„Na razie zgodnie z planem”. Rafał Bielawa na Głównym Szlaku Beskidzkim - dzień 1


Za Rafałem Bielawą pierwszy dzień zmagań z Głównym Szlakiem Beskidzkim. - Na razie wszystko przebiega zgodnie z planem - informuje żona wrocławskiego ultrasa Małgorzata Dowlaszewicz.

Rafał, który czerwony GSB długości 501,5 km przemierza po raz drugi, chce rozprawić się z ponad 4-letnim rekordem Macieja Więcka  wynoszącym 114 godzin 50 minut. - Wyruszył z Ustronia zgodnie z planem, w środę o 3 nad ranem – relacjonuje nam Małgosia. - Pogoda jest od początku słaba, zimno, mokro i błotniście. Ale Rafał był w dobrym nastroju i dopiero o zmroku zaczęła opuszczać go energia.

Pod nieobecność chorego Krzysztofa Dołęgowskiego, biegacza wspierali Paweł Jach dostarczający jedzenie i ciepłe ubranie w miejscach, w które mógł dojechać samochodem oraz Łukasz Buszka z aparatem fotograficznym. Początkowo Rafał biegł sam, po południu dołączył do niego Wojciech Probst.

Przemierzył Beskid Śląski i wkroczył do Żywieckiego. Po godzinie 22 (a więc po ponad 19 godzinach biegu) Rafał Bielawa dotarł do przełęczy Krowiarki, mając za sobą ok. 106 km trasy. To ponad jedna piąta długości Głównego Szlaku Beskidzkiego kończącego się w Wołosatem w Bieszczadach. Na Krowiarkach – ciepłe jedzenie, maści na otarty duży palec u nogi i pierwszy sen, w busie wspierających kolegów.

Około 2 w nocy Rafał planuje ruszyć w dalszą drogę, z pomocą już Krzyśka Dołęgowskiego, spodziewanego na Krowiarkach. Drugi etap (blisko 150 km) chce zakończyć w czwartek późnym wieczorem w Krynicy-Zdroju, gdzie czekać będzie dłuższy nocleg w bardziej komfortowych warunkach.

Aktualną pozycję Rafała można śledzić pod TYM linkiem.

Piotr Falkowski

zdj.z Węgierskiej Górki - Łukasz Buszka

Polecamy również:


Podziel się: