Orzeski Bieg Zimowy... bez zimy [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 08/03/2015 - 19:25

Sportowa niedziela w Orzeszu k. Rybnika upłynęła pod znakiem Zimowego Biegu Orzeskiego. Problem jednak polegał na tym, że… nie było zimy. Przygrzewało wiosenne słońce a temperatura sięgała kilkunastu stopni Celsjusza. Wielu biegaczy wybrało nieomal letni strój startowy a okulary słoneczne okazały się bardzo przydatne.

W Orzeszu spodziewano się większej frekwencji - na starcie stanęła setka zawodników. Z pewnością miała na to wpływ spora liczba imprez biegowych odbywających się w okolicy oraz nietypowy sposób zapisu na bieg. Można się było zgłosić tylko w biurze zawodów w dniu startu. Wtedy też należało uiścić opłatę. A wiadomo, sam zapis na bieg, wpłacona na niego pieniądze, bardziej motywują do udziału…

Trasa biegu składała się z dwóch pętli. Nawierzchnia była urozmaicona: asfalt, beton, żwir i leśne ścieżki. Na szczęście wiosenna aura tym razem oszczędziła biegaczom błota i cała trasa była prawie sucha. Z pewnością należała też do przyjemnych, mimo kilku ostrych podbiegów. Nie ma natomiast pewności, co do jej długości.

W pierwszej wersji bieg miał się odbyć na dystansie 10 km, w regulaminie zapisano 8 a tuż przed startem organizator mówił o „dziewięciu z hakiem”. Zegarki pokazywały od 8,4 km do 9,2 km. Nikt jednak na brak precyzyjnych informacji nie narzekał.

– Super impreza! Biegło się jakoś ciężko, mimo fajnej pogody i pięknej okolicy. Może to wina podbiegów, które dały mi trochę w kość – oceniał swój start jeden z zawodników. – Ale nie żałuję. Nawet czas zrobiłem dość dobry. Warto było przyjechać.

Na zawodników na mecie czekały drewniane medale, na których widniała nazwa biegu okryta warstwą śniegu. Cóż… Niektórzy żartobliwie proponowali jej zmianę na „Wiosenny Bieg Orzeski”. Kto wie, może i taki kiedyś powstanie?

Na wszystkie panie, które przekraczały linię mety czekała piękna róża i życzenia z okazji Dnia Kobiet. – To bardzo miły akcent! – cieszyły się biegaczki. – Fajnie, że ktoś nas docenia, zwłaszcza w towarzystwie biegaczy, które jest przecież na wskroś męskie i czasem trudno się nam w nim odnaleźć. Dzisiaj poczułyśmy się kobiece, mimo potu perlącego się na czołach.

Na poczęstunek byli zaproszeni wszyscy, nie tylko świętujące dziś kobiety. Nagrodzono najszybszych zawodników w kilku kategoriach wiekowych. Pamiątkowym zdjęciom i rozmowom nie było końca. Bo dobrze się spotkać ze znajomymi a takie lokalne biegi są do tego doskonałą okazją. Dlatego dobrze, że są, nawet jeśli nie zawsze frekwencja dopisuje.

KM

 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce