Odszedł Ambasador Festiwalu Biegów Arek Jakubiak - biegacz, triathlonista… przyjaciel


20 grudnia odszedł nagle Arkadiusz Jakubiak z Gliwic, mąż, ojciec, przyjaciel, biegacz i Ambasador Festiwalu Biegów.

Od kilku lat aktywność sportowa była jego pasją: jeździł na rowerze, pływał, zaczął uprawiać nordic walking, później przerzucił się na bieganie. Stało się jego siłą napędową. Biegając poznawał ludzi, nawiązywał przyjaźnie. „Bieganie to wolność, czas dla mnie, oderwanie od rzeczywistości (…). Dzięki bieganiu poznałem wielu fantastycznych ludzi, otwartych na innych, szalonych, szczęśliwych. Chyba od kiedy biegam życie stało się fajniejsze” – pisał w formularzu dla ambasadorów.

Zaliczał kolejne imprezy sportowe aż w końcu zorganizował własną – Arka Triathlon dla Każdego. Jego przyjaciele są w szoku. Spontanicznie zmienili swoje zdjęcia profilowe na plakat Arka Triathlonu. Nie wiedzą, kto pierwszy wpadł na ten pomysł, ale podchwycili go wszyscy. Mieli przecież tak wiele wspólnych planów, tyle startów w kalendarzu, tak wiele kilometrów do pokonania…

– Arka znam 20 lat, poznaliśmy się w Oplu – mówi jego przyjaciel Krystian Stawarczyk. – To przede wszystkim niezwykle skromny człowiek. Ci, którzy go znali, wiedzieli, że zawsze szanował ludzi, dla wszystkich miał czas, chętnie rozmawiał i pomagał. Pewnie dlatego bardzo chciał zostać Ambasadorem Festiwalu Biegowego. Swoją przygodę ze sportem zaczął od Nordic Walking, szybko jednak poszedł o krok dalej, a raczej szybciej, czyli do biegania, pływania i jazdy na rowerze. Najczęściej można było go spotkać na Gliwickiej Prowokacji Biegowej. Po drodze pojawiły się marzenia o triathlonie i organizacji własnych zawodów. Udało mu się to wszystko połączyć i przy pomocy przyjaciół zorganizował Arka Triathlon dla Każdego, czyli zawody, które każdy z odrobiną chęci mógł ukończyć. Organizował też wycieczki rowerowe, piesze, górskie. To wszystko dla przyjaciół, rodziny, znajomych. Wszystko co organizował, było zupełnie bezpłatne: ręcznie robione medale, numery startowe, naklejki. Pomiar czasu? A po co? - Tak odpowiadał. Dla niego liczyli się ludzie, nie czas, nie pieniądze. We wrześniu razem ze mną został szefem klubu Opel Active Team. To miał być nasz czas, mieliśmy plany. Nie tak się umawialiśmy...

Piotr Niechwiejczyk także znał Arka z pracy, wspólnie występowali w żółtych klubowych barwach OAT, choć on z kijami a Arek w biegach. – Jeszcze wczoraj widzieliśmy się w pracy a po południu taka informacja… – mówi, wciąż nie dowierzając w to, co się stało. – Arka rajcowało to, co robił. W pracy, jak i prywatnie zawsze można było na niego liczyć. Nie szukał przeszkód, tylko sposobów, jak je ominąć. Jednym słowem równy gość. To kolejny przykład, że z życia trzeba korzystać na maksa, bo nie wiadomo, co będzie…

- Arek... człowiek plaster na każdą ranę. Ogarniający wszystko, otwarty na wszystkich. Myślący o każdym szczególe, mistrz detali, anioł ołówka i szkicu. Kryształ słów.  Wirus aktywności, dbający o żonę i córkę... – wylicza Piotr Buła Błach. – Człowiek, o którym nie usłyszałem złego słowa.  Dający z siebie więcej niż miał. Zostanie w moim sercu. On i jego ostatnie słowa do mnie, których nigdy ich nie zapomnę: „Buła, nie gwiazdorz”.  To jego przesłanie do mnie i myślę, że do wszystkich.

Ze stratą przyjaciela nie może się pogodzić Ryszard Wawrzak. – Biegacz do biegacza mówi: za szybko. To chyba dobrze? Niestety nie zawsze. Arek za szybko..... Chciałem powiedzieć, że byliśmy podobni, ale nie potrafię o Tobie myśleć w czasie przeszłym. Jesteśmy podobni. Spieszmy się kochać ludzi, rozmawiać i spotykać. My mamy jeszcze parę rozmów do dokończenia. Dziękuję Ci za wsparcie, które zawsze od Ciebie dostawałem i nadal na nie liczę. Powiedzieć o Tobie dobry człowiek to jak nic nie powiedzieć. Do zobaczenia…

Fundacja "Festiwal Biegów" składa najszczersze kondolencje oraz wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Arkadiusza Jakubiaka. 

Pogrzeb Arkadiusza Jakubiaka odbędzie się 24 grudnia 2018 o godzinie 12:00 na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach.

KM

Polecamy również:


Podziel się: