Maraton Londyński wspiera brytyjskich lekkoatletów przed Tokio. „W Polsce taki program…”


Opublikowane w śr., 12/02/2020 - 16:31

Organizatorzy Maratonu Londyńskiego przekazali na szkolenie trzydziestu brytyjskich zawodników 350 tysięcy funtów, czyli ponad 1,7 mln złotych. Wszystko po to, by ułatwić im rozwój kariery i pomóc w drodze na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Na liście sportowców objętych programem widnieją zarówno specjaliści od biegów średnich, jak i długich. Są to m. in. Lily Partridge, która ma rekord życiowy w maratonie wynoszący 2:29:24, a ustanowiła go właśnie w Londynie w 2018 roku czy Charlotte Arter z najlepszym wynikiem w półmaratonie na poziomie 1:09:41.

Oprócz zawodników znanych z występów w biegach ulicznych, stypendium otrzymują też zawodnicy kojarzeni z bieżnią jak Chris O'Hara, który kilka dni temu wygrał na dystansie 1500 m podczas halowego mityngu Millrose Games w Nowym Jorku.

W zeszłym roku aż ośmioro zawodników objętych wsparciem przez Maraton Londyński wystąpiło podczas mistrzostw świata w Doha. Wśród nich była m. in. Alexandra Bell, która doszła do półfinałów w biegu na 800 m. Teraz biegaczka także widnieje na liście zawodników otrzymujących wsparcie.

Aż połowa sportowców jest nowa. Miejsce zwolniły np. Stephanie Twell czy Charlotte Purdue, które rok temu również startowały w mistrzostwach świata. Obie znalazły się w głównym olimpijskim programie przygotowań w Wielkiej Brytanii. Wybór był dokonywany przy współpracy ekspertów z brytyjskiej federacji i organizatorów Maratonu Londyńskiego.

Czy możliwe jest, żeby podobny system wsparcia dla biegaczy powstał przy jakimś biegu w Polsce?

– Trudno mi się wypowiadać za organizatorów wszystkich biegów. Każdy ma pewnie inne cele. Do tego dochodzi budżet, bo jednego roku nie można porównać z drugim. Dużo zależy od frekwencji i wsparcia sponsorów. Nie jest łatwo zorganizować wydarzenia na wysokim poziomie. Na początek wsparciem mogło by być zapraszanie czołówki polskich zawodników. To da im szansę na zarobienie pieniędzy i przygotowanie się do kolejnych wyzwań. Dodatkowo wiem, udział takich zawodników jak Henryk Szost, Mariusz Giżyński czy Błażej Brzeziński to atrakcja dla amatorów, bo mogą z nimi porozmawiać, o coś zapytać - powiedział Sławomir Szczęsny, dyrektor 4F Półmaratonu Praskiego.

Maraton Londyński to oczywiście nie jedyna impreza na świecie wspierające miejscowych biegaczy. Kolejny taki maraton znajdziemy nieopodal, bo zaledwie godzinę lotu samolotem w Dublinie. W stolicy Irlandii nie tylko wypłacane są nagrody dla miejscowych zawodników w wysokości uzależnionej od czasów, ale też wspiera się ich w przygotowaniach. Biegacze z wynikami poniżej 2:24:00 mogą ubiegać się o połowę zwrotu kosztów obozów przygotowawczych.

– Podobny system wsparcia u nas nie powstanie w najbliższym czasie, bo organizatorzy nie stawiają na polskich biegaczy. Widać to choćby po największych imprezach w kraju. Najpierw trzeba uporządkować system nagradzania dla najlepszych Polaków, by zachęcić ich do startów. Warto też spojrzeć na premiowanie rodzimych biegaczy na największych biegach. Bardzo dobrze działa w takich krajach jak Irlandia, USA czy Wielka Brytania. Można to zauważyć choćby podczas maratonu w Dublinie, gdzie zanotowano wzrost zarówno poziomu maratończyków, a co za tym idzie wzrosło też zainteresowanie mediów, sponsorów i amatorów z kraju i świata - ocenia maratończyk Wojciech Kopeć, który startował w stolicy Irlandii.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce