Ostatni kawałek do układanki. 4. Bieg Bez Napinki w Aleksandrowie Łódzkim [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 16/03/2019 - 21:05

Bez napinki – jak sama nazwa wskazuje, czyli bez pomiaru czasu i towarzysko. I jak zwykle z charytatywnym celem, znów zbierając środki na leczenie walczącej z białaczką małej Poli. Ostatnia z czterech edycji tej imprezy odbyła się w wietrzną sobotę 16 marca, tradycyjnie w Aleksandrowie Łódzkim.

Opłat startowych nie było. Jednak każdy z uczestników, których na stadionie MOSiR-u im. Włodzimierza Smolarka zjawiło się sto kilkadziesiąt, wrzucił do puszki dla Poli co najmniej 10 złotych. Na bufecie na końcu okrążenia oraz w biurze zawodów czekało jadło i napoje, w tym wyśmienita, rozgrzewająca zupa pieczarkowa. Okrążenie miało jak zwykle 8 km, a najwytrwalsi pokonali je czterokrotnie. Można było też poprzestać na odpowiednio krótszym dystansie – w końcu bieg był bez napinki.

Cztery odsłony imprezy odbyły się w nieregularnych odstępach – ostatnia mniej więcej rok temu. Za każdym razem maksymalna odległość do przebiegnięcia była o jedno okrążenie dłuższa. Stali bywalcy mieli okazję złożyć w całość cztery medale, składające się na układankę. Dla uczestników trzech edycji organizatorzy przymknęli oko i również dawali im brakujący element.

Grupę na tempo 5:15 minut na kilometr poprowadził sam główny organizator Arkadiusz Cichecki z MOSiR-u, wicemistrz Europy w swojej kategorii wiekowej w triathlonie IronMan z 2016 roku. Uczestników chcących pobiec w tempie 5:45 i 6:15 zającowali Bartłomiej Mazgaj oraz Józef Suski wraz z Tomaszem Skorupą.

W luźnym tempie, tym razem zdecydowałem się przebiec tylko jedno kółko. Dwa ciężkie treningi wcześniej w tygodniu i jutrzejszy start na 27 km w Pucharze DOZ Maratonu Łódź – rozsądek nie pozwalał na więcej. Gruntowe i asfaltowe drogi doprowadziły do najładniejszej części trasy, czyli leśnych ścieżek wokół Torfowiska Rąbień. W dokładnie założonym tempie dotarliśmy na paśnik przy stadionie.

Większość wyruszyła na kolejne okrążenia. Znów spotkałem mojego imiennika Kamila, który jak sam przyznaje, rzadko ostatnio biega, ale w tej imprezie musiał ukończyć wszystkie cztery części. Tym razem poprzestał na dwóch pętlach. Podobnie jak Sylwia, która wspominała edycję sprzed roku, kiedy tylko niewielka część uczestników przebiegła ówczesny pełny dystans 24 km. Teraz, jak zauważyła, zdecydowana większość pobiegła dalej.

Dla wielu biegaczy był to znakomity trening przed zbliżającym się Pabianickim Półmaratonem lub DOZ Maratonem Łódź. Najdalej wybiera się stała uczestniczka Biegu Bez Napinki Edyta Bartela, która za trzy tygodnie pobiegnie maraton w Mediolanie.

Wszystkie kawałki układanki zebrał również Damian Modranka z Sieradza, choć jak sam przyznał, dziś zabrakło mu trochę siły, by przebiec pełne 32 kilometry. – Biegliśmy z Arkiem, tempo miałem stałe po 5:15 – opowiadał – oni pobiegli dalej, a ja już jem pyszną zupkę. Będzie więcej sił na jutro, bo też wypada zrobić dwudziestkę. Przygotowania do maratonu się same nie zrobią.

Wspomniany Arek, czyli organizator całego zamieszania Arkadiusz Cichecki, przygotowuje grupę 46 aleksandrowian właśnie do łódzkiego maratonu. Teraz, jak nam tajemniczo zapowiedział, sonduje sportowe środowisko i ma zarys koncepcji nowego, oryginalnego projektu biegowego.

KW


Polecamy również:


Podziel się: