Osielsko: Medale MP w nordic walking rozdane [ZDJĘCIA]


Miłośnicy marszu z kijami zjechali się do Osielska wyjątkowo licznie: na starcie stanęło 700 osób. Wielu pokonało kilkaset a nawet ponad tysiąc kilometrów, by wziąć udział w kultowych już zawodach, w miejscu uznawanym za nieoficjalną stolicę nordic walking. Zmierzyli się na trzech dystansach: półmaratonu, 10 km oraz 5 km. Na tym ostatnim rozegrano też Mistrzostwa Polski Niewidomych i Słabowidzących.

Zmagania w Osielsku były jednocześnie szóstym etapem Pucharu Polski i przedostatnią szansą na zdobycie cennych punktów do klasyfikacji pucharowej. Wielki finał odbędzie się 9 września w Hajnówce.

Według harmonogramu obowiązującego podczas wszystkich tegorocznych odsłon pucharu, pierwsi na trasę ruszyli półmaratończycy. Zmagania rozpoczęli od „honorowej” pętli wokół stadionu, która pozwala dopełnić dystans do półmaratonu – trasa liczy bowiem równe 5 km. Godzinę później wystartowali zawodnicy na dystansie 10 km a w samo południe ci, którzy wybrali dwukrotnie krótszy dystans. Ostatnich było najwięcej. Piątka to najpopularniejszy dystans pucharu, ale też jedyny, w którym mogą startować osoby nieletnie oraz niepełnosprawne.

Trasa wiodła głównie przez okoliczny las, choć start i metę ulokowano na trawiastym podłożu boiska. Krótki odcinek wiódł też przez żwirową drogę, jednak zdecydowana większość trasy charakteryzowała się miękkim, dobrym do marszu z kijami podłożem. Być może dlatego wielu uczestników wyścigu oceniło ją jako jedną z najlepszych w pucharowym cyklu: - To bardzo szybka trasa, przyjemna, poprowadzona niemal w całości miękkimi leśnymi duktami. Do tego zacieniona Jedna z lepszych w cyklu Pucharu Polski. Stworzona do bicia rekordów - mówił Jarek Pietrzyk z Viking Nordic Team Częstochowa, który startował w półmaratonie. – Do tego pogoda też dobra, wiatr chłodził i pomagał, szło się naprawdę dobrze. Przyjechałem powalczyć o medal a wyszło złoto. Pokonałem swojego rywala, z którym nie wygrałem nigdy dotąd i zrobiłem życiówkę. Bardzo się cieszę.

Zadowolony ze swojego startu był także Piotr Wetoszka, złoty medalista dystansu 10 km: - Zrobiłem dzisiaj wynik lepszy niż planowałem. Chciałem być w pierwszej trójce w kategorii, byłem open a kategorię wygrałem. Bardzo się cieszę, bo to mój pierwszy indywidualny złoty medal w Polsce. Szło się dobrze, jak zawsze w Osielsku. Choć tym razem odwrócono trasę i było to zaskakujące. Ale okazało się, że w przeciwnym kierunku jest nawet lepiej. – skomentował. Zapytany o to, co sprawiło mu dzisiaj najwięcej trudności, odpowiedział bez zastanowienia: - Rywale. Bo pogoda nie była zła, na trasie sporo cienia. Za to rywale byli bardzo mocni.

Poziomu rywalizacji i jej uczciwości pilnowało kilkunastu sędziów, w tym jeden przemieszczający się na rowerze. O tym, jak wyglądają zawody z punktu widzenia sędziów opowiedział Andrzej Tylutki:

– Odkąd odbywają się poważne zawody organizowane przez Federację, zawsze jest czołówka, która się ściga i ci, którzy przychodzą sobie rekreacyjnie. Trzeba powiedzieć, że walka w czołówce jest bezpardonowa a czasami na granicy uczciwości. Dzisiaj było tak samo, jak zawsze. Zdarzyły się dyskwalifikacje, także czołowych zawodników. Sędziowanie nie jest łatwe. Zdarza się, że mamy kilku zawodników na kilku metrach i trzeba to umiejętnie ocenić. Trzeba się też przebić przez pryzmat swoich sympatii i antypatii, żeby nie rzutowały na naszą ocenę.

– Z całą pewnością, uczestnictwo w zawodach jest łatwiejsze, bo nie dochodzi element ludzki. Po prostu idziesz i robisz czas. Dostajesz medalik na mecie, ewentualnie pucharek. Choć to też nie takie proste, bo wielu zawodników nie zna regulaminu zawodów. Weźmy jako przykład to głupawe pokrzykiwanie „lewa wolna”, zupełnie nieregulaminowe. Według regulaminu to zawodnik wyprzedzający jest odpowiedzialny za znalezienie sobie miejsca do wyprzedzania. Oczywiście, zawodnik wyprzedzany nie może mu tego utrudniać. Jeśli miejsca nie ma, musi poczekać albo ewentualnie skorzystać z formy grzecznościowej i poprosić o lewą wolną. Da się. To kwestia kultury osobistej.

To kwestia, która nabiera coraz większej wagi ze względu na coraz większą frekwencję na pucharowych zawodach. Polska Federacja Nordic Walking podjęła słuszną decyzję rozdzielając starty poszczególnych dystansów i rozładowując ruch na trasie. Została ona doceniona przez zawodników, podobnie jak kwestia przygotowania trasy, sprawnej organizacji dekoracji i bogatej otoczki zawodów: – Organizacja, jak zawsze wyśmienita. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik, nie mam zastrzeżeń – podsumowała krótko Marzena Kreczmer.

KM


Polecamy również:


Podziel się: