Magdalena Kozielska i Krzysztof Bodurka mistrzami Polski skyrunning classic. Śnieg skrócił Bieg Marduły [WYNIKI, ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 02/06/2019 - 11:32

Ponownie w Tatrach, znów na Biegu im. dh. Franciszka Marduły, rozegrano w sobotę 1 czerwca mistrzostwa Polski w skyrunningu na dystansie klasycznym. Ze względu na duże ilości śniegu wciąż zalegające wysoko w górach, trasa 12 edycji biegu omijała przełęcze Karb i Świnicką. Prowadziła z Zakopanego przez Nosal, Kuźnice, Halę Gąsienicową, Beskid i Kasprowy Wierch, by spaść 1000 m w pionie do Kuźnic i przez ostatnią górkę nad Doliną Lejową wrócić do Zakopanego. Dało to 29 km i ok. 2000 metrów sumy podejść.

Broniący tytułu nasz eksportowy ultras i wielokrotny zwycięzca Biegu Marduły Marcin Świerc znalazł godnych rywali w osobach Krzysztofa Bodurki i 20-letniego Marcina Kubicy. Ten pierwszy od początku wysunął się na nieznaczne prowadzenie. Na drugim podbiegu dnia towarzyszył mu jeszcze przez pewien czas najmłodszy z rywali. Później prowadził już sam, kontrolując tylko przewagę nad najbardziej utytułowanym polskim biegaczem górskim.

Krzysztof Bodurka (Alpin Sport Hoka One One Team) wygrał z wynikiem 2:32:58. Marcin Świerc (Buff Pro Team Poland) stracił do niego nieco ponad minutę (2:34:14). Marcin Kubica (Inov-8 Team) wywalczył brązowy medal mistrzostw (2:36:23).

Jeszcze bardziej zacięta była rywalizacja pań. Pod nieobecność broniącej tytułu Mirosławy Witowskiej, przez większość trasy ramię w ramię walczyły Magdalena Kozielska (Dynafit) i Martyna Kantor (Buff Team Poland), zmieniając się na prowadzeniu. Ta pierwsza nieco uciekła rywalce na ostatnim podbiegu i dowiozła kilkunastosekundowe prowadzenie do mety w Parku Miejskim w Zakopanem.

Magdalena Kozielska zwyciężyła z czasem 3:01:19 (18. miejsce open), wyprzedzając walczącą do końca Martynę Kantor (3:01:38) i już ze znacznie wyraźniejszą przewagą Katarzynę Wilk (3:22:58). Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

– To dopiero mój trzeci naprawdę dłuższy bieg – przyznał Krzysztof Bodurka, tej wiosny już mistrz Polski w biegu anglosaskim oraz wicemistrz w biegach górskich na długim i krótkim dystansie. – Marcin Świerc jeszcze długo będzie miał większe doświadczenie ode mnie. Muszę jednak przyznać, że pobiegłem dużo mądrzej, niż w Szczawnicy (gdzie rozegrano kwietniowe MP na dystansie długim - red.), nie rwałem się do przodu. Inna rzecz, że tym razem nikt inny nie nadawał tempa i sam musiałem je sobie narzucić. Tam Bartek Przedwojewski ruszył mocno, a ja zaryzykowałem i poszedłem z nim.

– Dziś prowadziłem cały czas, tylko w początkowej fazie biegu, jeszcze w Dolinie Jaworzynki, na jakieś 20 minut doszedł mnie Marcin Kubica, który ostatecznie był trzeci. Marcina Świerca potem raz widziałem za sobą, kiedy już podbiegałem brukowaną drogą z Kuźnic w kierunku Kalatówek. Później się okazało, że już tam miałem półtorej minuty przewagi. Pod górę jednak mi się fajnie biegło, a ostatnie 4 km w dół to już w ogóle nogi poniosły.

– Ten bieg i mistrzostwa to była dla mnie kolejna cenna lekcja i doświadczenie – stwierdził nowy mistrz Polski w skyrunningu. – Mam nadzieję, że za cztery tygodnie na Marathon du Mont-Blanc i we wrześniu na szkockim Ring of Steall jeszcze lepiej (biegi z prestiżowego cyklu Golden Trail Series – red.). Trzeba się powoli rozkręcać!

– Plan wykonany w stu procentach! – cieszyła się świeżo upieczona mistrzyni Magdalena „Megi” Kozielska. – Chociaż pewnie można było jeszcze gdzieś tam szybciej pobiec, jeszcze dużo pracy przede mną... Martyna bardzo mocno mnie przeciągała na płaskich odcinkach, to jest jej as w rękawie. Mi lepiej idzie na podbiegach i to wykorzystałam. Na zbiegach też próbowałam uciekać, jednak musiałam tam odpoczywać, bo wiedziałam, że w końcu zrobi się płasko i tam rywalka znowu mnie może dojść. Ostatecznie jej uciekłam na początku podbiegu w kierunku Kalatówek.

– Kolejne starty będę miała krótsze – snuła plany „Megi” – jak Red Bull na Wielkiej Krokwi cały czas pod górę, a następnie w lipcu Puchar Świata w wertykalnym kilometrze, albo klasyczny skyrunningowy bieg w Canazei – w takich zawodach się specjalizuję.

– Dziś po prostu biegłam swoje, bo dwie pierwsze dziewczyny były całkowicie poza moim zasięgiem, a kolejnym nie dawałam się dogonić – opowiadała nam po dekoracji trzecia z pań Katarzyna Wilk. – Planem na dziś było po prostu miejsce w pierwszej dziesiątce, nawet nie marzyłam o podium. Aż do podbiegu do Murowańca byłam przekonana że jestem piąta albo szósta, lecz tam od kibiców dowiedziałam się, że biegnę na trzecim miejscu.

– Nie wiem, czy to dla mnie lepiej, czy gorzej, że nie było Karbu i Świnickiej Przełęczy – stwierdziła brązowa medalistka. – Jakbyśmy przez nie biegli, to na pewno byłoby ciekawe doświadczenie, bo jak się okazuje, lubię trudności techniczne. Jestem po kursie turystyki wysokogórskiej i myślę też o wspinaczkowym. Brakuje mi na to wszystko czasu, ale taka aktywność zaczęła mi się bardzo podobać.

Bieg im dh. Franciszka Marduły wchodzi w skład Zakopiańskiego Weekendu Biegowego z Sokołem, organizowanego przez Towarzystwo Gimnastyczne Sokół Gniazdo w Zakopanem. W piątkowym Biegu Sokoła (16 km, ok. 1000 m+) zwyciężyli Dariusz Marek i Mirosława Witowska. Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

Dziś w Biegu im. hr. Władysława Zamoyskiego (10 km, 430 m+, cały czas pod górę drogą do Morskiego Oka) wygrali Dariusz Boroń i ponownie Mirosława Witowska. Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

W klasyfikacji Grand Prix Sokoła (suma czasów wszystkich trzech biegów) zwyciężyli: Miłosz Szcześniewski przed Grzegorzem Ziejewskim i Krzysztofem Falkowskim oraz Ewa Huryń przed Katarzyną Zych i Kingą Kwiatkowską. Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

Osobista relacja z trasy Biegu im. dh. Franciszka Marduły - TUTAJ.

Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce