyci kibiców za serca. Czymś takim są na pewno biało-czerwone barwy – powiedziała nam Aleksandra Szmigiel przed premierą swego dzieła w Nowej Palmiarni w warszawskich Łazienkach Królewskich.

Miała być szóstka gwiazd, ostatecznie bohaterami kalendarza na rok 2020 zostało czworo polskich lekkoatletów, tym razem obu płci. – Zaprosiłam biegaczki: Karolinę Kołeczek i Igę Baumgart-Witan, dominatora młota Pawła Fajdka i mistrza tyczki Piotra Liska. Jeździłam do nich na obozy i treningi ze wspaniałymi wizażystkami Sonią Kiryluk i Klaudią Wypiór, które pomalowały nasze gwiazdy w narodowe barwy, a ja je potem sfotografowałam. Nie było łatwo, bo ze względu na bardzo ograniczony czas zawodników, przygotowujących się wtedy do MŚ w Dosze, każda sesja trwała (z malowaniem) maksymalnie 4 godziny – opowiada autorka kalendarza.

Sportowcy byli malowani pędzlem, co szczególnie intrygująco wygląda na ciele Pawła Fajdka w połączeniu z jego tatuażami. – Tylko Karolinę pomalowaliśmy inną metodą, Sonia nakładała farbę specjalnym dyfuzorem. Farba była wegańska, oczywiście bardzo bezpieczna dla skóry. Nie pozwoliłabym, żeby zdrowiu reprezentantów Polski cokolwiek groziło! – zastrzega fotoreporterka.

– Do Piotrka, którego długo musiałam namawiać, pojechałam aż do Szczecina. Był bardzo zajęty, ale cieszę się, że mimo to także znalazł czas. Wszyscy podczas sesji bawili się chyba nieźle, szczególnie Iga, choć akurat była trochę podziębiona. Chętnie pozowała, wszystko jej się podobało, zdjęciami była zachwycona, bez żadnej dyskusji zaakceptowała zdjęcia, które wybrałam do kalendarza. Idealna modelka! – ocenia Aleksandra Szmigiel.

– Miałam migrenę, pociągałam nosem, bolały mnie głowa i ucho. Ale jak zobaczyłam aparat, a Ola zaczęła mnie ustawiać - o wszystkim zapomniałam! – mówi Iga Baumgart-Witan. – Ja ją nazywam Anją Rubik polskiej lekkoatletyki! – wtrąca wesoło fotografka. – Zestawienie z jedną z najlepszych modelek świata to coś niewiarygodnego, to tak jakby ktoś porównał mnie na bieżni do pani Ireny Szewińskiej! – mówi zadowolona biegaczka. – Wiem, że Ola uwielbia moje długie nogi i kocha je fotografować, ma wręcz bzika na ich punkcie. Ja zresztą też je bardzo lubię, tylko żeby jeszcze szybciej biegały! – śmieje się Iga Baumgart-Witan.

– Bardzo profesjonalnie, w dużym skupieniu pozowała Karolina, którą prosiłam o zaprezentowanie jej przedstartowych rytuałów, zachowań, póz. Ona wkłada w nie dużo energii, a mimo to pokazała gesty pięknie także do moich zdjęć – opisuje pracę z kolejną modelką autorka kalendarza.

– Malowanie na ciele jest rodzajem sztuki i trochę się obawiałam, jak sesja się uda. Ale zdjęcia wyszły bardzo pięknie, biało-czerwone barwy z elementami złota na naszym ciele są niezwykle inspirujące w kontekście przyszłorocznych igrzysk w Tokio. A tak się miło złożyło, że karta lipcowa, czyli olimpijska, należy do mnie – śmieje się Karolina Kołeczek. – Kalendarz jest naprawdę wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Bedzie wisiał u mnie w domu, mam też już wiele zamówień od rodziny, przyjaciół, znajomych – dodaje.

– Pawła bardzo chciałam sfotografować wyjątkowo bez okularów i, choć z trudem, udało mi się je zdjąć naszemu mistrzowi – opowiada dalej autorka The Calendar 2020.

Paweł Fajdek dotarł na premierę kalendarza w Łazienkach Królewskich równo godzinę spóźniony. Tłumaczył się słabą znajomością Warszawy, choć prowadzący spotkanie Aleksander Dzięciołowski z TVP Sport z przekąsem zauważył, że 4-krotny mistrz świata w rzucie młotem rzadko wstaje przed 14, więc to, że stawił się w południe, jest i tak wyczynem.

Czterokrotny mistrz świata w rzucie młotem był jednak w znakomitym humorze. Przyznał, że dla zdjęć do kalendarza po raz drugi w życiu zgodził się ogolić klatkę piersiową i ręce. – Gdy miałem 18 lat, byłem w Afryce. Ogoliłem wtedy klatę, bo było gorąco. Teraz Ola postawiła mnie pod ścianą, mówiąc, że na zarośniętym ciele farba będzie się łuszczyła i źle wyglądała. Chciałem nawet zrezygnować, ale byłbym świnią, więc... Trudno, męczyłem się dwa miesiące, czułem się jak goły, ale na mistrzostwa świata wszystko, na szczęście, odrosło! – opowiadał ze śmiechem.

Sesja z Pawłem Fajdkiem odbyła się podczas obozu w COS w Spale, Iga Baumgart-Witan pozowała w Bydgoszczy tuż po Drużynowych Mistrzostwach Europy, z kolei Karolina Kołeczek została pomalowana i sfotografowana po treningu na stadionie Orła w Warszawie. Każdego z bohaterów można zobaczyć na kartach kalendarza w 3 różnych ujęciach: portrecie, zdjęciu z akcji i w szerszym planie.

Kalendarz został wydrukowany w 1500 egzemplarzy, można go nabyć online na stronie ksiazkidlabiegaczy.pl. – Bardzo serdecznie polecam! – mówi autorka kalendarza i zdradza nam, kogo zobaczymy na kartach wydawnictwa na rok 2021: – Następny kalendarz chcę poświęcić polskim lekkoatletom, którzy jeszcze nie są gwiazdami: rozpoczęli drogę na sportowy szczyt i dopiero aspirują do medali i triumfów.

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce