Nicky Spinks przegrała z Barkley Marathons, ale się nie poddaje [WIDEO]


Opublikowane w czw., 21/11/2019 - 16:30

Nieukończenie Barkley Marathons nie jest czymś niezwykłym. Dwie ostatnie edycje nie miały ani jednego finiszera. Tylko raz w historii 100-milowego biegu do mety dotarły trzy osoby. Zazwyczaj 5 pętli w limicie 60 godzin jest w stanie ukończyć jeden, czasem dwóch startujących z około 40 osobowej stawki.

W grupie szczęśliwców nigdy nie było kobiety. Wiosną tego roku chciała to zmienić Nicky Spinks. Brytyjka, która zmagała się z rakiem piersi, ma na koncie sporo sukcesów. Należą do niej rekordy brytyjskich pętli na górzystych trasach. Wśród nich Ramsay Round. Tę trasę zrobiła nie raz, a dwa razy – pokonała 190 km, 17 tys. m przewyższeń i 48 szczytów w rekordowym czasie 55 godzin 56 minut i 38 sekund. W podwójnym wymiarze zrobiła również Bob Graham Round (212 km).

52-latka nie poddaje się łatwo, ale Barkley Marathons to specyficzne wyzwanie. Podeszła do niego z zamiarem napisania nowego rozdziału w historii biegu. Była zdecydowana zostać pierwszą kobietą na mecie. Oprócz niej na stracie było jeszcze sześć kobiet. Na drugiej pętli miała już tylko jedną towarzyszkę. Na trzecią pętlę już nie wybiegła.

Pokonało ją mordercze ukształtowanie terenu i pogoda. O jej wysiłkach powstał film, który w wersji anglojęzycznej od 19 listopada można oglądać na Youtubie. Ekipa nie wszystko mogła nagrać. Nie wydał na to zgody Lazarus Lake, charyzmatyczny organizator biegu. Biegu, w którym uczestnicy, by wystartować czekają na dźwięk muszli i zapalonego papierosa, a potem zbierają na trasie ukryte kolejne strony książki. Nicky nagrywała swoje wrażenia na dyktafon, na gorąco. Powstała pełna emocji opowieść o wyjątkowym wyzwaniu.

„Najwięcej uczymy się z porażek” - mówi Nicky Spinks i podkreśla, że nie zamknęła jeszcze swoich spraw z Barkley Marathons.

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce