Łomża pobiegnie dla Justyny Korytkowskiej. "Wyzdrowieję i chcę walczyć o Tokio!"


Opublikowane w pon., 23/09/2019 - 14:19

Środowisko sportowe Łomży chce pomóc Justynie Korytkowskiej w wyzdrowieniu, powrocie do sportu na najwyższym poziomie i walce o igrzyska olimpijskie w Tokio. W maju biegaczka nagle zachorowała na nowotwór śluzaka.

Justyna Korytkowska to wielokrotna medalistka MP na długich dystansach, mistrzyni Polski na 5000 m w roku 2014. Dwukrotnie była o krok od startu w igrzyskach olimpijskich, dwukrotnie przeszkodziła kontuzja.

33-letnia lekkoatletka LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża szykowała się do walki o prawo startu w przyszłorocznych igrzyskach w Tokio, gdy jak grom z jasnego nieba spadła na nią choroba nowotworowa. W maju na obozie wysokogórskim w szwajcarskim Sankt Moritz zaczął boleć ją brzuch. Trafiła do szpitala, długotrwałe badania stwierdziły rzadki nowotwór śluzaka, który pękł i rozlał się. Po operacji w Bernie i kolejnej w Lublinie, Justyna Korytkowska stanęła na nogi. Lubelscy lekarze stwierdzili, że ma wrócić do biegania. Pod ich kontrolą biegaczka chce walczyć o start w Tokio!

– Chcielibyśmy, żeby 1 października Justyna wznowiła treningi. Zacznie, oczywiście, od marszobiegów i spokojnego truchtania – powiedział nam Andrzej Korytkowski, mąż i trener zawodniczki. – Planujemy też, by 20 października wzięła udział w organizowanej dla niej Łomżyńskiej Mili Charytatywnej na stadionie miejskim w Łomży.

To właśnie w ten sposób, tymi zawodami, łomżyńskie środowisko sportowe postanowiło pomóc cenionej i lubianej zawodniczce w powrocie do sportu. Wiadomo, że koszty leczenia i rehabilitacji w chorobie nowotworowej są ogromne i choć - jak przyznaje Andrzej Korytkowski - szpital i operację w Szwajcarii sfinansowało ubezpieczenie, każde pieniądze na pewno bardzo się przydadzą.

– Gdy tylko Justyna zachorowała i rozpoczęliśmy leczenie, wiele osób z Łomży, sportowcy z całego kraju, była biegaczka, która teraz mieszka w Irlandii, nawet ludzie zupełnie nieznajomi zaczęli deklarować pomoc i wsparcie, organizację zbiórek wśród znajomych itp. – opowiada Korytkowski.

– Nie chcieliśmy z tego korzystać, bo jakoś dawaliśmy radę, a to na szczęście nie są takie koszta, o których czasem słyszymy, że ktoś „na już” potrzebuje kilkuset tysięcy na operację w Stanach Zjednoczonych. Ale gdy padła propozycja organizacji zawodów na pomoc Justynie, uznaliśmy, że to fajny pomysł. W realizacji pomaga nam Mariusz Niziński, który robi już w Łomży różne imprezy biegowe.

20 października na stadionie miejskim w Łomży odbędzie się I Mila Charytatywna – Bieg dla Justyny. Dystans – 1 mila, czyli 1609 m dla biegaczy od 15 roku życia i pół mili dla uczniów podstawówek. Firma pomiarowa Domtel obiecała bezpłatnie zmierzyć elektronicznie czas.

TUTAJ można zapisać się na zawody.

A każdy, kto chce wesprzeć zbiórkę, a nie weźmie udziału w zawodach, może wpłacić pieniądze na konto podane w regulaminie imprezy.

– Stworzyliśmy wydarzenie na facebooku. Wpisowe wynosi minimum 20 pln, liczymy, że około połowy z tego pokryje koszty organizacyjne, a cała reszta pójdzie dla Justyny – mówi Andrzej Korytkowski. – Chcemy też zgłosić zbiórkę publiczną podczas zawodów oraz zrobić licytację pamiątek i gadżetów sportowych: Marcin Lewandowski już obiecał przekazać swoją koszulkę, deklarację złożył Konrad Bukowiecki, zapraszamy serdecznie innych ofiarodawców.

– Każdy uczestnik otrzyma okolicznościowy medal, Justyna przygotuje specjalną pocztówkę, którą będzie rozdawała i podpisywała, zaprzyjaźnione panie upieką ciasta, będzie mini koncert dziewczyny, która śpiewa w 5 językach itp. Chcemy, żeby były to nie tylko zawody, ale fajny, rodzinny piknik – deklaruje Andrzej Korytkowski.

Trzymamy kciuki za powodzenie imprezy i zbiórki, a przede wszystkim – za zdrowie sympatycznej lekkoatletki i jej powrót do biegania na wysokim poziomie! Gdyby Justynie udało się zakwalifikować na igrzyska w Tokio, jej historia stałaby się godna filmowego scenariusza!

– Jeszcze nie zdecydowaliśmy, czy Justyna będzie walczyła o minimum na igrzyska w biegu na 5000 m czy na 3000 m z przeszkodami – przyznaje Andrzej Korytkowski. – Zobaczymy po pierwszym starcie w zawodach. Przeszkody to główna specjalność mojej żony, ale właśnie w tym biegu 2 razy odniosła kontuzję na rowie z wodą: raz skręciła nogę, a potem zerwała więzadła krzyżowe w kolanie. Dlatego trochę się boimy przeszkód.

– Jeśli ze zdrowiem wszystko będzie dobrze i Justyna wróci do formy, chcemy po przepracowaniu obozu treningowego zorganizować w Łomży dobrze obsadzony bieg, zaprosić kilka mocnych dziewczyn i postarać się o wynik, który da jej możliwość startu w mityngach za granicą i walki o olimpijskie minimum.

– Ciąża, przerwa macierzyńska, teraz choroba spowodowały, że Justyna przez 3 lata nie biegała i powrót na wysoki poziom musi potrwać. Gdzie tu mówić od razu o bieganiu 5000 m w czasie 15:20-15:30? Trzeba najpierw pobiec u siebie jakieś 15:40 i wtedy jest szansa na start w mocnej obsadzie na 15:15, tyle co wynosi minimum. Ale od czegoś trzeba zacząć – mówi mąż i trener biegaczki LŁKS Prefbetu Śniadowo Łomża.

Piotr Falkowski

zdj. Grzegorz Fabiszewski Fotograf, arch. zawodniczki


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce