Łódzka Piątka na piątkę. Zapracowany zwycięzca [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 06/10/2019 - 15:33

Krzysztof Pietrzyk i Dominika Wiecha wygrali druga edycję Łódzkiej Piątki. – Jeszcze rano brałem udział w leśnym biegu z psem w Skierniewicach, ale zdążyłem przyjechać do Łodzi i wygrać – cieszył się biegacz z Koluszek.

Łódzka Piątka to impreza z cyklu biegów pod patronatem marszałka województwa pod nazwą „Łódzkie w 80 km”. Tym razem prawie 400 biegaczy startowało nie tylko w stolicy regionu, ale w samym sercu Łodzi, bo na ulicy Piotrkowskiej. Do pokonania były dwie pętle długości 2,5 km.

– Bieg w centrum Łodzi, w historycznym miejscu, uwiecznionym został na medalu, który otrzymali zawodnicy. Historyczne jest też nawiązanie do stulecia województwa łódzkiego – podkreślał Michał Piotrowicz z Rajsportu, organizatora biegu. – Wyznaczyliśmy limit 400 osób, bo uznaliśmy, że taka jest optymalna pojemność tej trasy ze względu na bezpieczeństwo i logistykę. Już od ubiegłego roku trasa ma atest PZLA. Trafiła nam się piękna pogoda z doskonałymi warunkami do biegania – dodaje.

Trasa była lekko pofałdowana, ale to nie przeszkodziło w osiąganiu rekordów życiowych. – Bardziej niż lekki podbieg przeszkadzał mi nawrót 180 stopni przy placu Wolności. Nad tym mogliby organizatorzy popracować, bo można tę trasę zrobić jeszcze szybszą – mówił Michał Adamkiewicz, piąty na mecie Łódzkiej Piątki. - Cieszę się jednak bardzo, bo pobiłem rekord życiowy [16 minut, 49 sekund – przyp. red.]. Ostatnie metry dały mi mocno w kość, ale biegłem na maksa – zapewnia.

Krzysztof Pietrzyk zwyciężył w 16 minut i 16 sekund. W ogóle miał bardzo zapracowaną niedzielę, bo rano pobiegł jeszcze w Skierniewicach. – Koleżanka organizowała bieg leśny z psami, którego celem była też zbiórka żywności dla zwierząt. Nie mogłem jej w tym nie pomóc – tłumaczył Pietrzyk. – W Łodzi byłem pół godziny przed startem. A sam bieg? Pasowała mi pogoda, bo lubię jak jest zimno. Rywale zbyt mocno nie naciskali i kontrolowałem wydarzenia. Nie biegłem na sto procent. Można było złamać 16 minut. Jednak jak na 40-latka wynik jest bardzo dobry, choć życiówka to 15 z groszami.

Rywalizację pań wygrała Dominika Wiecha z czasem 18 minut i 52 sekundy. Zwyciężyła bez większego problemu, bo druga na mecie Arleta Matysiak przybiegła minutę i siedem sekund później.

– Jestem bardzo szczęśliwa, bo chciałam pobiec poniżej 20 minut i byłam na mecie sekundę szybciej – cieszyła się Matysiak. – Wróciłam do biegania po problemach zdrowotnych i bardzo dobrze się czułam. Pierwszą część pokonałam trochę asekuracyjnie. Potem jednak od 4 kilometra przyspieszyłam i po drodze wyprzedziłem kilka dziewczyn. Zwyciężczyni jednak nie widziałam - przyznała.

A Dominika Wiecha obroniła zwycięstwo z 2018 roku. I pobiegła aż pół minuty szybciej. Potwierdziła równą formę z ostatnich tygodni. Niedawno bieg Kleszczów na piątkę ukończyła w 19 minut i 11 sekund. – Dla mnie było trochę za zimno, ale biegło mi się całkiem dobrze. Dałam z siebie sto procent i wygrana bardzo cieszy – stwierdziła po dekoracji medalowej.

Rok temu „Łódzką Piątkę” ukończyło 447 osób. Wtedy tempo było dużo szybsze, a wygrał znany biegacz, maratończyk Artur Kozłowski w czasie 15 minut i 12 sekund. W niedzielę na mecie zameldowało się 394 uczestników.

Pełne wyniki: TUTAJ

Organizatorzy zapowiadają, że za rok wrócą na Piotrkowską z jeszcze jednym pomysłem.

– To pierwsza impreza Rajsportu, którą organizujemy w Łodzi, inne są w regionie łódzkim i nie tylko. Na przyszły rok, z datą jeszcze do ustalenia, mamy pomysł na kolejne zawody znany z innych lokalizacji bieg przeszkodowy Armagedon Active. Tym razem jednak będzie to krótka, 600-metrowa trasa na ul. Piotrkowskiej na zasadach toru ninja, z 12 przeszkodami, z eliminacjami w sobotę i finałami w niedzielę. Tak widowiskowe wydarzenie świetnie się zaprezentuje właśnie na głównym łódzkim deptaku – uważa Michał Piotrowicz.

AK / KW


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce