Na dobry początek roku Bieg Pielgrzyma pełen błota i radości [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 04/01/2020 - 19:55

Zaledwie 4600 metrów, a jakie emocje! Tuż za startem stromo z górki i ślisko, później ostro pod górę. I jeszcze raz od początku… Jak na karuzeli. Czy w śniegu, czy po błocie, Bieg Pielgrzym na Górze Świętej Anny to zawsze doskonała zabawa i prawdziwe wyzwanie. - 4600 m rzeźni. Co roku myślę w połowie pierwszego okrążenia: „ostatni raz, nigdy więcej"... i wracam za rok – mówiła jedna z zawodniczek.

To siódma edycja imprezy, która rozwija się i rośnie z roku na rok, ale wciąż udaje się jej zachować niepowtarzalny, niemal rodzinny klimat. Dla stałych bywalców to sposób na inaugurację biegowego roku w gronie przyjaciół, połączenie dobrej zabawy z solidną porcją wysiłku. A to wszystko w niezwykłych okolicznościach przyrody, czyli na Górze Świętej Anny, będącej przecież nieczynnym wulkanem.

Nietypowy teren idealnie wykorzystali organizatorzy Anna i Piotr Orianowie. Tylko oni mogli stworzyć coś tak nietypowego, jak karnawałowy bieg górski. Bo, czy gdziekolwiek indziej biega się w przebraniach po górach?

Stworzyli trasę bardzo wymagającą, ale jednocześnie na tyle krótką, że każdy może się z nią zmierzyć. Wszystko okrasili karnawałowym charakterem imprezy i konkursem przebrań. Dzięki temu raz do roku na zboczach Annabergu pojawiają się postaci z bajek i horrorów, zakonnice w przebraniu, starożytni wojownicy, królowie i księżniczki, smoki i damy, dzikie koty i inne zwierzęta.

Bieg poprzedza msza dla biegaczy odprawiana przez Franciszkanów w Bazylice św. Anny a po wszystkim zawsze można liczyć na występy artystyczne, wspólne kolędowanie i mnóstwo dobrej zabawy. Tę prowadzi charyzmatyczny Piotr Orian.

Danuta Adamska miała jeszcze jeden powód do świętowania. - Mam urodziny i postanowiłam wziąć udział w biegu. To mój debiut – przyznała. – Strój skompletowałam szybko: melonik od koleżanki, frak od sąsiada i od syna. Biegam, ale nie po górach, więc było dla mnie trudno. Ale chodziło o towarzystwo i dobrą zabawę. To urodziny udane jak nigdy, więc jestem bardzo zadowolona.

Marta i Sylwia przyjechały razem z Zawadzkiego, a ich przebrania były z różnych bajek. Jedna w więziennym pasiaku, druga na koniu… - Jesteśmy tu pierwszy raz i bardzo się nam podoba. To super impreza! Rewelacyjna. Wprawdzie miało być błoto po kolana i nie było, miał być śnieg, którego nie ma, ale jest tym bardziej super. No i trasa była taka, że nie dało się nudzić…

Z trasą zmagali się wszyscy, ale niektórzy jeszcze dołożyli sobie wysiłku. Marcin Born pokonał ją w stroju strażaka i z butlą tlenową na plecach. – Waży 12 kg – zdradził na mecie. – Organizator namawiał mnie na start w stroju strażaka, ale pomyślałem, że to nic trudnego, więc musiałem sobie dołożyć coś bardziej ekstremalnego. Jestem strażakiem od 30 lat, to mój własny mundur i ekwipunek. Biegam, ale dotąd nie biegałem w tych butach i z takim obciążeniem. Muszę przyznać, że to właśnie obuwie okazało się gorsze niż ciężar na plecach. Biegłem w końcówce stawki i błoto było już naprawdę wyślizgane. Ale zabawa jest świetna.

7. Karnawałowy Bieg Górski Pielgrzym, jak na raczej niewielką imprezę, miał wyjątkowo międzynarodową obsadę. Zwyciężył Włoch Roberto Dimiccoli z czasem 17:53, a wśród pań triumfowała Amerykanka Kelli Smith (20:20).

WYNIKI

KM


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce