Na szyi kółka olimpijskie, w głowie finał w Tokio. Karolina Kołeczek: "Mogę biegać jeszcze szybciej!"


Opublikowane w pt., 29/11/2019 - 21:12

Na szyi nosi delikatny złoty łańcuszek z pięcioma kółkami olimpijskimi. To dobitnie pokazuje, co liczy się teraz najbardziej dla Karoliny Kołeczek: Tokio 2020 i finał igrzysk w biegu na 100 metrów przez płotki.

Niespełna 27-letnia podopieczna trenera Piotra Maruszewskiego wchodzi w sezon olimpijski po niewątpliwie najlepszym roku w karierze. W 2019 r. biegała najszybciej w życiu, pobiła rekordy życiowe na 60 m ppł. w hali (8,03 sek. w Toruniu) i na 100 m ppł. na stadionie (12,75 sek. w Chorzowie), a tydzień później ze zbyt silnym wiatrem pobiegła jeszcze szybciej (12,67 sek.).

W najważniejszym starcie roku, mistrzostwach świata w Dosze, nie zdołała wprawdzie dostać się do finału, ale znów biegała szybko (12,78 w eliminacjach i 12,86 w półfinale).

Piotr Falkowski: Kółka olimpijskie na szyi oznaczają, że Karolina Kołeczek myśli zapewne tylko o jednym?

Karolina Kołeczek: Finał igrzysk olimpijskich w Tokio to mój najważniejszy cel. Nie będzie to zadanie łatwe, bo na mistrzostwach świata w Dosze dziewczyny pokazały niesamowitą formę. Nigdy w historii nie było tak szybkich eliminacji i półfinałów, wejście do finału dał dopiero wynik 12,64 sek. Naprawdę trzeba było biegać niezwykle szybko!

To pokazuje, że na igrzyskach w Tokio konieczne będzie bardzo dobre przygotowanie i regularne bieganie na poziomie przynajmniej 12,70 sek. A w finale... (uśmiech) dzieją się naprawdę różne rzeczy: to już walka o medale, trzeci bieg w imprezie i wszystko jest możliwe.

Czy jesteś zadowolona ze zwieńczenia sezonu i tego, jak biegałaś na mistrzostwach świata?

Jak najbardziej. To był bardzo dobry start. Równe bieganie w granicach 12,80 sek., a taka wyszła średnia ze wszystkich moich startów. Przez cały, wyjątkowo długi sezon aż do MŚ na początku października, biegałam szybko i dobrą formę potwierdziłam w Dosze.

Ale w naszej poprzedniej rozmowie mówiłaś, że w drugiej części roku chcesz pobiec jeszcze szybciej niż rekordowe 12,75.

Tak, ale bądźmy spokojni. Małą łyżeczką, krok po kroku. W przyszłym sezonie chciałabym, żeby moja średnia startów wyszła 12,70 sek., a nawet poniżej tego czasu. Najważniejsze, że wiemy nad czym pracować.

"Z nowym trenerem biegam szybko jak nigdy dotąd". Karolina Kołeczek w spokoju trenuje do MŚ i Tokio

Zdążyłaś odpocząć po tym długim sezonie?

Miałam 4 tygodnie wakacji, po nich 2 tygodnie treningu wprowadzającego, a teraz już zaczęłam przygotowania do sezonu halowego i, przede wszystkim, do igrzysk olimpjskich w Tokio.

Czyli w hali będziesz biegała?

Tak, ale nie będzie to dużo startów, trzy, może cztery, w tym Mistrzostwa Polski w Toruniu, a w marcu wyjazd na Halowe Mistrzostwa Świata w Nanjingu. Uznaliśmy z trenerem, że to dobry przerywnik w treningach i dobry sprawdzian, możliwość zdobycia kolejnych doświadczeń w rywalizacji z najlepszymi.

Lubisz bieganie w hali? To bardzo krótki odcinek, tylko 60 metrów, kilka sekund i jesteś na mecie.

Wolę biegać 100 metrów, a więc na stadionie. Hala to jest tylko przerywnik. Moim celem w tym sezonie będzie wynik poniżej 8 sekund (rekord życiowy 8,03 w lutym 2019 – red.) .

Hala ci służy w kontekście przygotowań do sezonu na otwartym stadionie?

Jak najbardziej. Zawsze biegam pod dachem, a raz, gdy w poprzednim sezonie olimpijskim w roku 2016 nie startowałam w hali, miałam potem problem nawet z uzyskaniem minimum na igrzyska w Rio. Hala to dobry pomysł i świetne przygotowanie do startów na stadionie.

Jak będą wyglądały przygotowania do igrzysk w Tokio? Pójdą starym, znanym, utartym torem, czy trener Maruszewski szykuje jakieś nowe bodźce?

Trening, oczywiście, troszkę się zmieni. Będzie podobny do tegorocznego, bo nie ma co rezygnować z tego, co się sprawdziło, ale dużo pracy poświęcimy poprawie techniki pokonywania płotków. Tutaj widzimy bardzo duże rezerwy i będziemy szukali setnych części sekundy do urwania.

Gdzie jeszcze widzisz rezerwy, co możesz poprawić w swoich umiejętnościach?

Wszystko. Moment startu z bloków, potem płynny dobieg do płotka, niskie atakowanie płotków, szybkość między płotkami, którą w 3 krokach musimy odzyskać po lekkim wytraceniu jej nad płotkiem, utrzymanie rytmu do końca biegu... Wszystkie te elementy są bardzo ważne i składają się na dobry wynik na mecie.

Przepustką do finału MŚ w Dosze był wynik 12,64 sek. Jesteś zdolna biegać w sezonie olimpijskim na tym poziomie, a więc „urwać” z tegorocznego rekordu życiowego kolejnych kilkanaście setnych sekundy?

Myślę, że będę na to przygotowana. Wiemy z trenerem, co mamy robić, dlatego jestem spokojna. Muszę tylko dbać o swoje zdrowie, żeby móc porządnie wykonać zaplanowany trening i być w Tokio w jak najlepszej formie.

Jestem w stanie tak szybko biegać, tym bardziej, że już w tym roku uzyskałam 12,67 sek. (22 czerwca w Finlandii – red.). To było, oczywiście, ze zbyt silnym wiatrem, ale pokazało mój potencjał i spore rezerwy. Wierzę, że potrafię biegać jeszcze szybciej i w Tokio będzie dobrze!

Rozmawiał Piotr Falkowski

zdj. autor, Marek Biczyk PZLA


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce