Mróz w Łodzi gorszy od upału w Rio – Bieg Trzech Króli


Opublikowane w sob., 07/01/2017 - 10:16

Jednym z trzech panujących dziś królów zamiast Baltazara musiał być Belzebub. Tylko on mógł zgotować biegaczom w Łodzi takie warunki pogodowe. Już na starcie rozegranego po raz pierwszy Biegu Trzech Króli wszyscy trzęśli się z zimna. Jak przyznawali na mecie, nawet szybko przebiegnięte pięć kilometrów nie było w stanie ich dostatecznie rozgrzać. Temperatura w świąteczny wieczór spadła poniżej -15 stopni. Nie przeszkodziła ona jednak aż 1304 zawodnikom w ukończeniu debiutującego biegu.

Start miał miejsce przed pięknie rozświetlonym centrum handlowo-rozrywkowym Manufaktura, czyli zrewitalizowanym dawnym włókienniczym kompleksie fabrycznym. Atestowana trasa była prosta jak wygięty drut. Zawodnicy podążyli na południe aleją Kościuszki do nawrotki na ulicy – nomen omen – Nawrot, by skręcić w Piotrkowską – wspaniale udekorowany światłami reprezentacyjny deptak. Pod świątecznymi gwiazdami pokonali jej odcinek aż do Placu Wolności i wielkiego świetlistego napisu Kocham Łódź. Stamtąd już został im niecały kilometr do mety położonej dokładnie tam, gdzie start.

Zwyciężył nasz maratoński olimpijczyk Artur Kozłowski (15:45), ze spokojną przewagą pokonując Norberta Piekielnego (16:00) i Michała Olejnika (16:19). Bezkonkurencyjnie najszybszą z kobiet, a 14. w generalce była łodzianka Monika Kaczmarek (17:53). Jako kolejne z pań dobiegły Aleksandra Hornik (19:28) i Michalina Walczak-Pecyna (20:04). Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

– W Rio może było trochę za ciepło – śmiał się zwycięzca – ale tutaj organizatorzy przesadzili w drugą stronę... pięknie oświetloną Piotrkowską biegło się jednak wspaniale! Tego samego zdania była najlepsza z pań Monika. – Gwiazdy na Pietrynie zrobiły wspaniałą atmosferę, podobnie jak kibicujący mimo mrozu łodzianie – powiedziała zwyciężczyni – chociaż na na ostatnim kilometrze z zimna już nie czułam nóg!

– Przyjechałem tylko odwiedzić mamę i przy okazji udało się zająć czwarte miejsce – po swojemu skromnie wypowiedział się pochodzący z Aleksandrowa Łódzkiego Jan Wróblewski. Utytułowany biegacz mieszka obecnie na Śląsku, jednak często odwiedza swój rodzinny region łódzki i zajmuje w nim wysokie miejsca na zawodach.

Nieco więcej do powiedzenia miała Agata Walczak, która również zajęła miejsce tuż za podium. – Szczególnie łatwo się biegło po przekroczeniu ulicy Nawrot – stwierdziła łodzianka – a bajecznie rozświetloną Pietryną po prostu się gnało... znacznie lepiej jednak się biega w takiej samej temperaturze, tylko z przeciwnym znakiem! Dodatkowym bodźcem była perspektywa gorącej grochówki na mecie...

W wyśmienitych humorach Bieg Trzech Króli ukończyła drużyna Morsy Turek. Jak sama nazwa wskazuje, są oni przyzwyczajeni do niskich temperatur. Do pełni szczęścia brakowało im tylko... basenu z przeręblem tuż przed metą.

Organizatorem zawodów jest Stowarzyszenie Akademia Sport i Zdrowie pod kierownictwem znanego łódzkiego małżeństwa biegaczy i trenerów, Joanny i Jacka Chmielów. – Na pomysł tego biegu wpadliśmy razem z ekipą Akademii Sport i Zdrowie – opowiedziała nam Joasia – organizowany przez nas majowy Bieg Piotrkowską jest dobrze postrzegany i co roku przybywa mu uczestników, więc w okresie świątecznym, kiedy Pietryna i Manufaktura są pięknie rozświetlone, też chcieliśmy coś zrobić dla biegaczy.

Organizatorzy mają nadzieję, że Bieg Trzech Króli wejdzie na stałe do łódzkiego kalendarza. Śnieg i mróz też zrobiły dobrą atmosferę, jak jest zima to musi być zimno – powiedziała organizatorka – chociaż ostatnie zimy nas od tego odzwyczaiły. W biurze zawodów przed startem niektórzy wyrażali obawy o swoje płuca, jednak pięć kilometrów nawet w takim mrozie da się przebiec. Jak się jest początkującym, to można to zrobić pomału – zdrowie jest ważniejsze od wyników. Ponad 1300 osób na mecie potwierdziło, że biegacze są twardzi i łatwo się nie poddają.

Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce