"O wyprawie wyczerpująco opowiem w Krynicy". Łukasz Sagan walczy na trasie La Ultra 555 The High


Opublikowane w pon., 19/08/2019 - 22:27

Łukasz Sagan jest już na trasie wyzwania życia. Ultras z Krakowa, zwycięzca ubiegłorocznego „podwójnego Spartathlonu”, czyli Authentic Phidippides Run w Grecji (490 km z Aten do Sparty i z powrotem) i majowego Euchidios Hypper-Athlos 215 km, wystartował w indyjskich Himalajach w biegu La Ultra - The High. Trasa nie dość, że liczy sobie 555 kilometrów długości, to biegnie przez najwyższe przełęcze świata, na wysokości blisko 5500 m nad poziomem morza!

"Myślę, że zrobiłem coś wielkiego!" Łukasz Sagan, triumfator Authentic Phidippides Run

Łukasz wyjechał do Indii na początku sierpnia, ponad 2 tygodnie przed startem do morderczego biegu, by odpowiednio zaaklimatyzować się w warunkach skrajnie innych od nam codziennych.

O przygotowaniach do wyprawy pisaliśmy obszernie na naszym portalu...

"Ukończyć! To będzie wielki sukces!" Łukasz Sagan już w Indiach przed himalajskim La Ultra

...niestety, już w samych Indiach kontakt z naszym super biegaczem był bardzo utrudniony, a przez wiele dni praktycznie niemożliwy. – Bardzo często nie mamy internetu, nie jesteś w stanie przewidzieć, kiedy wskoczy zasięg – powiedział nam Łukasz Sagan, gdy wreszcie, krótko przed startem biegu, udało nam się połączyć przez komunikator. – Usiłuję informować kibiców o ostatnich przygotowaniach na moim sportowym fanpejdżu, ale zamieszczanie nawet najprostszych postów czasami graniczy z cudem. Teraz też za chwilę mogę stracić zasięg. Wróciliśmy z gór, akurat chwilowo jest, ale gdy rano wyjeżdżaliśmy z Leh to netu nie było w całym mieście! – skarżył się ultras.

– Wygląda na to, że wyczerpująco o indyjskiej wyprawie i biegu La Ultra będę mógł opowiedzieć dopiero na Festiwalu Biegowym w Krynicy – dodał Łukasz Sagan, który 7 września po południu będzie gościem towarzyszącego imprezie Forum Sport-Zdrowie-Pieniądze. Biegacz i członkowie jego „indyjskiego” supportu spotkają się z uczestnikami Festiwalu i zaprezentują pokaz zdjęć z himalajskiego biegu, które wykona tam Michał Złotowski.

W króciutkiej rozmowie przedstartowej Łukasz Sagan zdradził nam, jak spędził kilkanaście dni w Leh i otaczających miasteczko najwyższych górach świata. – Ogólnie jest tu mniej biegania, a więcej spacerowania i przebywania na wysokości. Wszyscy uczestnicy czynimy podobnie: wyjeżdżamy na dużą wysokość i tam spędzamy jakiś czas. Nie ma mowy o treningu takim jak w innych górach. Nic nie wymyślę, to nie Alpy! – westchnął Łukasz Sagan. – Najwyżej byliśmy na około 5400 m n.p.m., na najwyższej przełęczy, która jest na trasie – powiedział.

W Leh, oprócz kilkudziesięciu biegaczy startujących w La Ultra - The High na różnych dystansach, jest mnóstwo ludzi, głównie turystów, w tym niemało Polaków. Jak odbierają biegowych "szaleńców"? – Są bardzo sympatyczni, ale nic nadzwyczajnego nie zauważyłem – mówi Łukasz i dorzuca żartem: – Krowy, osły i psy w ogóle nie zwracają na nas uwagi.

Tu do rozmowy wtrącił się Michał Złotowski, który doleciał do Indii kilka dni przed startem zawodów i dokumentuje fotograficznie wyzwanie Łukasza Sagana. – Ludzie odbierają nas bardzo pozytywnie. Dziwią się, że my wszyscy, a przede wszystkim Łukasz, godzimy się na takie sponiewieranie. Osobiście jestem zachwycony tutejszymi ludźmi! – mówi z entuzjazmem.

– Mieszkańcy są bardzo życzliwi, mają otwarte serca i umysły. Zawsze myślą pozytywnie, ale bardzo obawiają się utraty autonomii Ladakhu. Boją się, że napłyną inwestorzy, zaorają ich ziemię, a przy okazji kulturę. Jesteśmy tutaj dopiero kilka dni, a już przeprowadziłem wiele ciekawych rozmów. Szczególnie utkwiła mi w pamięci konwersacja z młodą osobą w Leh Palace. Kobieta stara się walczyć o autonomię Ladakhu i wiele nam wytłumaczyła – powiedział nam Michał Złotowski.

– Jeśli chodzi o przygotowania do biegu to wszystko idzie ok. Sam bieg będzie straszliwie ciężki (Michał użył nieco innego, znacznie bardziej dosadnego określenia, którego ze względów obyczajowych nie zacytujemy - red.). Dzisiaj byliśmy na wysokości 5359 m n.p.m. Khardungla to pierwszy potężny szczyt, z którym zmierzy się na trasie Łukasz. Po jego pokonaniu zostanie mu do mety już „tylko” 480 km, po nie mniej trudnych szczytach i przełęczach – poinformował nas fotograf wyprawy Łukasza Sagana.

To była ostatnia rzecz, którą nam przekazali zawodnik i Michał Złotowski. Znów straciliśmy łączność. A potem... Potem to już Łukasz Sagan stanął z 6 współzawodnikami na starcie biegu na 555 km, najdłuższego dystansu La Ultra - The High. Jak sam mówił - ogromnym sukcesem będzie samo ukończenie zawodów. „Zastanawiam się, czy komukolwiek z naszej siódemki uda się ukończyć dystans 555 km!” – mówił nam przed wylotem do Indii.

Limit czasu na pokonanie tego wyzwania jest dość wyśrubowany, wynosi 132 godziny, czyli 5 i pół doby, co oznacza, że średnio zawodnicy muszą przebiec 100 km na dobę. Czy się to komuś uda - przekonamy się w nocy z czwartku na piątek naszego czasu.

A jeśli komukolwiek z Teamu Sagan, składającego się z dziewczyny Łukasza - Ewy, Roberta Opolskiego i Michała Złotowskiego, uda się zamieścić jakąkolwiek wiadomość z trasy, znajdziecie ją na fanpejdżu Łukasza Sagana.

Piotr Falkowski

zdj. Łukasz Sagan FanPage


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce