Michał Kiełbasiński ewakuowany helikopterem z trasy Yukon Arctic Ultra


Opublikowane w wt., 10/02/2015 - 09:23

Czerwone, zsiniałe czubki palców u stóp i rąk spowodowały, że Michał Kiełbasiński zmuszony był wycofać się z trasy ultramaratonu Yukon Arctic Ultra. Polak walczył z potwornym zimnem od samego startu do okolic 100 mili, gdzie został odtransportowany do szpitala w Whitehorse helikopterem. 

Na obecną chwilę wiele nie wiemy, oprócz faktu, że warunki na miejscu dają do wiwatu. Na starcie w Whitehorse temperatura spadła do okolic -35 stopni. Dalej łatwiej nie było. Nocą ocierała się o granice -45, czasem - 50 stopni. - Moment bez rękawic w takich warunkach to gwarancja odmrożeń - mówił przed startem Kiełbasiński. Mrozy nie oszczędzają stawki, w tej chwili już ponad 30 osób zostało zwiezionych do Whitehorse. 

Polak od samego startu utrzymywał się w ścisłym czubie ultramaratonu. Przez pierwsze 26 mil transmitter GPS, który został przytwierdzony do jego sań wskazywał, że wśród pieszych uczestników, jest pierwszy. Zaraz jednak po zatrzymaniu się na pierwszym punkcie kontrolnym (w okolicach 42 kilometra), jego GPS stanął. Organizator dopiero po dobrych kilkunastu godzinach potwierdził, że Michał walczy. 

"Michał, mimo niedziałającego poprawnie GPS, cały czas walczy. Próbowaliśmy go chwycić na trasie, ale jest dla nas za szybki. Michał wspominał, że jest mu cały czas bardzo zimno, dlatego... nie chce się w ogóle zatrzymywać" - napisali organizatorzy. 

W kilka godzin po otrzymaniu tej wiadomości, Joanne Davis, przedstawiciel organizatorów, podał informację, że Michał wzywa pomocy. Polak trafił do szpitala po ponad dobie spędzonej na trasie. Pokonał w tym czasie ponad 80 mil. Do następnego punktu kontrolnego zabrakło niewiele - około 25 kilometrów. 

Organizatorzy potwierdzają, że tegoroczne warunki należą do ciężkich. Nie ze względu na śnieg, ale wysokie mrozy, które - według prognoz - mają zelżeć dopiero za dwa, trzy dni. Obecnie czub stawki wszystkich tras odpoczywa na setnej mili, gdzie mają możliwość ogrzania się w ciepłym pomieszczeniu. Na najdłuższej trasie pieszej - 430 mil - prowadzi Włoch Hanno Heisse. 

AB

fot. facebook Michała Kiełbasińskiego


AKTUALIZACJA

Michał pisze na facebooku:

Drodzy Przyjaciele !

Trudno mi teraz wyrazić słowami, to co się kłębi w mojej głowie. Dzięki Waszemu entuzjazmowi i bezgranicznemu i bezwarunkowemu wsparciu, uwierzyłem, że w tej wyprawie reprezentuję nie siebie samego, ale Was wszystkich, ktorzyście mi zaufalii. Nie dotarłem i nie dotrę do Dawson. Nie pokonam ścieżki Wielkiej Przygody. Nie spełnię żadnej z obietnic jakie Wam składałem. Zamiast tego zafundowałem Wam, tysiącom przyjaciół, znajomych, nieznajomych najbardziej ponury żart jaki potrafię sobie wyobrazić. Zakpiłem sobie z nas wszystkich kończąc zmagania po zaledwie 24 godzinach. Powiedzieć - Przepraszam, to nic nie powiedzieć. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że za rok, dwa, stanie tu na starcie ktoś naprawdę godny by Was reprezentować. Z kolei mi samemu towarzyszyć będzie gorzki smak świadomości, że nie będę to ja...

Michał Kiełbasiński
Whitehorse, Kanada 10.02.2015

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce