"Mam apetyt na więcej!" Karolina Nadolska, pierwsza Polka z minimum olimpijskim w maratonie


Opublikowane w pon., 08/04/2019 - 17:11

W miniony weekend w Europie rozegrano kilkanaście  biegów maratońskich, niemal w każdym z nich startowali reprezentanci Polski, także ci z elity, walczący o czołowe lokaty i kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio.

Znakomity bieg Karoliny Nadolskiej w Hanowerze!

Ta ostatnia sztuka udała się Karolinie Nadolskiej. 37-letnia biegaczka pochodząca z Oleśnicy (znana wcześniej pod nazwiskiem Jarzyńska) jest pierwszą polską zawodniczką, która wypełniła międzynarodowy wskaźnik IAAF (2:29:30) i może poważnie myśleć o olimpijskim starcie w przyszłym roku w stolicy Japonii. Nadolska znakomicie pobiegła w niemieckim Hanowerze, zajęła w maratonie trzecie miejsce wynikiem 2:27:43.

W ten sposób Karolina Nadolska w pięknym stylu wróciła na szczyt polskiej elity kobiecego maratonu. Trochę to trwało, bo po urodzeniu córeczki 4 lata temu, w kwietniu 2015 r., dwóch maratonów nie ukończyła (Osaka 2016 i Chicago 2017), a tylko w marcu ubiegłego roku dobiegła do mety w Nagoi uzyskując czas 2:30:46.

W rozmowie z nami zawodniczka była bardzo uradowana, ale od razu starała się złagodzić nasz entuzjazm.

– Było dobrze, ale bez zbytniej euforii, poproszę!

– Ależ Karolino, przecież jest się z czego bardzo cieszyć, uzyskałaś świetny wynik i do tego prawo startu w mistrzostwach świata 2019 w Dosze i przede wszystkim w igrzyskach olimpijskich!

– Mówmy raczej o igrzyskach w Tokio, bo tylko to mnie interesuje. To jest mój cel i mojego męża (Zbigniew Nadolski jest trenerem Karoliny – red.).

– Startu w mistrzostwach świata nie bierzesz pod uwagę?

– Nie. W Katarze będą panowały zbyt trudne warunki, żeby wystawiać organizm na tak ekstremalną próbę. Będzie upał, bieg odbędzie się w nocy. Na to można sobie pozwolić na krótszym dystansie, ale w maratonie – nie. To jest bardzo niewdzięczny dystans, nie mamy wielu szans, żeby na nim startować, więc musimy wybierać. Mnie się to tyczy w szczególności: jestem kobietą z dużym bagażem doświadczeń i lat w bieganiu, muszę bardzo dbać o zdrowie myśląc o Tokio. Jeśli mam cel i marzę o dobrym starcie olimpijskim, to nie mogę sobie pozwolić na tak ciężkie warunki.

– Przejdźmy zatem do Twego świetnego występu w Hanowerze. Pogoda i warunki dopisały?

– Warunki były idealne. Na starcie mieliśmy 10 stopni, potem temperatura rosła około 3 stopni na godzinę. Na mecie już się czuło, że jest jakieś 16-17 stopni przy odkrytym, bezchmurnym niebie, w końcówce też, koło 35 kilometra, trochę zaczęło wiać. Ale nie popadajmy w skrajności, na tym etapie maratonu to zmęczenie powoduje, że wszystko odczuwa się w dwójnasób. Trasa w Hanowerze jest szybka, większość bardzo płaska, więc warunki do szybkiego biegania niemal optymalne. Miałam szczęście, że oprócz walki z samą sobą nie musiałam walczyć z niekorzystna pogodą (uśmiech).


Polecamy również:


Podziel się: